Gdy zbliża się lato, a wraz z nim chęć pędzenia na krańce Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu możliwości wiosłowania, proponuję kolejny pomysł na przybrzeżną kolację: Willy’s w Margate – i tak, ta nazwa ma w sobie coś z niegrzecznej nadmorskiej pocztówki. Ukryty na tyłach hotelu Margate House przy Dalby Square, kilka minut spacerem od brzegu morza, Willy’s to plama plisowanej czerwono-różowej nadmorskiej rozkoszy. Jest fajnie, słodko i jowialnie, ze skwarkami wieprzowymi i chutneyem jabłkowym w menu, a także kaszanką po szkocku, lepkim budyniem toffi i niedzielnymi lunchami z udka wołowego i pieczonego serka kalafiorowego. To menu jest krótkie, przemyślane i treściwe, a nie przewiewne i bajkowe, i chichocze w obliczu małych talerzy.
„Ładnie posiekany, umiejętnie doprawiony, o dobrej kwasowości”: tatar z udźca wołowego Willy’s z dressingiem kaparowym i ociekającym tostem.
Ale dla miłośników smakoszy/popijających wszystkie znaki są tutaj: w menu koktajli znajduje się papierowy samolot i penicylina, co stanowi powrót do kultowego nowojorskiego baru Milk and Honey. Na krótkiej liście znajdują się trzy naturalne wina Oliviera Pithona z Roussillon, które jako całość skłaniają się ku butelkam naturalnym i o niskim stopniu interwencji z Francji, Hiszpanii i Włoch. Co najbardziej wymowne, szefem kuchni jest Mark O’Brien, który pracował z Robinem Gillem w Dairy w Londynie i w Samphire w pobliskim Whitstable, zanim zadomowił się w tym małym zakątku, i który na początku tego roku dotarł do finałowej trójki MasterChef: The Professionals. Willy’s jest wyraźnie prowadzony przez zespół, który wie o fajnych rzeczach.
Sama jadalnia jest przytulna i przytulna jak małe łono – a przynajmniej jak łono, w którym serwowane są przekąski i przystawki diabłów na koniach, małże koronacyjne z oliwą z migdałów i chilli oraz sałatka z pieczonej cukinii z orzechami laskowymi i bazylią oraz dania główne, w skład których wchodzą duszone żeberka wołowe z risotto z pora i jęczmienia oraz sosem lubczykowym, pieczona pierś z kurczaka z sosem grzybowo-estragonowym oraz kiełbasa i puree Willy’s. Zwolennikom roślin polecamy przyprawione kalafiory z duszoną soczewicą i remuladą z selera, brokuły z dressingiem miso i prażonymi orzechami laskowymi oraz sałatkę hispi z sosem cezar i orzeszkami ziemnymi.
„Delightful”: pstrąg potokowy Willy’s z cavolo nero w sosie maślanym z wodorostów.
Sam Margate House został otwarty w 2023 roku, po całkowitej renowacji opuszczonego budynku przeprowadzonej przez właściciela Willa Jenkinsa i projektantkę wnętrz Charlee Allan Quinton. Żyję w strachu przed bezdusznym, zakrytym wyłącznie futrem i bez majtek „modnym hotelem”. Po pięciu minutach większości butikowych pobytów zdecydowałem, że wolę być w Premier Inn, gdzie przynajmniej nędza jest znajoma, a na stoliku do kawy nie stoi wielka książka o Fridzie Kahlo. Jednak Margate House to nie to. Po pierwsze, panuje tu prawdziwa gościnność, a ten uwielbiany obecnie ogromny dom ma mnóstwo charakteru, pomimo wszystkich pieniędzy, które na niego wydano. Jest tu duży, przestronny salon w stylu boho, w którym można napić się kawy, oraz bar, w którym można napić się cosmo Willy’s lub mrożonej herbaty z Long Island. A w tę szczególną wiosenną sobotę, zanim sezon turystyczny na dobre się rozpoczął, Willy’s ma wrażenie, że wyrobił sobie już lokalną sławę jako miejsce na specjalne okazje – odbywało się tam wiele urodzin i spotkań towarzyskich, a wszystko to było obficie obsługiwane przez wspaniały, ciepły personel.
Tak naprawdę wpadliśmy tylko na węszenie i nie planowaliśmy jeść. Ale niedługo daliśmy się nabrać na grube kromki chleba sodowego Guinnessa z bitym masłem – takie świeże, takie ciepłe; narkotyk przejściowy, jeśli wolisz – i tatar z udźca wołowego z dressingiem kaparowym i ociekającą tostami: ładnie posiekany, umiejętnie doprawiony, dobra kwasowość. Czy istnieje bardziej nostalgiczny smak niż ociekający tost, który w zasadzie jest smażonym chlebem? Potem wydarzenia wzięły górę, a my kontynuowaliśmy z przepysznym daniem głównym z pstrąga potokowego kredowego z cavolo nero w kałuży sosu z masłem z wodorostów. Lista deserów jest krótka, ale przyjemna i obejmuje lepki budyń toffi z solonym sosem toffi i lodami z imbiru, kruszonką rabarbarową i Earl Grey panna cotta z kruchym ciastem rozmarynowym.
Kleisty pudding toffi z solonym sosem toffi i lodami z imbiru to główna atrakcja tej „krótkiej, ale przyjemnej” listy deserów.
Głównym problemem Willy’ego jest obecnie to, że w jadalni jest tylko 25 miejsc, a w dziewięciu pokojach płacą goście hotelowi, którzy z pewnością będą chcieli tu zjeść. Jeśli tak jak my jesteś przypadkowym przypadkiem, nie podejmuj ryzyka i zarezerwuj z wyprzedzeniem. Gdybym była rezydentką – trochę jak major w Fawlty Towers – kusiłoby mnie, aby przykucnąć, zadzwonić, z grubą biografią Liz Taylor i spędzić całe dnie, jedząc chleb Guinnessa i diabły na koniach i włócząc się tylko po ciasta w Wellington, które entuzjastycznie zrecenzowałem na początku tego roku, i oczywiście piątkowe wieczory drag queen i rundy płonących śliskich sutków w Margate Beach Club. Przede wszystkim jednak zostawałbym w łóżku i błagał o kruszonkę rabarbarową do pokoju, bo Willy’s jest naprawdę cudowny.
Willy’s Margate House, 6 Dalby Square, Margate, Kent, 07763 975042. Otwarte tylko od czwartku do piątku w godzinach 17:00–21:00; Sobota w południe–15:00 i 17:00–21:00; Niedziela od południa do 17:00. Od około 40 funtów za trzy dania plus napoje i obsługa