Strona główna Wiadomości Kubańczycy samoleczą się, gdy kryzys odbija się na zdrowiu psychicznym: „Nie ma...

Kubańczycy samoleczą się, gdy kryzys odbija się na zdrowiu psychicznym: „Nie ma żadnego pomysłu, którego można by się trzymać” | Kuba

25
0


Cris Sánchez wierzył, że opuścił Kubę na dobre, kiedy przeprowadził się do Londynu w 1994 r., ale obawy o schorowanych rodziców sprowadziły go z powrotem w 2018 r. Od tego czasu napięcie życia w Hawanie sprawiło, że zaczął sięgać po leki na receptę – „tylko po to, żeby uspokoić sytuację” – powiedział.

Nie jest sam. Obecnie objęty blokadą naftową narzuconą przez Stany Zjednoczone i po latach upadku gospodarczego Kubańczycy samodzielnie przyjmują coraz większą liczbę leków regulowanych w związku z kryzysem zdrowia psychicznego, który ogarnia wyspę.

Istnieje niewiele oficjalnych statystyk – rząd Kuby od dawna pragnie podkreślać „odporność” swoich obywateli – ale Guardian rozmawiał z pracownikami służby zdrowia wzdłuż i wszerz wyspy, którzy poinformowali, że w większości rodzin przynajmniej jeden członek zwraca się na czarny rynek, aby kupić leki przeciwdepresyjne, stabilizujące nastrój lub stymulanty.

Cris Sánchez wrócił na Kubę po 25 latach spędzonych w Londynie, aby opiekować się swoimi rodzicami. Jego matka cierpi na Alzheimera, a ojciec na chorobę Parkinsona. Zdjęcie: Jason P. Howe/The Guardian

„Moja matka miała słabość do leków na receptę” – powiedziała Sánchez, która z wykształcenia była lingwistką i wykładała na University College London. „Zdecydowała, że ​​potrzebuje ich każdego dnia”. Jego matka cierpi na chorobę Alzheimera, więc ciężko pracował, aby pomóc jej zerwać z nałogiem – tylko po to, by sam sięgnąć po leki przeciwdepresyjne.

Nie jest uzależniony, ale chciał zabrać głos i podkreślić, jak łatwo jest przejść na regularne używanie. „Nie żałuję, że wróciłem, aby opiekować się rodzicami, ale niewiele jest rzeczy, które kocham w byciu na Kubie” – powiedział. „Podobało mi się życie w Londynie, ale to niezbyt mi się podoba”.

Zależność od leków na receptę nie jest na Kubie niczym nowym, ale ostatnie wydarzenia doprowadziły do ​​gwałtownego wzrostu tej liczby.

„Mamy do czynienia z sytuacją gospodarczą, która ma konsekwencje, czy nam się to podoba, czy nie” – powiedział profesor psychologii z drugiego miasta Kuby, Santiago, prosząc o zachowanie anonimowości w celu swobodnego wypowiadania się.

„Każdego dnia może się zdarzyć, że ktoś obudzi się bez prądu, nie mając pewności, że zje śniadanie, czy nie wiedząc, jak dotrze do pracy. To generuje ogromny stres, któremu towarzyszą liczne objawy psychologiczne: depresja, intensywny lęk i zmęczenie psychiczne. W rezultacie ogromnie wzrosły problemy ze zdrowiem psychicznym.”

Cris Sánchez, Każdego popołudnia jego rodzice idą na spacer, a on podlewa rośliny na tarasie wspólnego domu w Hawanie. Opisuje tę codzienną czynność jako po części oczyszczenie, po części ćwiczenie medytacyjne i po prostu przerwę w opiece nad nimi. Zdjęcie: Jason P. Howe/The Guardian

Starszy pracownik organizacji humanitarnej w Hawanie powiedział: „Jestem świadkiem tego każdego dnia”.

Po porwaniu przez rząd USA prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, które miało miejsce 3 stycznia, Donald Trump podpisał rozporządzenie nakładające cła na każdy kraj zaopatrujący Kubę w paliwo. W rezultacie pogłębiły się przerwy w dostawie prądu, które już nękały wyspę. Stacje benzynowe są zamknięte, a transport jest niewielki. Większość urzędów państwowych, w których zatrudnionych jest 50% populacji czynnej zawodowo, jest zamknięta, przez co ludzie nie mogą się na niczym skupić poza przetrwaniem i niepewną przyszłością.

„Żyjemy w trudnych, ale też decydujących czasach, a tutaj są ludzie, którzy wolą umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach” – powiedział w zeszłym miesiącu prezydent Miguel Díaz-Canel odwiedzającej grupie zagranicznych zwolenników, w tym byłemu przywódcy brytyjskiej laburzystowskiej Jeremy’emu Corbynowi.

Wygląda jednak na to, że wielu Kubańczyków tak naprawdę ma trudności z wstaniem z łóżka. Tymczasem jeszcze przed obecnym kryzysem PKB Kuby spadł od 2019 r. o 17%. Rządowi prawie brakuje pieniędzy, więc apteki państwowe stoją puste.

W zeszłym tygodniu lokalni mieszkańcy rozmawiali na ulicach dzielnicy Centro w Hawanie. Zdjęcie: Jason P. Howe/The Guardian

Dlatego teraz ludzie szukają ulgi na czarnym rynku. „Wzrosła liczba osób zażywających leki psychotropowe bez recepty” – stwierdził profesor psychologii. Wystarczy zadzwonić, aby leki, często w paczkach z napisem cyrylicą, indyjskim lub chińskim, zostały dostarczone rowerami elektrycznymi, ale za opłatą.

