Strona główna Kultura Recenzja Tori Amos – fani wyczekują każdej nuty tego dramatycznego, głębokiego zanurzenia...

Recenzja Tori Amos – fani wyczekują każdej nuty tego dramatycznego, głębokiego zanurzenia się w jej wcześniejszym katalogu | Tori Amos

10
0


Przed wydaniem 18. albumu studyjnego „In Times of Dragons” i podczas swojej pierwszej od trzech lat trasy koncertowej Tori Amos radzi sobie z brutalnym stanem świata w tylko ona zna sposób: poprzez kierowanie celtyckimi bogami i zamienianie się w postać pół-smoka, pół-kobiety. Alegoryczne opowieści, które składają się na jej nadchodzącą płytę – „metaforyczną opowieść o walce o demokrację z tyranią” – są widoczne już na początku trasy i debiucie na żywo Shush. Mroczny, ponury utwór, który powoli rozwija się niczym południowogotycka opowieść, choć opowiada o walce ze złym mężem-jaszczurem-demonem, miliarderem. To coś wielkiego, dramatycznego i budującego świat. Ale jest to także symbol talentu Amosa do przedstawiania złożonych, ważkich tematów ze zręcznością i płynnością.

Nie jest to jednak przegląd jej niewydanego jeszcze albumu. Zamiast tego Amos zagłębia się w jej obszerny i rozległy katalog, od delikatnego, głęboko wyciętego Ruby Through the Looking-Glass po atmosferyczne, powolne jazzowe rytmy Little Amsterdam.

Miłość w pokoju do Amosa jest namacalna. Jej piosenki, głos i mistrzowska gra na pianinie przyciągają niemal oddanych słuchaczy, a sala wisi w powietrzu w każdej nucie. Oprócz perkusisty i basisty Amos ma trzech wokalistów wspierających, których nazywa aniołami i których często wykorzystuje przez cały występ. Czasami ich obecność zakłóca surową intymność, jakiej można oczekiwać od Amosa, ale przeważnie wokal w przód i w tył jest równie nieskazitelny, jak prezentowana muzyka. Piosenkarze podnoszą poziom utworów takich jak Pandora’s Aquarium i soulowo-popowego utworu Witness na zupełnie nowy poziom.

Nie jest to zestaw pełen hitów, ale Crucify jest pięknym zakończeniem, podanym w sposób, który sprawia wrażenie ciasnego i luźnego, szczegółowego, ale ekspansywnego, delikatnego i porywającego; Bis ulubieńca z początków kariery Cornflake Girl postawił całą salę na nogi i wywołał zawroty głowy. Chociaż Amos może odczuwać potrzebę zmiany kształtu w królową jaszczurek, aby przetworzyć nasze obecne katastrofy, ma publiczność, która chętnie podąży za nią w głąb serca każdej smoczej jaskini.

Tori Amos gra w Symphony Hall w Birmingham, 10 kwietnia; następnie koncertował w Wielkiej Brytanii i Irlandii do 21 kwietnia oraz za granicą do 7 lipca.