Strona główna Życie i styl Czy jestem oszukanym poszukiwaczem uwagi? Dlaczego biegnę w maratonie londyńskim przebrany za...

Czy jestem oszukanym poszukiwaczem uwagi? Dlaczego biegnę w maratonie londyńskim przebrany za borsuka | Działanie

8
0


Złudzenie. Zdaniem Jonathana Acotta, ultramaratończyka, który pokonał raka, Jonathana Acotta, który ubrany w brzęczącą zbroję próbuje przebiec maraton w fantazyjnym stroju, jest to kluczowy warunek przebiegnięcia maratonu.

I tak właśnie było, gdy zdecydowałem się przebiec tegoroczny maraton londyński w przebraniu borsuka. Już raz przebiegłem maraton, 19 lat temu. Nienawidziłem cierpienia. Sam doznałem kontuzji. A teraz mam 51 lat. Dlaczego to był dobry pomysł?

Zaczęło się w zeszłym roku. Patrząc na kawałek jałowej ziemi uprawnej, który Norfolk Wildlife Trust (NWT) ma nadzieję przywrócić do życia, zdecydowałem, że pomogę. Ludzie podejmujący lokalne działania, aby choć trochę uczynić świat lepszym, to budzące nadzieję antidotum na globalną zagładę i mrok. Mój kochający przyrodę tata, który był wolontariuszem w NWT, zmarł w zeszłym roku. Ponieważ NWT obchodzi w tym roku swoje 100. urodziny, wydawało się, że to dobry moment, aby zebrać pieniądze na swoje wysiłki. Borsuk jest symbolem Wildlife Trusts i mam w swojej szafie kombinezon z borsuka. Zacząłem więc trenować, kierując się tą dziwną konstelacją osobistych i idealistycznych poglądów, które sprawiają, że ludzie decydują się na cierpienie na dystansie 42,2 km.

Bieganie w kostiumie uwalnia mnie na pewien czas od egoizmu; Chcę tylko dokończyć. A trening zaczął się dobrze. Przejechałem 18 mil, potem 20 mil (bez kostiumu), a sześć tygodni temu: katastrofa. Naciągnąłem tę samą łydkę i ścięgno, które nadwyrężyłem podczas ostatniego maratonu. Okazało się, że nigdy się nie zagoiło. Od tamtej pory odpoczywam – zgodnie z zaleceniem lekarza – absurdalnie długi stożek.

Plusem maratonu londyńskiego jest nowy obiekt o nazwie Woodland Way na 10. mili – przestrzeń wyłożona rodzimymi drzewami, odtwarzającymi uspokajające dźwięki natury – gdzie borsuk będzie jak w domu. A kiedy ukończę bieg, będę mógł zasadzić drzewo wraz z partnerem charytatywnym maratonu, zamiast otrzymać koszulkę zwycięzcy.

Ale mój niepokój rośnie. Czy skończę? Czy będzie nieznośnie gorąco? Dlaczego ktoś robi tak trudną rzecz publicznie, w fantazyjnym stroju? Czy wszyscy jesteśmy oszukanymi poszukiwaczami uwagi?

Postanowiłem zapytać innych maratończyków w fantazyjnych strojach.

Fiona Betts, helikopter (2023 i 2026) „Pani z helikoptera”… Fiona Betts. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Fiony Betts

Najważniejsza wskazówka: nie wychodź za szybko i nie myśl, że uda ci się szybko zgromadzić mile – to nigdy się nie opłaca.

Fiona Betts wróciła do biegania w wieku 47 lat, jej chłopcy dorosli, a ona miała trochę więcej czasu w życiu. Myślała, że ​​fajnie byłoby ustanowić rekord w kostiumowych strojach, ale okazało się to trudniejsze, niż sobie wyobrażała. Zapisy są ściśle kategoryzowane. Miała ochotę pobiec jako księżniczka Fiona ze Shreka, ale to „postacie z filmów animowanych, które są superszybkie” – mówi. „Nie mogę tak szybko przebiec maratonu w fantazyjnym stroju”.

Kiedy zobaczyła ambulans lotniczy lądujący na polu za jej domem w Ashby-de-la-Zouch, wpadła na pomysł: przesiąść się na helikopter i zebrać pieniądze dla Air Ambulances UK, która wspiera wszystkie usługi regionalne. Do zgarnięcia była także kategoria rekordów świata „Samolot 3D”.

