Strona główna Kultura „List otwarty do narodu”: Narodowa Galeria Sztuki liczy się z Ameryką na...

„List otwarty do narodu”: Narodowa Galeria Sztuki liczy się z Ameryką na 250 | Sztuka

12
0


Wystarczy wejść na wystawę National Gallery of Art z okazji 250. urodzin Ameryki i od razu staje się jasne, że nie jest to rodzaj szowinistycznej orgii z powiewaniem flag, którą Donald Trump planuje na 4 lipca.

Z pewnością znajduje się tam Statua Wolności, ale nie taka, jaką znają miliony turystów. Zamiast tego posąg przywołuje na myśl zdjęcie czarnej kobiety autorstwa południowoafrykańskiej fotografki Zanele Muholi oraz kolorowy sitodruk – geometryczne płaszczyzny i kształty na tle ukośnych fioletowych pasków – autorstwa Roya Lichtensteina.

Tam też znajduje się Gabinet Owalny, ale znowu w błękitach, bieli i żółci w stylu kreskówek Lichtensteina, a nie w kreskówkowym złotym liście prezydenta USA. Pomnik Lincolna również się pojawia, ale z zapadającą w pamięć sylwetką na schodach: fotografią Carrie Mae Weems z 2014 roku składającą hołd Czarnej kontraltowi Marian Anderson 75 lat po jej występie w tym miejscu.

Gwiazdy i paski oczywiście zajmują ważne miejsce, ale stanowią tło dla Elli Watson, afroamerykańskiej pracowniczki rządowej otoczonej przez miotłę i mop, w niezatartym amerykańskim gotyku Gordona Parksa.

Krótko mówiąc, otwarcie sali stanowi energiczne przypomnienie, że chociaż Ameryka zawsze budowała wspaniałe pomniki i była swoim głównym propagandystą, wyróżniała się także zdolnością do samokrytyki. Tylko w tym miesiącu prowadziła daremną wojnę w Iranie, jednocześnie rozrzucając odkrywców po Księżycu: „Czy zaprzeczam sobie? / No cóż, więc zaprzeczam sobie / (Jestem duży, zawieram mnóstwo.)”.

Roy Lichtenstein – Kocham wolność, 1982. Fot. Narodowa Galeria Sztuki, Dar Roya i Dorothy Lichtenstein

Wystawa w National Gallery nosi tytuł Dear America: Artists Explore the American Experience i reklamuje się jako „list otwarty do narodu”, zawierający ponad sto prac na papierze autorstwa 95 artystów, pochodzących niemal wyłącznie ze stałej kolekcji galerii liczącej ponad 160 000 dzieł.

Carmen Ramos, główna kuratorka i konserwatorka galerii, twierdzi, że na wystawę pracowano latami. „Mamy jedną z najlepszych kolekcji sztuki amerykańskiej na świecie. Wstydzimy się bogactwa w odniesieniu do sztuki amerykańskiej, a nasza kolekcja pozwala odwiedzającym zrozumieć wyjątkową historię amerykańskich doświadczeń. Zachęca także widzów do postrzegania Ameryki nie tylko jako miejsca, ale jako żywej idei, na którą wpływa wiele głosów. „

Wystawa skupia się wokół trzech tematów – ziemi, społeczności i wolności – i stwarza prowokacyjne rozmowy na przestrzeni wieków, dyscyplin i demografii.

Ramos dodaje: „Chcieliśmy zaprezentować wystawę, która bada, w jaki sposób artyści ze Stanów Zjednoczonych eksplorują amerykańskie doświadczenia w różnych momentach, różnych regionach Stanów Zjednoczonych, różnych momentach historycznych, więc miała uchwycić pełnię amerykańskiego doświadczenia”.

Obejmuje to nieodłączne napięcie pomiędzy budzącym podziw naturalnym majestatem Stanów Zjednoczonych a ich nieustannym, często destrukcyjnym apetytem na rozwój. Wystawa łączy rozległe, wyidealizowane, XIX-wieczne akwarele Thomasa Morana przedstawiające amerykański zachód z surową fotografią Waymart w Pensylwanii z lat 60. XIX wieku, wykonaną przez Thomasa H. Johnsona, gdzie postrzępione pnie drzew krajobrazu agresywnie wycinanego pod kątem wydobycia węgla i kolei kontrastują z mitem o nietkniętej granicy.

