Indyjska strategia „push-in” narusza prawo międzynarodowe

Obecnie regularne próby indyjskich sił bezpieczeństwa granic (BSF), aby wepchnąć do Bangladeszu muzułmanów mówiących po bengalsku, świadczą o nieuzasadnionej wrogości, która niewiele wnosi do poprawy stosunków dyplomatycznych między obydwoma krajami. Okrutny sposób, w jaki ludzie, w tym kobiety i dzieci, zostali zmuszeni do przedostania się do Bangladeszu, a wielu z nich zostało osieroconych na ziemi niczyjej i narażonych na działanie żywiołów, stanowi wyraźne pogwałcenie prawa międzynarodowego i podstawowych praw człowieka. Organizacja Human Rights Watch (HRW) zwróciła uwagę na te przymusowe wydalenia i stwierdziła, że ​​Indie są zobowiązane na mocy Międzynarodowego Paktu praw obywatelskich i politycznych oraz Międzynarodowej konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej do zapewnienia ochrony praw każdego człowieka i zapobiegania pozbawianiu obywatelstwa ze względu na rasę, kolor skóry, pochodzenie lub pochodzenie narodowe lub etniczne.

To przygnębiające, że kontrowersyjna rewizja list wyborców tuż przed wyborami w Bengalu Zachodnim spowodowała usunięcie ponad dziewięciu milionów nazwisk, w większości muzułmańskich mieszkańców Bangale. W 2019 r. w wyniku wadliwego i dyskryminującego procesu weryfikacji w Assam 1,9 mln osób stało się bezpaństwowcami, a tysiące mieszkańców tego stanu mówiących po bengalsku przetrzymywano w ośrodkach detencyjnych, z których wielu zostało bezprawnie wydalonych do Bangladeszu.

Straż Graniczna Bangladeszu (BGB) z trudem opiera się regularnym próbom BSF wpychania ludzi do Bangladeszu wzdłuż okręgów przygranicznych. Nie jest tajemnicą, że okrutna i upokarzająca deportacja tych osób jest częścią polityki „wykrywania, usuwania i deportowania” niedawno wybranego głównego ministra Bengalu Zachodniego Suvendu Adhikari. Twierdził, że zatrzymano setki „infiltratorów z Bangladeszu”, a prawie 5000 osób zmuszono do „powrotu”.

Bangladesz zareagował trafnie, stwierdzając, że każda deportacja musi przejść odpowiednią weryfikację i ustanowione procedury repatriacji. Przypomina to oświadczenie zastępcy dyrektora HRW na Azję, Meenakshi Ganguly, wzywającego rząd Indii do „zaprzestania bezprawnego wydalania ludzi, zapewnienia gwarancji proceduralnych, nawiązania współpracy z władzami Bangladeszu w celu sprawdzenia obywatelstwa i położenia kresu tej przerażającej wrogości wobec muzułmanów”. Tymczasem Organizacja Narodów Zjednoczonych wezwała Bangladesz i Indie do rozwiązania problemu „wpychania” w drodze dialogu i poszanowania praw człowieka. Bangladesz podtrzymuje takie stanowisko. Minister spraw wewnętrznych oświadczył niedawno w parlamencie, że od 5 sierpnia 2024 r. do Bangladeszu zepchnięto już 2369 osób, a BGB odesłało około 183 osoby.

Jest dość zastanawiające, że w czasie, gdy stosunki między Bangladeszem a Indiami wydawały się odwilżać po długiej przerwie od upadku reżimu szejka Hasiny, wzrosła częstotliwość prób „wpychania”, powodując ogromne cierpienie osób, które były traktowane z poniżeniem i bezdusznością. Jeśli stosunki między obydwoma krajami mają się poprawić, co jest dla obu krajów kluczowe, należy położyć kres takim podstępnym aktom rażącego rasizmu. Jeśli chodzi o nielegalną imigrację, należy dokładnie zbadać roszczenia władz indyjskich i rozstrzygnąć je, stosując podstawowe standardy dyplomacji. W tym przypadku zadaniem Indii jest zapewnienie tego.

Opublikowano w Dawn, 22 czerwca 2026 r