Fiona ustanowiła rekord w 2023 r. „Teraz chcę go pobić” – mówi. „Wiele lat temu, jako dziecko, zawsze uwielbiałem oglądać program Record Breakers”.

W tym roku będzie jej 28. maraton, przeważnie nie na tym, co nazywa swoim Fizcopterem. „To trochę pomieszało” – mówi o swoim nałogu biegania. Szkoli się na swoim „helikopterze” i w swoim rodzinnym mieście jest nazywana „panią helikopterem”. Chociaż jej kostium ma tę zaletę, że nie zakrywa głowy, w środku robi się piekielnie gorąco. Niedawno w chłodny dzień sportowy zegarek poinformował ją, że w środku jest 31°C. „Jestem w wieku, w którym cały czas jest mi gorąco” – śmieje się.

Betts ma doświadczenie, wie, że da radę, a Londyn to maraton jak żaden inny – mówi. „To po prostu coś innego – atmosfera i akceptacja fantazyjnych kostiumów. To najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłem, i to najzabawniejszy maraton. „

Jonathan Acott, zbroja (2026) Pancerz platerowany… Jonathan Acott. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Jonathana Acotta

Najważniejsza wskazówka: jeśli nie wykonałeś wystarczającego treningu, oznacza to, że nie zrobiłeś wystarczająco dużo. Zajmij się tym, co jest przed tobą, a nie powinieneś-chciał-mogłeś.

Jonathan Acott jest na tyle miły, że nie parafrazuje Krokodyla Dundee – „Borsuk? To nie kostium. To jest kostium” – kiedy rozmawiamy. Najpierw trenował z ciężarkami przywiązanymi do nadgarstków i kamizelką obciążającą, która miała naśladować prawdziwą zbroję, w której będzie biegał. Potem prawdziwy kombinezon „nie wydawał się tak okropny, jak myślałem” – mówi.

Londyński maraton w zbroi jest właściwie jego pierwszym przebraniem i ma zamiar pobić rekord Guinnessa: 6 godzin 47 minut. „Bardzo podoba mi się metafora zbroi” – mówi.

Mogę się tylko dziwić jego progowi bólu. „Nie przeszkadza mi ból” – mówi. „Ciągle odczuwam pewien dyskomfort, niezależnie od tego, czy chodzi o plecy, kolana, czy po prostu o lata chemii i operacji”. Od czasu, gdy w 2004 r., w wieku 29 lat, po raz pierwszy zdiagnozowano u niego raka jądra, Acott przeżył sześć ataków raka, wielokrotne operacje i chemioterapię. Osiemnaście miesięcy po ostatniej operacji usunięcia jednej nowotworowej nerki i śledziony w 2018 r. przebiegł maraton berliński. Został pierwszym sześciokrotnym zwycięzcą raka, który przebiegł maraton na każdym kontynencie. „Nie jestem w remisji. Jedyne, na co mogę liczyć, to brak aktywnego raka” – mówi. „W maratonach nigdy nie chodziło o wyścig. Są świętem przetrwania”.

Nic więc dziwnego, że Acottem kieruje się empatia wobec tych, którzy przeszli przez to samo, co on. Kandyduje dla organizacji charytatywnej The Gift of Go, którą założył, aby przekazywać mikroupominki pacjentom i opiekunom, jak to ujął, „porwani przez promienie nowotworu”. „Radość jest koniecznością. Jest niezbędna. A pierwszą rzeczą, która towarzyszy rakowi, jest radość. ” Jego organizacja charytatywna kupuje na przykład lekcje garncarstwa dla opiekuna, jeśli jest to pożądane odwrócenie uwagi, lub trenerów, jeśli chcą zacząć biegać.

Acott jest obecnie mówcą motywacyjnym. Sprawia, że ​​maraton w zbroi wydaje się dla niego łatwy, ale tak nie jest. „Jestem bardzo szczęśliwa, stojąc na scenie. Ale myśl, że ludzie zobaczą mnie w zbroi podczas maratonu w Londynie, napawa mnie pokorą, przeraża i upokarza jednocześnie”.

Alex Morris, niedźwiedź polarny (2025) Niedźwiedzie polarne znajdujące się na dachu siedziby jego firmy były inspiracją dla kostiumu maratońskiego Alexa Morrisa. Zdjęcie: Aaron Child/Painted Life

Najważniejsza wskazówka: nie stawiaj żadnych oczekiwań poza zabawą.

