Strona główna Wiadomości Za tą plotką Donald Trump desperacko potrzebuje porozumienia pokojowego z Iranem. Oto...

Za tą plotką Donald Trump desperacko potrzebuje porozumienia pokojowego z Iranem. Oto rozwiązanie | Rajana Menona

9
0


Niepowodzenie rozmów w Islamabadzie mających na celu zakończenie wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem nie było zaskoczeniem, biorąc pod uwagę wyraźne różnice między 15-punktową propozycją Waszyngtonu a 10-punktową propozycją Teheranu. Negocjacje w sprawie wspólnego kompleksowego planu działania (JCPOA) z 2015 r., który ograniczył wzbogacanie uranu w Iranie, trwały ponad dwa lata, a jego korzenie sięgają 2003 r. Wiceprezydent USA JD Vance spędził w Islamabadzie mniej niż cały dzień na negocjacjach obejmujących kwestię nuklearną i kilka innych.

Zaskoczeniem było wyjaśnienie Vance’a dotyczące niepowodzenia – że Iran odrzucił warunki przedstawione przez USA. Strona amerykańska nie była w stanie dyktować warunków, ponieważ Iran nie ustępował, gdy zawieszenie broni z 8 kwietnia weszło w życie. Jednak Vance wydawał się wierzyć, podobnie jak jego szef Donald Trump, że Irańczycy zostali pokonani, a Stany Zjednoczone nie musiały ustąpić.

Po powrocie Vance’a Trump, zgodnie z formą, szybko podniósł stawkę, nakładając blokadę morską na wszystkie statki płynące do irańskich portów przez cieśninę Ormuz lub z nich. Blokada jest aktem wojny, więc sytuacja jest już ryzykowna. Mogłyby się znacznie pogorszyć, jeśli Iran zareaguje na blokadę eksportu ropy atakiem na infrastrukturę energetyczną monarchii z Zatoki Perskiej zrzeszonych w USA, czym już groził. Spowodowałoby to wzrost cen ropy naftowej, oleju napędowego, skroplonego gazu ziemnego (LNG) i innych kluczowych towarów. Trump może wznowić ataki na Iran, a Izrael prawdopodobnie nastąpi. Wojna na pełną skalę powróci. Stąd pilna potrzeba wznowienia rozmów.

Co dalej? Na szczęście żadna ze stron nie wyklucza dalszych negocjacji. Co więcej, pośrednicy – ​​Pakistan i Egipt – pilnie pracują za kulisami, aby wypełnić luki między Teheranem a Waszyngtonem. Zarówno Teheran, jak i Waszyngton mają powody, aby zapobiec wznowieniu wojny. Trump wie, że dalsza wojna pogłębi dziurę, którą wykopał, akceptując metodyczne zapewnienia izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i jego zespołu, że niesprowokowana wojna z Iranem doprowadzi do upadku reżimu. Inflacja rośnie, jego i tak już niskie wyniki sondaży spadają, a wybory średniookresowe zbliżają się. Iran stawił czoła przerażającemu atakowi, ale ogromne szkody, jakie poniósł, zwiększą się jedynie, jeśli walki zostaną wznowione, co utrudni odbudowę i przedłuży trudności gospodarcze, które w przeszłości podsycały masowe niepokoje.

Okoliczności te sprzyjają odnowieniu dyplomacji, ale wymaga to wykonalnych ram. Moje potencjalne ramy nie pretendują do kompleksowości – irański program rakiet balistycznych pozostaje żywym tematem – ale uwzględniają główne kwestie sporne.

Po pierwsze, wymaga, aby Stany Zjednoczone uznały prawo Iranu do wzbogacania uranu – które posiada jako sygnatariusz traktatu o nieproliferacji – do celów innych niż wojskowe i z zastrzeżeniem zabezpieczeń Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA). Wzbogacanie byłoby ograniczone do 3,67% – co w każdym razie stanowiło limit JCPOA z 2015 r. – przy elektronicznym monitorowaniu na miejscu przez MAEA oraz demontażu i przechowywaniu irańskich kaskad wirówek. Iran mógłby pójść dalej, zgadzając się na zaprzestanie wszelkiego wzbogacania przekraczającego maksymalny oferowany przez siebie pięcioletni okres, nie spełniając żądania Waszyngtonu dotyczącego 20-letniego moratorium. Po tym, jak Trump porzucił JCPOA w 2018 r., Teheran nie czuł się już związany limitem wzbogacania, ponieważ ponownie nałożył – a nawet zaostrzył – sankcje zniesione zgodnie z porozumieniem. Iran ma obecnie 440 kg 60% wzbogaconego uranu. Stany Zjednoczone zadowoliłyby się nadzorowanym domieszką w dół, zamiast nalegać na jego całkowite usunięcie. Umowa o wzbogaceniu mogłaby obowiązywać przez 20 lat i być odnawialna.

