Strona główna Wiadomości Opinia Guardiana na temat nadchodzącego szoku energetycznego: ministrowie muszą pokazać, że mają...

Opinia Guardiana na temat nadchodzącego szoku energetycznego: ministrowie muszą pokazać, że mają plan | Redakcyjny

4
0


Zapewnienie bezpieczeństwa publicznego jest jednym z pierwszych obowiązków rządu w trudnych czasach. Pierwsze miesiące pandemii Covida to studium przypadku pokazujące, jak popełnić błąd. Borisa Johnsona paraliżowało niezdecydowanie i zaprzeczanie powadze wydarzeń. Panika kupująca opróżniała półki supermarketów z podstawowych towarów.

Sir Keir Starmer różni się od Johnsona temperamentem i etyką pracy, ale on także stara się wyprzedzić wydarzenia w obliczu globalnego kryzysu. Nie jest to łatwe, gdy źródłem turbulencji jest zbuntowane supermocarstwo. Impulsywnych działań Donalda Trumpa nie można przewidzieć z epidemiologiczną precyzją jak wirusa.

Sir Keir ma niezwykle ograniczony wpływ na bieg wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Wykazał się zdrowym rozsądkiem, odmawiając oddania Trumpowi do dyspozycji sił brytyjskich w celu zbombardowania Iranu. To nie jest wojna brytyjska, jak mówi premier, ale jest to problem Wielkiej Brytanii i będzie on występował przez jakiś czas.

Nawet w najlepszym przypadku, gdy cieśnina Ormuz zostanie natychmiast ponownie otwarta i pozostanie niezakłócona, odbudowa zdolności państw Zatoki Perskiej do eksportu energii zajmie lata. Podstawowe towary nie wrócą od razu do obiegu. Prawdopodobne są niedobory; okres wyższej inflacji jest pewny.

Trudno się dziwić, że Rachel Reeves deklaruje, że jest „sfrustrowana i wściekła” decyzją USA o rozpoczęciu wojny z niejasnymi celami i bez strategii wyjścia. Plany kanclerz, obejmujące 24 miliardy funtów „zapasu budżetowego” przewidywane w marcowym wiosennym oświadczeniu, zostały pokrzyżowane przez wydarzenia. Będzie pod rosnącą presją, aby zapewnić doraźne wsparcie gospodarstwom domowym borykającym się z wyższymi rachunkami. Konflikt międzynarodowy prowokuje żądania zwiększenia wydatków na obronę, podczas gdy wolniejszy wzrost uszczupla dochody skarbu państwa, a koszty pożyczek pozostają wysokie. W czasie, gdy publiczne rezerwy dobrej woli wobec rządu wyczerpują się, na horyzoncie rysują się bolesne wybory dotyczące podatków i wydatków.

Preferowaną przez premiera metodą radzenia sobie z takimi procesami jest normalne zachowanie i upieranie się, że rozumie niezadowolenie społeczne, współczuje i kontynuuje pracę na rzecz poprawy życia ludzi, co będzie odczuwalne we właściwym czasie. Nie ma dowodów na to, że to przesłanie, pozbawione przekonującego poczucia nadrzędnego celu i wizji rządzącej, przemawia do wyborców.

Skala tego, co może nadejść w nadchodzących tygodniach lub miesiącach, wymaga innego podejścia. Wielkiej Brytanii można by oszczędzić niedoborów energii, które już dotykają niektóre części Azji, ale nierozsądne byłoby stawianie na łagodny szok cenowy, odporność podaży lub płytki spadek światowej produkcji. Społeczeństwo musi być przygotowane na możliwość znacznych zakłóceń i zachęcane do bardziej efektywnego wykorzystywania energii.

Ministrowie, co zrozumiałe, nie chcą wywołać paniki, wywołując widmo niedoborów; nie jest też pomocne dla gospodarki przygnębianie konsumentów obietnicami nadchodzących złych czasów. Jednak nieodpowiedzialne byłoby także udawanie, że nic się nie zmieniło lub że istniejące budżety wystarczą, aby wszyscy mogli przetrwać kolejny wzrost kosztów życia.

Istnieje droga pomiędzy unikaniem niepotrzebnego niepokoju a uleganiem zaprzeczeniom. Wymaga trzeźwej oceny zagrożeń i wyraźnej gotowości do ich minimalizacji. Sir Keira nie można obwiniać za gospodarcze konsekwencje wojny, której nie rozpętał, ale powinien już mieć plan – i być postrzeganym jako mający plan na poważny i długotrwały kryzys.