Doświadczenia związane z przebiegnięciem maratonu londyńskiego w kostiumie niedźwiedzia polarnego wyłożonego plastikiem nie napawają optymizmem. Alex Morris pilnie trenował. Niedźwiedź polarny pojawił się, ponieważ firma zajmująca się nieruchomościami, dla której jest rzeczoznawcą, Morris & Co, w każde Boże Narodzenie montuje niedźwiedzie polarne na dachu swojej siedziby w Shrewsbury. Dlatego Morris pomyślał, że zwiększy liczbę zbieranych funduszy, startując jako ikona swojego rodzinnego miasta. „Zostałem facetem od niedźwiedzi polarnych w Shrewsbury” – mówi.

Trening poszedł tak dobrze, że wyznaczył sobie docelowy czas na 3 godziny 45 minut. Niestety dzień maratonu 2025 był gorący. „Mój Garmin rejestrował temperaturę powietrza wynoszącą 28°C i to mnie naprawdę zaskoczyło” – mówi. Kostium „był najgorętszą rzeczą, w jakiej kiedykolwiek byłem. Nie odprowadzał wilgoci. Dotarłem do trzeciej mili i zdałem sobie sprawę, że to wyzwanie. Stawał się mini planem za mini planem – dojechać do następnej stacji wodnej. To był najdłuższy dzień w moim życiu. To było okropne. Dwa razy pracownicy St John Ambulance rozmawiali ze mną szczerze – „Czy warto?” i „Słuchaj swojego ciała”.

„Były łzy” – mówi. „Odbyło się wiele zbiórek pieniędzy (zebrał ponad 6000 funtów dla Mind UK) i wewnętrznie nie chcesz ludzi zawieść. Mam przyjaciół zmagających się ze zdrowiem psychicznym, a sektor budowlany ma naprawdę potępiające statystyki dotyczące zdrowia psychicznego. Tradycyjnie wielcy budowniczowie-macho nie chcą rozmawiać o tym, jak się czują. „

Walczył dalej, podbudowany „niesamowitym” wsparciem tłumów. „W najtrudniejszych momentach tłum liczył 10 osób, kibicował wam i podawał drinki. Uderzyła mnie różnorodność Londynu – Pride Corner, występy reggae, ksiądz oblewający biegaczy wodą święconą, dzieci – każda osoba z każdej części społeczeństwa kibicowała ludziom. „

Morris skończył – 2 kg lżejszy. W tym roku nie startuje, ale zrobiłby to jeszcze raz. „Chciałabym zrobić kolejny w fantazyjnym stroju, ale może w czymś bardziej przewiewnym. To naprawdę sprawia radość. Bieganie stało się od tego czasu dość nudne. „

Jo Robinson, homar (2024), dwuosobowy nadmuchiwany słoń (2026) „Wszystkie normalne zasady zostały złamane”… Jo (po lewej) i jej przyjaciółka Emma. Zdjęcie: Ulotka

Dobra rada: chłoń atmosferę, ciesz się nią i nie traktuj jej zbyt poważnie.

Kiedy Jo Robinson biegła jako gigantyczny homar w maratonie londyńskim w 2024 r., była w dobrej formie, przygotowana i dążyła do pobicia najszybszego rekordu świata skorupiaków. „Trenowałem, bo było za gorąco, ale nie trenowałem na deszcz” – mówi. Jej kostium był ogromny, przypominający maskotkę, i szybko stał się mokry i ciężki. „To było jak bieganie z ręcznikiem owiniętym wokół nóg. Skończyłam, ale nie udało mi się uzyskać rekordu.”

W tym roku wraca po więcej wraz ze swoją przyjaciółką Emmą Langstaff. Zamknięci w nadmuchiwanym słoniu dążą do pobicia rekordu świata w postaci dwóch osób w nadmuchiwanym kostiumie. Ich celem jest pięć godzin i jestem pewien, że go pobiją: rekord życiowy Robinsona bez kostiumu to niesamowite 3 godziny i 5 minut w Londynie; Langstaff jest równie szybki. „Na papierze nie brzmi to tak źle, ale potem włożyliśmy słonia. Na początek mogliśmy przebiec tylko 14 minut mil – w tym tempie rekordu nie pobijemy” – mówi Robinson.

