Strona główna Wiadomości Otoczony farmami wiatrowymi, ale bez pracy: rzeczywistość boomu na zielone miejsca pracy...

Otoczony farmami wiatrowymi, ale bez pracy: rzeczywistość boomu na zielone miejsca pracy na wschodnim wybrzeżu Anglii | Młodzież

18
0


Na papierze Jake Snell (19 l.) wydaje się idealnym kandydatem na stanowisko w rozwijającym się brytyjskim sektorze zielonej energii. Posiada wysokie oceny z matematyki i fizyki na poziomie A, wyróżnienie z inżynierii Btec oraz kolejne wyróżnienie w rozszerzonym dyplomie inżyniera. Zdobył także doświadczenie zawodowe w firmie inżynieryjnej.

Pochodzi z Lowestoft, nadmorskiego miasteczka w Suffolk, niedaleko Great Yarmouth. Obydwa miasta obejmują obszary należące do 20% najbardziej potrzebujących w Anglii i stanowią część szerszego układu miejsc przybrzeżnych o niskich możliwościach zatrudnienia.

Już od czasów szkoły średniej Snell miał nadzieję przyłączyć się do „rewolucji” w zakresie zielonej energii – sektora, w który rząd intensywnie inwestuje w celu zapewnienia wzrostu gospodarczego. W zeszłym roku Ed Miliband obiecał, że Partia Pracy przeszkoli ludzi, aby do 2030 r. stworzyć dodatkowe 400 000 zielonych miejsc pracy, podkreślając, że role w sieciach wiatrowych, jądrowych i elektroenergetycznych zostaną rozłożone na społeczności przybrzeżne i poprzemysłowe, przy czym pensje będą wyższe niż średnia w Wielkiej Brytanii.

Pytania i odpowiedziCo to jest serial Pod prąd?

Przez najbliższy rok projekt „Pod prąd” prowadzony przez zespół Guardiana „Seascape” będzie przedstawiał raporty na temat życia młodych ludzi w społecznościach przybrzeżnych w Anglii i Walii.

Młodzi ludzie w wielu nadmorskich miastach Anglii są nieproporcjonalnie narażeni na ubóstwo, złe warunki mieszkaniowe, niższy poziom wykształcenia i możliwości zatrudnienia niż ich rówieśnicy z równoważnych obszarów śródlądowych. W najbardziej biednych miastach nadmorskich mogą oni zmagać się z upadającymi i okrojonymi usługami publicznymi i transportem, które ograniczają ich życiowe wybory.

Przez następne 12 miesięcy w towarzystwie dokumentalistki Polly Braden będziemy podróżować po kraju do miast portowych, nadmorskich kurortów i dawnych wiosek rybackich, aby poprosić osoby w wieku od 16 do 25 lat, aby opowiedziały nam o swoim życiu i tym, co myślą o miejscach, w których żyją.

Umieszczając ich głosy w centrum naszych raportów, chcemy zbadać, jakiego rodzaju zmian potrzebują, aby zbudować przyszłość, jakiej pragną dla siebie.

Dziękujemy za Twoją opinię.

Snellowi ścieżka wydawała się stosunkowo jasna: podjąć studia w zakresie przedmiotów ścisłych, a następnie ubiegać się o staż, a nie o przyjęcie na uniwersytet. „Wszystkim nam (studentom) powiedziano, że instytucje edukacyjne, do których dołączyliśmy, mają świetne powiązania z przemysłem i zbliżają się wszystkie te projekty. Spójrzcie na możliwości” – mówi.

Port Great Yarmouth, w którym zostanie wstępnie zmontowana morska farma wiatrowa o wartości 4 miliardów funtów. Zdjęcie: Porty Peel

Tam, gdzie mieszka na smaganym wiatrem wschodnim wybrzeżu Anglii, możliwości te wydają się kusząco blisko. We wschodniej Anglii znajduje się 44% brytyjskich morskich farm wiatrowych. W Lowestoft turbina wiatrowa Ness Point, znana lokalnie jako „Gulliwer”, dumnie stoi na linii brzegowej, co jest rodzajem reklamy przyszłości. Port w Great Yarmouth został wybrany na miejsce wstępnego montażu budowanej morskiej farmy wiatrowej o wartości 4 miliardów funtów.

Jednak pod koniec przedłużonego dyplomu Snella z jego 14-osobowej kohorty tylko dwie osoby odbyły praktykę zawodową, a tylko jedna z nich była inżynierem.

„To było dość frustrujące” – mówi Snell. „Niestety, wielu moich znajomych, którzy twierdzili, że nie chcą studiować na uniwersytecie i chcą skorzystać z promowanych wszędzie możliwości praktyk zawodowych, teraz wybiera się na uniwersytet z konieczności, bardziej niż z jakiegokolwiek innego powodu, ponieważ uważają, że nie ma innego wyjścia”.

Łatwo zrozumieć, dlaczego politycy próbują sprzedawać zielone miejsca pracy jako panaceum na upadek gospodarczy w centrach poprzemysłowych oraz jako sposób na uspokojenie sceptyków zerowej emisji netto. Zdaniem naukowców pracujących w społecznościach przybrzeżnych i wspólnie z nimi, aby te możliwości były dostępne dla młodych ludzi w tych miejscach, potrzeba więcej pracy.

Jake Snell pracuje obecnie w samorządzie lokalnym w Suffolk po tym, jak zauważył brak obiecanych możliwości w inżynierii i energetyce. Zdjęcie: Joshua Bright/The Guardian

Rachel Wilde, antropolożka społeczna z University College London, która pracuje nad projektem badającym świadomość i zakres zielonych miejsc pracy w Great Yarmouth, mówi: „„Ekologiczne miejsca pracy” to dość mgliste określenie i wydaje się, że niewiele jest konkretnych dowodów na to, czym w rzeczywistości są te miejsca pracy.

