Strona główna Wiadomości Katastrofa ekologiczna w Mołdawii pozostawiła na sobie odciski palców Rosji | Paula...

Katastrofa ekologiczna w Mołdawii pozostawiła na sobie odciski palców Rosji | Paula Erizanu

12
0


W drugim tygodniu marca vlogger przyrodniczy Ilie Cojocari wyszedł, aby sfilmować nadejście wiosny nad rzeką Nistru (Dniestr), 70 metrów od swojego domu w Naslavcea, wiosce graniczącej z Ukrainą, w najbardziej wysuniętym na północ punkcie Mołdawii. Kiedy jednak zbliżył się do rzeki, poczuł zapach ropy unoszący się znad wody i zobaczył ciemne plamy unoszące się na jej powierzchni. Coś było nie tak.

Dwa dni wcześniej Rosja zaatakowała ukraiński kompleks hydroenergetyczny w Nowodnistrowsku, 25 mil w górę rzeki. Cojocari nie mógł spać przez całą noc odgłosy ostrzału. „Tej nocy w (mołdawskiej) dzielnicy Ocniţa nikt nie spał” – powiedział mi.

Ani rząd Ukrainy, ani Mołdawii nie otrzymały żadnych oficjalnych informacji na temat wycieku ropy do rzeki, kiedy Cojocari filmował wzdłuż jej brzegów. Jednak wkrótce po opublikowaniu materiału filmowego otrzymał telefony z Ministerstwa Środowiska Kiszyniowa z prośbą o potwierdzenie, że materiał jest prawdziwy.

Następnego dnia ministerstwo publicznie ogłosiło, że w Naslavcei trwają badania wody i że urzędnicy zapytali Ukrainę o przyczynę wycieku. 16 marca, dziewięć dni po ataku Rosji na ukraiński kompleks hydroenergetyczny, Mołdawia ogłosiła alarm ekologiczny, prezydent Maia Sandu zrzuciła winę bezpośrednio na Moskwę.

Utworzono centrum kryzysowe, którego zadaniem jest monitorowanie wycieku i usuwanie substancji zanieczyszczającej. Zbudowano łapacze ropy i zapory wykonane z tekstyliów i materiałów chłonnych, a władze zapewniły ludziom alternatywne źródła wody. Jednak dla wielu lokalnych mieszkańców było to coś więcej niż tylko problem zanieczyszczonej wody.

Mołdawia od czterech lat toczy wojnę u swoich drzwi. W tym czasie przez 3-milionowy kraj przewinęło się ponad 2 miliony uchodźców. W jego granicach osiedliło się około 140 000 Ukraińców. Rosyjskie drony naruszyły przestrzeń powietrzną Mołdawii, a ataki Władimira Putina na ukraińską infrastrukturę energetyczną spowodowały przerwy w dostawie prądu. W szczytowym momencie inflacja wzrosła do 35% w 2022 r. i obecnie wynosi około 5%. 31 stycznia Mołdawia musiała ogłosić stan nadzwyczajny energetyczny po tym, jak Rosja zaatakowała linię energetyczną Isaccea–Vulcănești na Ukrainie, ograniczając zdolność stolicy Kiszyniowa do produkcji energii elektrycznej.

Wypływająca z Karpat w pobliżu granicy ukraińsko-polskiej i wpadająca do Morza Czarnego Nistru zapewnia 80% wody pitnej Mołdawii. Wyciek ton benzyny do tego akwenu jest zatem kryzysem narodowym. Plamy ropy wykryto aż do Dubǎsari, ponad 200 km od Naslavcea, gdzie Cojocari początkowo zauważył kałuże zanieczyszczonej wody.

Na szczęście europejscy sojusznicy Mołdawii byli w stanie wkroczyć i zaoferować wsparcie. Mołdawia jest krajem kandydującym do członkostwa w UE, a Bruksela uruchomiła instrument pomocy nadzwyczajnej. Rumunia i Polska wysłały pomoc, aby zapobiec spływaniu benzyny w dół do Kiszyniowa, które jest domem dla jednej trzeciej populacji i prawie całkowicie zależne od wody w Nistru. Inne kraje poszły w ich ślady.

Prezydent Mołdawii Maia Sandu powiedziała, że ​​Rosja ponosi „pełną odpowiedzialność” za wyciek ropy. Zdjęcie: Vladislav Culiomza/Reuters

Chociaż wydaje się, że katastrofa została na razie zatrzymana, jesteśmy teraz doskonale świadomi, jak podatne są nasze zaopatrzenie w wodę na ataki Rosji i chaos wywołany jej wojną z Ukrainą. Jednak wojna informacyjna między frakcjami proeuropejskimi i prorosyjskimi w Mołdawii doprowadziła do sprzecznych interpretacji.

W następstwie katastrofy w Nistru minister środowiska Mołdawii Gheorghe Hajder opublikował szereg filmów wideo, w których bezpośrednio przemawiał do opinii publicznej w stylu Wołodymyra Zełenskiego. To spotęgowało obawy wielu ludzi, że wojna się rozleje. Niedobór wody był najnowszym i najbardziej niszczycielskim potwierdzeniem tego.

Najbardziej dotknięte wyciekiem było Bălți, drugie co do wielkości miasto liczące około 120 000 mieszkańców. Zmobilizowano tam wojsko i policję, aby zapewnić zbiorniki na wodę, co pomogło ludziom takim jak Irina, 39-letnia matka trójki dzieci, uporać się z niedoborami.

Irina opowiadała mi, że dwa razy dziennie z mężem stała w kolejce do pobliskiej studni: rano, zanim dzieci się obudziły, i wieczorem, po pracy. Dzięki temu rodzina mogła gotować, myć się i pić wodę. „Gdybym miała przede mną 20 osób, to za mną ustawiało się 50” – wspomina.

