Strona główna Wiadomości Recenzja Upadłych Louise Brangan – wstrząsająca relacja z irlandzkich pralni Magdalene |...

Recenzja Upadłych Louise Brangan – wstrząsająca relacja z irlandzkich pralni Magdalene | Książki historyczne

11
0


Wielu czytelników, a z pewnością większość irlandzkich czytelników, zakończy tę książkę w stanie wściekłości zbielałej, zmieszanej ze smutkiem i przynajmniej poczuciem winy. Jest to szczegółowy, dokładny i przerażający opis pralni Magdaleny, najsłynniejszej i najbardziej niesławnej wśród rozległego i zróżnicowanego krajobrazu irlandzkich zakładów karnych i poprawczych, które działały przez większą część XX wieku – ostatnia z pralni została zamknięta w 1996 roku.

Jak wskazuje akademik Louise Brangan w The Fallen, łatwo jest pomylić liczbę i różnorodność więzień, szpitali psychiatrycznych, sierocińców, przytułków i domów dla niezamężnych matek, które rozrosły się w Irlandii od założenia Wolnego Państwa Irlandzkiego w 1922 r. do końca lat 90. XX wieku. Pralnie Magdaleny były jednak wyjątkowe. Dr Brangan pisze: „W reżimie charakteryzującym się nadmiernym nieludzkością pralnie magdalenskie były jego głębokim końcem. W 1951 r., kiedy pralnie były w największym rozkwicie, na każde 100 000 mężczyzn, 27 przebywało w więzieniu… (podczas gdy) na każde 100 000 kobiet, 70 przebywało w pralni. Nie były one peryferyjne: były główną instytucją karceralną w Irlandii.”

Pralnie założyło państwo, ale prowadziły je zakonnice. Więźniarki, od dziewcząt w wieku od dziewięciu lat po kobiety po 80. roku życia, pracowały bez wynagrodzenia przez sześć dni w tygodniu, piorąc, przeważnie ręcznie obsługiwanymi, nieporęcznymi maszynami, wszystko, od szat księży i ​​mundurów więźniów po bieliznę rodzinną z domów klasy średniej. Dyscyplina była rygorystyczna, a najmniejsze przewinienia były surowo karane. A kim oni byli, ci niewolnicy-praczki? „Nieodwracalne kobiety i dziewczęta, upadłe, o których sądzono, że dopuściły się tak rażących niewłaściwych zachowań seksualnych, że niebezpiecznie i nieodwracalnie zboczyły poza granice tego, co było dopuszczalne”.

Jak zostali wplątani w tę upiorną pajęczą sieć? Niektórych po prostu usunięto z ulic. W swoim prologu Brangan opowiada o 15-letniej Eileen, „która zniknęła w spokojny niedzielny wieczór w lutym 1954 roku”. Eileen uciekła od rodziny stosującej przemoc i pracowała jako pokojówka w pensjonacie typu bed and breakfast w Dublinie. W niedzielny wieczór w recepcji podeszły do ​​niej dwie kobiety, których nigdy wcześniej nie widziała, a które, jak się później dowiedziała, były członkiniami Legionu Maryi, świeckiej organizacji, której samozwańcza misja, jak pisze Brangan, „ma na celu strzec moralnych granic Irlandii”.

podwójny cudzysłów Trudno obecnie zrozumieć klimat moralny Irlandii XX wieku i poziom represji, jakie narzucała

Obie kobiety zawiozły Eileen do dużego, ogrodzonego domu na przedmieściach, zwieńczonego metalową tabliczką: „Azyl św. Marii Magdaleny”. „To nie było schowane, znajdowało się w rzędzie zwykłych lokalnych firm: rzeźnika, mleczarni, poczty, pubu, pralni Magdalene”. Tutaj Eileen została przyjęta przez zakonnicę, która zabrała jej ubranie i dała jej instytucjonalny fartuch, obcięła włosy i zmieniła nazwisko. Odtąd nie będzie już „Eileen”, ale „60”.

Nie wiemy, skąd obaj legioniści wiedzieli o istnieniu Eileen; ktoś w pensjonacie mógł „coś powiedzieć” lub członek rodziny mógł na nią donieść. Jakie było jej przewinienie? „Irlandzkie kobiety i dziewczęta nie musiały dopuścić się niczego tak okropnego, jak zajście w ciążę, aby zostać przetrzymywane w pralni w Magdalence” – większość osadzonych „była po prostu krnąbrnymi i niechcianymi; bezdomnymi, potrzebującymi, maltretowanymi lub odrzuconymi. Samo ich istnienie było traktowane jako obraźliwe”.

Trudno obecnie zrozumieć klimat moralny Irlandii XX wieku i poziom narzuconych przez nią represji. Irlandzcy podróżnicy udający się do Europy Wschodniej przed upadkiem muru berlińskiego w 1989 r. byli zaskoczeni poczuciem swojskości, jakie czuli w miastach takich jak Warszawa, Praga czy Budapeszt. Tamtejsi ludzie, jeśli nie byli częścią aparatu państwowego, partia komunistyczna kontrolowała ich życie od kołyski aż po grób, podczas gdy w Irlandii Kościół katolicki robił to samo. Jak zauważył historyk Hugh Trevor-Roper, komunizm i katolicyzm to tylko dwie strony tego samego medalu.

Pralnie, stojące na widoku, były w dużej mierze ignorowane przez opinię publiczną, zadowalającą się przechodzeniem przez te wysokie, zamknięte żelazne bramy, głośno gwiżdżąc i z odwróconymi oczami, aby nie widzieć potężnych fortec, których strzegły, ani nie słyszeć próśb tych, którzy byli przetrzymywani w granitowych ścianach.

Chociaż pralnie budziły oburzenie, nie były najgorszym z zakładów karnych utworzonych przez państwo i zarządzanych przez osoby zakonne. Były to na przykład domy matki i Bbaby Hhomes, przez które przeszło około 56 000 kobiet i dziewcząt i gdzie urodziło się około 57 000 dzieci, głównie w latach 60. i 70. XX wieku. Najbardziej znaną z tych instytucji był dom Bon Secours w Tuam w hrabstwie Galway. Od 2010 r. do 2014 r. lokalna historyczka, cicha bohaterka Catherine Corless, publikowała w gazetach doniesienia ze swoich badań, z których wynika, że ​​na terenie domu w nieoznakowanym zbiorowym grobie, który kiedyś służył jako szambo, pochowano prawie 800 dzieci.

Do chwili obecnej wypłacono ocalałym z pralni ponad 33 mln euro; pieniądze zapewnił rząd irlandzki, podczas gdy zakony w większości odmówiły datków. Na zakończenie swojej książki, wspaniałego, choć przerażającego testamentu, Brangan cytuje jedną z ocalałych, Carmel, mówiącą o dziedzictwie pozostawionym przez jej czas w pralniach: „Zawsze jest w moim życiu coś, co będzie mi przypominać o moim przeszłym życiu i dlatego nigdy się nie zamknę, nigdy się nie zamknę. Posunęłam się do przodu, tak, trochę się zmieniłam. Ale nigdy się nie zagoję”.

Książka The Fallen: The Magdalene Laundries and Ireland’s Legacy of Silence autorstwa Louise Brangan została opublikowana przez Bodley Head (22 funty). Aby wesprzeć Guardiana, kup egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.