Strona główna Kultura Recenzja Joz Norris – dziwna, niezrównoważona, nieadekwatna i inne wskazówki świadczące o...

Recenzja Joz Norris – dziwna, niezrównoważona, nieadekwatna i inne wskazówki świadczące o charakterze artystycznym | Komedia

7
0


Po czym poznajesz, że jesteś artystą? Czy dokonałeś właściwych wyborów w życiu? To trafne pytania, zwłaszcza jeśli spędziłeś dziesięciolecia na obrzeżach (w przypadku Joza Norrisa) lewicowej komedii, z dala od oznak sławy i chwały. Norris z opaską na czole z napisem „Artysta” rozwiewa te i nie tylko wątpliwości w swoim najnowszym, oryginalnym wydaniu You Wait. Czas płynie, aczkolwiek z tak małą powagą, na ile to tylko możliwe. To spektakl badający możliwość tworzenia ekstrawagancko głupiej sztuki, która sama w sobie jest ekstrawagancko głupia.

Podziwiałem go ogromnie, nie ciesząc się każdą chwilą. Na początku i później jego szaleństwo wydawało się nieco męczące, gdy Norris przedstawiał się nam w swego rodzaju charakterze jako niezrównoważona, pochłonięta sobą postać guru, udzielająca lekcji życia w ramach przygotowań do swojego Wielkiego Odkrycia, „wielkiego odsłonięcia dzieła mojego życia” – w pudełku, na filarze, za sceną. Jest miejsce zarezerwowane dla jego żony, z którą był w separacji: to jej pokaże! Słyszymy o ich rozstaniu i składamy w całość obraz rażących niedoskonałości naszego gospodarza jako człowieka rodzinnego. Widzimy fragmenty kariery (komika, aktora, magika…), jaką dotychczas cieszył się ten alt-Norris, oraz fragment poświęcony jego staraniom o zostanie Jozem numer jeden w Google. Późniejszy dialog z jego nieobliczalną dziewczyną AI zawiera wiele zabawnych przepychanek w przód i w tył w stylu kontrolującego/załamującego się współczesnego Rika Mayalla.

Program jest najciekawszy w podejściu do ważnych pytań o daremność lub nieskuteczność życia niszowych twórców. Czy dziwni artyści są naprawdę dziwni, czy też próbują nam pokazać, kim naprawdę są – inny sposób bycia? To pytanie mogłoby brzmieć bardziej rezonując, gdyby dziwność Norrisa nie wydawała się czasami czymś samo w sobie; zobacz późne „Czy chcesz pierdnąć do tego Hoovera?” sekwencja, która nie porywa. A jednak, nawet (a może zwłaszcza?) w swojej najbardziej odrażająco zwariowanej formie, serial – jego skrajna złośliwość wsparta dobrymi dowcipami, pokrętną filozofią i niezwykle energicznym występem w swej istocie – stanowi ciekawie porywającą obronę eksperymentalnego tworzenia sztuki w konformistycznym, kapitalistycznym świecie.

W Lowry, Salford, 24 kwietnia; potem zwiedzanie.