Podczas kryzysu wodnego lekcje szkolne przeniesiono do Internetu, co oznaczało, że Irina musiała brać dni wolne, aby zostać w domu ze swoimi dziećmi w wieku 7 i 13 lat. Jednak nawet w domu nie było łatwo zapewnić dzieciom dostęp do czystej wody. W sklepie, w którym Irina pracuje jako kasjerka, półki, na których zwykle znajdują się duże butelki z wodą, opróżniały się w ciągu kilku godzin.

Kiedy skontaktowałem się z Larisą Novac, posłanką do parlamentu Mołdawii z rządzącej proeuropejskiej partii Akcja i Solidarność (PAS), powiedziała: „To sytuacja bezprecedensowa. To atak na bezpieczeństwo Mołdawii”.

Vladimir Zgavordei, burmistrz trzech wiosek w północnym okręgu Florești, który również został dotknięty wyciekiem, powiedział mi, że na obszarach bez studni zorganizował wozy strażackie, aby zapewnić ludziom zbiorniki na wodę do napojenia zwierząt hodowlanych.

Ekolodzy ostrzegają jednak, że może to mieć wpływ na cały łańcuch pokarmowy, łącznie z rybami, dzikimi kaczkami, kormoranami i łabędziami. Jak dotąd władze Mołdawii nie odnotowały żadnego wpływu na dziką przyrodę. Nie powstrzymało to jednak spekulacji. Po tym, jak ludzie zamieścili zdjęcia martwych ptaków na rzece, ministerstwo stwierdziło, że badania laboratoryjne wykazały, że były to ofiary ptasiej grypy lub innych przyczyn naturalnych.

Do 18 marca stopnie wzniesione wzdłuż rzeki ustabilizowały poziom ropy w wodzie na bezpiecznym poziomie w najbardziej dotkniętych dzielnicach. Minęło kolejne 48 godzin, zanim władze pozwoliły ludziom korzystać z wody kranowej z Nistru.

Nawet jeśli bezpośredni kryzys ustąpi, Mołdawia będzie walczyć na dwóch frontach: znaleźć alternatywne źródła wody i oczyścić rzekę z substancji zanieczyszczających, walcząc jednocześnie o serca i umysły tych, którzy nie chcą uwierzyć, że za wyciek odpowiedzialna jest Rosja.

25 marca Hajder udał się do elektrowni wodnej w Nowodniestrowsku, aby sprawdzić sytuację. „Nie zauważono już więcej plam ropy” – oznajmił minister w nagraniu wideo u źródła, „ale w dalszym ciągu monitorujemy sytuację, ponieważ (dalej) na rzece Nistru nadal są plamy ropy”. W jednym z komentarzy pod filmem, napisanym przez osobę być może sympatyzującą z rosyjską propagandą, można było przeczytać: „Pokaż nam, gdzie zbombardowali także elektrownię wodną, ​​czy jest to tajemnica?”

Kiedy rozmawiałem z Cojocarim, powiedział mi, że usunął dwa swoje filmy z powodu nienawiści w Internecie ze strony prorosyjczyków, którzy zaprzeczają, że Rosja spowodowała wyciek ropy, atakując infrastrukturę energetyczną Ukrainy. „Nie jestem politykiem. Jestem cichy. Piszę wiersze” – wyjaśnił. „Zaangażowałem się w to, choć tego nie chciałem”.

Choć proeuropejski rząd Mołdawii obarcza odpowiedzialnością za wyciek Moskwę, prorosyjscy propagandyści twierdzą, że kryzys był wypadkiem spowodowanym przez ukraińską ciężarówkę na moście Otaci-Moghilau (Mohyłów) i nie miał nic wspólnego z wojną. Cojocari twierdzi, że jest to nieprawdopodobne. „Poszedłem sprawdzić most i nie było tam żadnej plamy ropy. Poza tym most jest położony niżej na rzece Nistru niż Naslavcea, więc w razie wypadku na dole nie zauważyłbym plam benzyny” – powiedział Cojocari.

Zaprzeczenia i oskarżenia o spisek przywodzą na myśl katastrofę ekologiczną sprzed czterdziestu lat. Może się to wydawać przesadą, ale zbombardowanie przez Rosję kompleksu hydroenergetycznego w Nowodniestrowsku doprowadziło Mołdawię do najpoważniejszego kryzysu ekologicznego od czasu Czarnobyla w 1986 r. Wtedy, podobnie jak obecnie, władze Ukrainy i Mołdawii z opóźnieniem ogłaszały klęskę.

Wojna rosyjska wywołała na Ukrainie szereg katastrof ekologicznych. Zniszczenie tamy Kachowka doprowadziło do rozległych powodzi na Dnieprze w 2023 r.; tysiące ton ropy przedostało się do Morza Czarnego; a zanieczyszczenie wody, gleby i powietrza spowodowane wojną spowodowało długoterminowe szkody dla różnorodności biologicznej, prowadząc również do śmierci ludzi. Szkody te schodzą obecnie na dalszy plan, co jest zrozumiałe, ale niepokojąco, w obliczu prób Ukrainy obrony przed rosyjską agresją.

Wyciek ropy w Nistru pokazał Mołdawii, jak bardzo jest narażona i jak kruche może stać się społeczeństwo bez dostępu do czystej wody pitnej. Wojna obok w połączeniu z kryzysem klimatycznym nie dają nam powodów, by sądzić, że nie będzie kolejnej takiej katastrofy ekologicznej. Jedynym sposobem na uniknięcie tego jest poważne podejście do bezpieczeństwa środowiskowego. Należy to traktować jako kluczowy priorytet krajowy, regionalny i międzynarodowy.