Strona główna Sport Błyskotliwe spotkania towarzyskie to jedno, ale cenniejsze jest słuchanie najważniejszego głosu krykieta...

Błyskotliwe spotkania towarzyskie to jedno, ale cenniejsze jest słuchanie najważniejszego głosu krykieta | Krykiet

6
0


„Obrazki, które cały naród zapamięta na wieki” – czytamy w poście opublikowanym w mediach społecznościowych przez Radę Kontroli Krykieta w Indiach, przedstawiającym 37-sekundowy klip wideo. Uwiecznia uroczystości po zeszłomiesięcznym triumfie Indii w Pucharze Świata T20 w Ahmadabadzie, zwycięstwie zbudowanym przez zdumiewający skład; wystarczająco silny, aby wykluczyć nazwiska takie jak Shubman Gill i Yashasvi Jaiswal, a jednocześnie wystarczająco pozbawiony nerwów, aby w finale przeciwko Nowej Zelandii wbić 255 punktów. Jednak w materiale dominuje jeden mężczyzna w garniturze: Jay Shah.

Przewodniczący Międzynarodowej Rady Krykieta (ICC) bierze udział w większości ujęć, obejmuje zawodników i chłonie chwilę razem z ich głównym trenerem, Gautamem Gambhirem. Cały się uśmiecha, obok byłych kapitanów Indii Rohita Sharmy i MS Dhoniego, a w pewnym momencie widać go samotnie trzymającego trofeum. Następnie pomaga Suryakumarowi Yadavowi go podnieść. Shah nie jest już honorowym sekretarzem BCCI; cały sport jest jego obowiązkiem. A jednak oto był, przemieniony w bohatera historii, która do niego nie należała.

Taka widowiskowość nie jest niczym nowym dla administratora, który mimo że ma 37 lat, kieruje tą firmą już od jakiegoś czasu. Shah został sekretarzem BCCI w 2019 r., a pięć lat później objął stanowisko w ICC. Jest to wielka siła sama w sobie, bez uwzględnienia tła politycznego. Jego ojcem jest Amit Shah, minister spraw wewnętrznych Indii i prawa ręka premiera kraju Narendry Modiego.

Siła ta jest wyświetlana w Internecie za pośrednictwem mediów społecznościowych organu zarządzającego sportem i jego najbardziej wpływowej rady krajowej. Kiedy Shah był obecny na zeszłorocznym finale Mistrzostw Świata w testach w Lord’s, ICC opublikowało montaż przedstawiający ostatni dzień, w którym Republika Południowej Afryki w końcu wyrzuciła swoją zawieszkę z „dławikami”, aby zdobyć tytuł światowy, co było chwilą rozgrzeszenia. Jednak Shah po raz kolejny wydawał się przytłaczająco dominujący, jego powolne ruchy na trybunach – jedna klatka skupia się na tylnej części jego głowy – zmieszane ze zwycięskimi runami. Kolejny klip udostępniony przez ICC towarzyszył mu już pierwszego dnia, a wspaniałe i dobre strony gry były zawsze blisko niego.

Kiedy w zeszłym miesiącu magazyn Indian Express umieścił Shaha na 22. miejscu na liście 100 najpotężniejszych Hindusów (w 2025 r. był na 24. miejscu), ICC promowała tę wiadomość w serwisie X wraz z pełnym uwielbienia przesłaniem: „Mówi się, że władza i odpowiedzialność idą ręka w rękę. To uznanie jest w pełni zasłużone i z pewnością zmotywuje naszego prezesa JayShaha do jeszcze cięższych wysiłków w kierunku wzniosłych celów w sporcie.” BCCI przygotowało własną grafikę, aby podzielić się wiadomościami, wymieniając także stanowiska Jasprita Bumraha, Virata Kohli i Gambhira – wszyscy plasowali się znacznie niżej od Shaha.

Tworzy się obraz, że krykiet został pobłogosławiony przez genialnego administratora, który wyniósł go na niezwykłe wyżyny. Shah może oczywiście wskazać na rewolucyjną Premier League Kobiet, założoną za jego czasów w BCCI, na fatalny stan zdrowia indyjskich drużyn narodowych, na budowę gigantycznego stadionu w Gujarat, nazwanego na cześć partnera politycznego jego ojca.

Jay Shah był głównym bohaterem uroczystości po tym, jak w marcu Indie utrzymały Puchar Świata T20. Zdjęcie: Amit Dave/Reuters

Ale teraz, w centrum uwagi, jest wiele do zrobienia i wciąż pozostaje kilka pytań, na które należy odpowiedzieć. Materiałów wizualnych jest mnóstwo, ale gdzie są słowa, szczególnie te merytoryczne? Łatwo znaleźć przemówienia Shaha z okazji wręczenia nagród, ale wywiady z nim są rzadkie. Czy w ogóle wiemy, jaka jest jego wizja? Jakie są te „wyższe cele”? Kiedy został wybrany, w oświadczeniu BCCI zacytowano jego chęć nadania priorytetu krykietowi testowemu, poświęcenia większej uwagi grze kobiet i uczynienia tego sportu bardziej włączającym. Były to mile widziane dźwięki, ale nie poparte żadnymi szczegółami.

Pozostał nam pokaz Jaya Shaha, coś, co byłoby nieco bardziej akceptowalne, gdyby zarządzanie grą było w dobrym stanie. Raport Światowego Stowarzyszenia Krykieta na temat globalnej struktury krykieta, opublikowany w zeszłym roku, twierdzi inaczej. Jest to zjadliwa lektura na temat aktualnego stanu rzeczy, krytykująca „chaotyczny” harmonogram, który tworzy niewygodne relacje między krykietem międzynarodowym a franczyzowym, analizująca niesprawiedliwy podział dochodów ICC i utrzymująca, że ​​organ zarządzający, cóż, nie rządzi. „W rzeczywistości nikt nie jest odpowiedzialny za sport jako prawdziwy opiekun globalnej gry jako całości” – stwierdza raport, proponując utworzenie niezależnej komisji, której przewodniczy niezależny komitet, który miałby przedstawiać zalecenia zarządowi ICC. To, że organizm zawodników odczuł potrzebę sporządzenia raportu, samo w sobie jest aktem oskarżenia.

Te same problemy pojawiają się rok później, a wydarzenia w MTK załamują się na łasce geopolityki. Gdy w zeszłym miesiącu Shah z radością przechadzał się po boisku w Ahmadabadzie, przewodniczył turniejowi, któremu dokuczała nieobecność Bangladeszu – zapoczątkowana przez BCCI, która wydała polecenie usunięcia Mustafizura Rahmana z indyjskiej Premier League – oraz początkową niechęć Pakistanu do meczu z Indiami.

To sport desperacko potrzebujący silnego, przejrzystego przywództwa, a ci, którym na nim zależy, powinni dokładnie wiedzieć, co planuje osoba na szczycie. To, co mamy w tej chwili, to tak zwane wizualizacje na wieki. Przydałoby się też coś usłyszeć.