Teraz ustalili swój rytm i brzmienie, mimo że Robinson twierdzi, że nie trenowali zbyt wiele kostiumów. „Zobaczymy, jak pójdzie następnego dnia” – mówi. (Co jest dokładnie moim podejściem pełnym nadziei.)

Jak większość biegaczy Robinson ma głęboko osobistą potrzebę biegania. Obie jej córki chorują na cukrzycę typu 1, a ona była świadkiem bezlitosności tej niewidzialnej choroby, która wymaga podejmowania nawet 300 codziennych decyzji dotyczących insuliny, jedzenia i aktywności. Wybrana przez nią organizacja charytatywna Breakthrough T1D prowadzi kampanię na rzecz lepszych metod leczenia i technologii dla wszystkich osób cierpiących na typ 1.

Kiedy Robinson, właścicielka kawiarni na plaży w Kornwalii, mieszkała w Londynie, nigdy nie znała swoich sąsiadów. Jednak w dzień maratonu „łamane są wszystkie normalne zasady” – nieznajomi rozmawiają i kibicują nieznajomym. „To naprawdę wyjątkowy dzień. Świat jest obecnie dość kiepskim miejscem. Jeśli wszyscy możemy wyjść i wspierać się nawzajem, to świetna rzecz. Maraton Londyński po prostu wydobywa z ludzi to, co najlepsze. „

Toby Freeman, para jąder (2025 i 2026) On ma jaja… Toby Freeman w swoim kostiumie gigantycznych jąder Zdjęcie: dzięki uprzejmości Toby’ego Freemana

Najważniejsza wskazówka: podsumuj, co właściwie robisz – jakie to szaleństwo – i ciesz się chwilą.

Dlaczego biegasz maratony jako para wielkich kretynów? Nie spodziewałem się, że zadam to pytanie dziennikarskie. Ale Toby Freeman ma ku temu doskonały powód. W wieku 24 lat stracił starszego brata Roba na raka jąder. Freeman rzucił pracę, aby być z nim na końcu. Czternaście lat temu założył Robin Cancer Trust, przysięgając podnoszenie świadomości i odrzucenie piętna.

Freeman znalazł specjalistę od kostiumów, który zaprojektował naprawdę wyjątkowy kostium: parę gigantycznych jąder, dzięki którym ma 7 stóp wzrostu i 3,5 stopy szerokości.

„Znamy się teraz blisko” – mówi po biegu w Brighton w Londynie, trzech kolejnych ultramaratonach i wielu mniejszych biegach jako „Big Ballsy Runner”.

W ubiegłym roku palący upał w Londynie był znośny, ponieważ miał wolne nogi i ramiona i można było go ochlapać wodą. „Deszcz też jest w porządku, ale wiatr! W Brighton było wietrznie i było bardzo mocno. Wiatr dosłownie zatrzymał mnie, gdy schodziłem w dół.”

W tym roku jego celem było pobicie rekordu świata w zakresie części ciała wynoszącego 3 godziny i 32 minuty. W tym czasie trenował przez siedem miesięcy, ale odkrył, że niedawno został zniszczony i obecnie jest nieosiągalny w 3 godziny 14 minut. „Po prostu nie mam tego w nogach” – mówi.

Odczuwa ulgę, że nie chce bić rekordu, a jego postawę w dniu wyścigu mogę tylko mieć nadzieję naśladować. „Im dłużej biegam, tym dłużej mogę wchodzić w interakcję z publicznością, dziękować jej za przybycie i cieszyć się tym dniem” – mówi. „Londyn jest naprawdę przytłaczający”.

Zakładam, że jest ogromnym ekstrawertykiem, ale Freeman upiera się, że wolałby siedzieć samotnie na sofie i czytać komiks. Kiedy po raz pierwszy pobiegł w kostiumie, „Nie mogłem wymyślić nic bardziej zawstydzającego. Nigdy nie chciałem być w centrum uwagi, a bycie w takim stanie bardzo mnie wyczerpuje – później mam dość duże spadki. Jestem zmęczony fizycznie, ale jestem też bardzo zmęczony emocjonalnie”.

Niemniej jednak doświadczenie jest „niesamowite” i w zeszłym roku zebrał 30 000 funtów. „Jeśli przebadana zostanie tylko jedna osoba, będzie to miało sens.”