„Istnieje przepaść pomiędzy politykami i decydentami, którzy chcą nagłośnić sprawę i podnieść rangę tych nowych możliwości gospodarczych, a ludźmi w terenie, którzy próbują rozmawiać z młodymi ludźmi o tym, jaką pracę mogliby chcieć wykonywać. W tej chwili nie ma zbyt wiele wspólnego myślenia w tej kwestii.”

podwójny cudzysłówRząd wmawia ludziom, że istnieją te wszystkie prestiżowe stanowiska, podczas gdy w rzeczywistości wszystkie możliwości są przeludnioneRachel Wilde

Wilde współpracował z organizacjami prowadzącymi programy uświadamiające dotyczące karier w branży odnawialnych źródeł energii. Mówi, że istnieje znaczna ilość promocji i reklam w przypadku dobrze płatnych stanowisk, takich jak technicy zajmujący się energetyką wiatrową, ale „nie tam jest większość stanowisk pracy”.

„Rząd i część branży wmawiają ludziom, że istnieje wiele stanowisk pracy na prestiżowych stanowiskach, podczas gdy w rzeczywistości liczba ofert praktyk zawodowych i szkoleń dla tych osób jest zbyt duża” – mówi.

Jest to szczególnie istotne na obszarach przybrzeżnych, gdzie poziom wykształcenia jest zazwyczaj niższy. Ale choć może się to wydawać problemem dla przemysłu i rządu, w rzeczywistości stwarza to szansę, mówi Avril Keating, profesor studiów młodzieżowych na UCL, która kierowała projektem Coastal Youth Life Chances.

„Myślę, że to część myślenia o „zielonych miejscach pracy” i o tym, czym one są” – mówi. „Mają ratować ubogie społeczności i pomagać ludziom w powrocie do pracy. Ale czy te stanowiska są odpowiednie dla ludzi w tych społecznościach?

Farmy wiatrowe są często reklamowane jako zapewniające dobrze płatne miejsca pracy na danym obszarze, ale skupianie się na prestiżowych stanowiskach jest mylące, mówi Rachel Wilde. Zdjęcie: Ian Forsyth/Getty Images

„Istnieje wiele sposobów pracy w sektorze zielonej energii. Może to być praca w stołówce, może to być tragarz, może to być ochroniarz.”

Jednak ten niezwykle korzystny element zielonego przemysłu jest w dużym stopniu pomijany, twierdzą Wilde i Keating. Uważają, że pilnie potrzebne są większe inwestycje we wsparcie w zakresie kontynuowania kariery zawodowej dla osób z obszarów przybrzeżnych i innych obszarów ubogich ekonomicznie.

Polly Billington, posłanka z okręgu East Thanet i przewodnicząca parlamentarnej Partii Pracy na wybrzeżu, zgadza się, że należy włożyć więcej pracy, aby pomóc społecznościom przybrzeżnym w czerpaniu korzyści z przyszłości zasilanej zieloną energią. Jej zdaniem w pobliżu wybrzeża należy rozwijać umiejętności i miejsca pracy potrzebne do wspierania infrastruktury zielonej energii. „Musimy zadbać o to, aby praca nie była rozrzucana po całym kraju i nie przekazywana głównie pracownikom, którzy mogą przyjść na umowę i zniknąć”.

Polly Billington, posłanka z okręgu East Thanet, twierdzi, że społeczności przybrzeżne muszą korzystać z korzyści płynących z zielonej energii. Zdjęcie: Polly Braden/The Guardian

Dla następnego pokolenia, które przyjdzie po piętach Snella i jego przyjaciół, na horyzoncie może pojawić się nadzieja. W zeszłym roku w ramach planu dotyczącego miejsc pracy w czystej energii rząd ogłosił, że utworzy pięć szkół wyższych zajmujących się doskonałością techniczną, które będą skupiać szkolenia wokół sektora zielonej energii. W nadchodzących tygodniach uczelnie, które złożyły wniosek o ten status, zostaną poinformowane, czy zakwalifikowały się pomyślnie.

Departament Energii stwierdził, że utworzył także tysiące miejsc pracy w branży wychwytywania dwutlenku węgla i morskiej energetyki wiatrowej w miejscach takich jak Teesside, East Sussex i północna Walia, a średnie zarobki w przypadku wszystkich stanowisk pracy w elektrowniach wiatrowych, nuklearnych i elektroenergetycznych ogłaszane były na poziomie ponad 50 000 funtów. Mówi się, że przed nami jeszcze więcej okazji.

Ed Miliband, sekretarz ds. energii, mówi: „Gospodarka oparta na czystej energii wspiera pokolenie młodych ludzi w społecznościach przybrzeżnych i poprzemysłowych w zapewnianiu dobrych, dobrze płatnych miejsc pracy”. Dodaje, że powstają „nowe możliwości dla inżynierów, hydraulików i elektryków”.

Snell znalazł teraz stanowisko w zespole ds. rozwoju gospodarczego w swojej radzie lokalnej we wschodnim Suffolk. Uważa, że ​​poprawa dostępu do możliwości związanych z zieloną energią to coś więcej niż tylko zarabianie pieniędzy dla ludzi w takich miejscach jak Lowestoft i Great Yarmouth. „Większe możliwości w sektorze ekologicznym mogą zwiększyć dumę, ponieważ ludzie będą mogli zobaczyć, jaki wpływ wywierają na swoją społeczność” – mówi.

Dodatkowe raporty Lisy Bachelor