W moich ramach wzywam Iran do złożenia pisemnego zobowiązania, że ​​nie będzie rozwijał broni nuklearnej, zgodnie z nakazem zmarłego ajatollaha Alego Chamenei, który sam zginął w amerykańsko-izraelskim ataku 28 lutego. Rząd Iranu często powołuje się na jego nakaz, dlatego powinien być w stanie złożyć zobowiązanie o nieużywaniu broni nuklearnej. Po śmierci Chameneiego minister spraw zagranicznych Iranu powiedział, że nie spodziewa się większych zmian w stanowisku Teheranu, ale syn i następca Chameneiego, Mojtaba, mógłby pomóc, potwierdzając zakaz wydany przez ojca w powiązaniu z równoległą izraelską obietnicą – gwarantowaną przez USA i członków Rady Bezpieczeństwa ONZ – że nigdy nie inicjuje ataku nuklearnego na Iran. Po dwukrotnym ataku ze strony Izraela i Stanów Zjednoczonych w ciągu niecałego roku – mimo że żadne z nich nie zaatakowało bezpośrednio – Iran może wzbraniać się przed wyrzeczeniem się broni nuklearnej. Dlatego też pozostałe części tych ram zawierają atrakcyjne zachęty.

Iran powinien zrezygnować ze swoich żądań reparacji wojennych, na które Stany Zjednoczone nigdy nie zgodzą się zapłacić. W zamian Stany Zjednoczone całkowicie znoszą sankcje pierwotne i wtórne, a wszystkie zamrożone aktywa Iranu zostają uwolnione. Iran otrzyma również prawo do pobrania opłaty w wysokości 2 mln dolarów (1,5 mln funtów) od tankowca przepływającego przez cieśninę Ormuz – pod warunkiem, że Teheran zobowiąże się do przestrzegania prawa nieszkodliwego przepływu, nadzorowanego i gwarantowanego przez koalicję krajów z regionu i spoza niego, w tym Rosji i Chin. Biorąc pod uwagę, że monarchie Zatoki Perskiej pozwoliły Stanom Zjednoczonym wykorzystać swoje bazy do siania masowych zniszczeń w Iranie, naleganie Teheranu na fundusze na odbudowę gospodarczą nie jest nierozsądne. Co więcej, porozumienie w sprawie opłaty tranzytowej wygaśnie po pokryciu kosztów odbudowy – które powinna oszacować strona neutralna – a dopłata zostanie, zgodnie z propozycją samego Iranu, rozdzielona z Omanem, który leży po drugiej stronie cieśniny.

USA i Iran powinny podpisać pakt o nieagresji, ratyfikowany przez ich ciała ustawodawcze i osadzony w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Iran rezygnuje ze swojego niezrealizowanego żądania całkowitego wycofania sił zbrojnych USA z Bliskiego Wschodu, ale pakt o nieagresji równoważy to ustępstwo, a Teheran i państwa Zatoki Perskiej mogą podpisać podobne porozumienia.

Ostatecznie, aby ten – lub jakikolwiek inny – plan został przyjęty, muszą zostać spełnione trzy warunki. Po pierwsze, Waszyngton musi pójść na kompromis, a nie sam Iran. Po drugie, Trump musi przedłużyć swój ostateczny termin zawieszenia broni przypadający na 22 kwietnia i zaakceptować fakt, że rozmowy o tak złożonym charakterze wymagają czasu. Po trzecie, izraelski atak na Iran mógłby wszystko wykoleić. Dopóki rozmowy będą kontynuowane, Trump musi trzymać rękę na pulsie Netanjahu.

Rajan Menon jest emerytowanym profesorem stosunków międzynarodowych w Powell School na City University of New York i starszym pracownikiem naukowym w Saltzman Institute of War and Peace Studies na Uniwersytecie Columbia