Litografia Thomasa Harta Bentona „Departure of the Joads” z 1939 r., zamówiona w celu promowania filmowej adaptacji „Gron gniewu”, wisi obok niszczycielskiej fotografii dokumentalnej Arthura Rothsteina z 1936 r., przedstawiającej ojca i syna uciekających przed oślepiającą burzą piaskową w Oklahomie. Stacja Standardowa Edwarda Ruschy podnosi przyziemną architekturę „kultury samochodowej” Route 66 do tętniącej życiem, modernistycznej katedry na tle błękitnego i pomarańczowego nieba.

Część drugą, Społeczność, rozpoczynają cztery duże, wieloczęściowe prace, które wypełniają całą galerię. Na jednej ze ścian wisi Rodzina Richarda Avedona, ogromne zamówienie magazynu Rolling Stone z 1976 roku, zawierające 69 surowych, jednolitych, czarno-białych portretów elity politycznej, medialnej i korporacyjnej epoki dwustulecia (wśród nich jest przyszły prezydent Ronald Reagan).

Clare Romano – Wielki Kanion, 1977. Zdjęcie: National Gallery of Art, prezent od Boba Stany i Toma Judy

Naprzeciwko w blasku kolorów pokazano Young Americans Johna Wilsona, niezwykle delikatne szkice z lat 70. XX wieku, przedstawiające nastoletnie dzieci artysty i ich przyjaciół spędzających czas w jego domu. Wykonane węglem i kredką młode osoby mają na sobie kurtki Nehru w stylu wojskowym, naszyjniki z koralikami i minisukienki. Z ich postawy emanuje uderzająca pewność siebie.

W jednym z wyjątkowych dzieł przedstawiających syna Wilsona, Roya, energiczny, uśmiechnięty „duch” wyskakuje z ciała chłopca i leci obok sokoła wędrownego, znanego ze swojej szybkości i migracji – co podkreśla pełną nadziei wizję ojca dotyczącą potencjału następnego pokolenia.

Ramos wspomina: „Uwielbiam zestawienie Rodziny Richarda Avedona z Młodymi Amerykanami Johna Wilsona ze względu na sposób, w jaki ukazuje ludzi z różnych środowisk – osobistości polityczne i kulturalne z jednej strony, a zwykłych młodych ludzi z drugiej”.

W tej sekcji znajduje się także mieszana praca Toma Jonesa z 2002 roku, Dear America, która stała się inspiracją dla tytułu wystawy. Jones, artysta z Ho-Chunk Nation, na historyczne pocztówki i zdjęcia rdzennej ludności nakłada teksty patriotycznego hymnu „My Country” „Tis of Thee”. Ozdobiona tradycyjnymi szklanymi paciorkami i kolcami jeżozwierza, praca ta stanowi celowe pytanie o to, w jaki sposób rdzenni Amerykanie byli reprezentowani – i wymazani – w kulturze popularnej.

Ostatni akt wystawy skupia się na wolności. Znajdują się tu sceny z rewolucji amerykańskiej i wojny domowej, w tym grafika Paula Revere’a przedstawiająca masakrę bostońską z 1770 r., a także historyczne portrety takich postaci, jak Frederick Douglass, Sojourner Truth i George Washington.

Gordon Parks – Rajd Harlemu, 1963. Zdjęcie: Narodowa Galeria Sztuki, Kolekcja Corcoran

Uderzające sitodruki Faith Ringgold z 2007 roku, ilustrujące List Martina Luthera Kinga z więzienia w Birmingham, znajdują się obok strzelistej fotografii Parks z 1963 roku przedstawiającej wiec w Harlemie, na którym morze rąk unosi się w geście łączącym kapitulację polityczną i pochwałę religijną.

Kara Walker wykorzystuje wycięte z papieru sylwetki, aby obnażyć trwałe traumy niewolnictwa, podczas gdy seria fotomontaży Marthy Rosler House Beautiful: Bringing the War Home łączy przerażające obrazy bojowe z wojny w Wietnamie z dziewiczymi, błyszczącymi rozkładówkami magazynów przedstawiającymi amerykańskie wnętrza klasy średniej, skutecznie niszcząc podmiejskie złudzenie, że brutalność wojny jest daleko.

Gdy goście wychodzą, spotykają odważnie kolorowy sitodruk autorstwa popowego artysty Roberta Indiany Liberty ’76. Utwór, stworzony z okazji dwustulecia w 1976 r., tworzy „przeskok między 1776 a 1976 r., mówiąc o nieustannym dążeniu do wolności” – mówi Ramos. „To również do mnie przemówiło”.