Zależność Kubańczyków od leków psychotropowych sięga początków lat 90. XX wieku, kiedy rząd komunistyczny stracił swojego sponsora, Związek Radziecki, w czasie, który ówczesny prezydent Fidel Castro nazwał „okresem szczególnym w czasie pokoju”.

Na papierze był to kryzys gorszy od obecnego, w którym gospodarka skurczyła się o co najmniej 35%. Większość kubańskich domów nosi ślady tamtych czasów: zdjęcia zdrowych dzieci w otoczeniu szkieletowych dorosłych, pełne pasji rozmowy na temat jedzenia podczas lunchu i uzależnienia od leków na receptę.

W zeszłym miesiącu klienci czekali w aptece w Hawanie, ponieważ niegdyś wychwalany system opieki zdrowotnej na Kubie uległ pogorszeniu w wyniku wieloletniego kryzysu gospodarczego i amerykańskich sankcji, a spadek ten przyspieszył w tym roku ze względu na ograniczenia dostaw ropy naftowej przez USA. Zdjęcie: Norlys Perez/Reuters

W tamtych czasach lekarze szybko przepisywali, a apteki państwowe mogły je dostarczać. Inny opiekun, który również prosił o zachowanie anonimowości, powiedział, że w tym szczególnym okresie władze dołożyły wszelkich starań, aby finansować produkcję środków psychoaktywnych. „Wiedzieliby, że kraj nadmiernie spożywa tego rodzaju leki i jaki mają one wpływ, ale odpowiadało im to, aby zapewnić ludziom spokój”.

Kiedy sytuacja się uspokoiła – wprowadzono turystykę, dolar amerykański stał się powszechny i ​​znaleziono nowego sojusznika w Wenezueli Hugo Cháveza – użycie tych narkotyków ustało. Kubańczycy przez pewien czas przewidywali lepszą przyszłość, zwłaszcza w 2016 r., kiedy na wyspę przybył ówczesny prezydent USA Barack Obama, aby „zakopać ostatnie ślady zimnej wojny”.

Ale te nadzieje zgasły. Kubański rząd w dalszym ciągu ociągał się z reformami gospodarczymi, pierwsza administracja Donalda Trumpa wróciła do polityki maksymalnej presji, a wraz z hiperinflacją pojawił się Covid, pozbawiając kogokolwiek państwowej pensji lub emerytury.

W lipcu 2021 r. na całej wyspie przetoczyły się protesty przeciwko państwu, które należy stłumić siłą. Ludzie, często młodzi, zaczęli masowo wyjeżdżać – w ciągu ostatnich pięciu lat aż 20% populacji uciekło za granicę. Wszystko to zwiększyło obciążenie psychiczne tych, którzy zdecydowali się (lub zostali zmuszeni) pozostać.

„Stres objawia się na różne sposoby” – stwierdził profesor psychologii. „Są ludzie, którzy tracą włosy bez fizjologicznego wyjaśnienia. Albo mają trudności z koncentracją – poświęcają godzinę na zadanie, które wcześniej zajmowało 10 minut”.

Na wsi problemy są równie dotkliwe, ale koszt leków na receptę na czarnym rynku oznacza, że ​​ludzie polegają na bardziej naturalnych opcjach. „Ludzie robią tu napary z mięty, rumianku, bazylii, limonki i trawy cytrynowej” – powiedziała 28-letnia Rosangela Reyes w El Cobre, mieście, do którego ludzie udają się, aby modlić się do patronki Kuby, La Virgen de la Caridad del Cobre.

Patrzyła, jak wyładowywano i przenoszono do kostnicy ciało młodej ofiary raka. Jej zdaniem śmierć nie była związana z sytuacją ekonomiczną, ale przerwy w dostawie prądu i brak leków nie pomogły.

Mężczyzna stoi w aptece w Guantanamo. Zdjęcie: Claudia Daut/Reuters

W miastach, zwłaszcza wśród młodych ludzi, obserwuje się równoczesny zwrot w stronę nielegalnych narkotyków, na Kubie od dawna objęta klątwą i tradycyjnie karana surowymi wyrokami więzienia. „Istnieje część populacji, do której my, profesjonaliści, nie możemy łatwo dotrzeć” – powiedział profesor psychologii. „I właśnie tam ma miejsce zażywanie twardych narkotyków, które są znacznie bardziej śmiercionośne i silniejsze niż leki psychotropowe”.

Najbardziej znanym jest „el químico”, syntetyczny kannabinoid znany gdzie indziej jako przyprawa. Rząd kubański nie bez powodu oskarża Stany Zjednoczone – które generalnie krytykują kraje Ameryki Łacińskiej za to, że są źródłem narkotyków – o bycie ich źródłem.

Większość użytkowników jednak zwróciła się w stronę znanych kul: benzodiazepin, takich jak chlordiazepoksyd i klonazepam, lub alprazolamu (znanego jako Xanax) lub amitryptyliny i sertraliny.

W dzisiejszych czasach dysproporcje w zamożności Kuby są oczywiste dla każdego, kto spaceruje ulicą Hawany. Pokolenie, które zbudowało rewolucję, obniżyło swoje emerytury do poniżej 10 dolarów miesięcznie, a właściciele prywatnych firm, na które zezwalano od krachu gospodarczego w 2021 r., przejeżdżają mercedesem.

Gabriel Menéndez, nauczyciel w Santa Clara, miasteczku położonym 300 km od Hawany, powiedział, że ten szczególny okres był dla niego bardzo trudny: „Po urodzeniu drugiego dziecka nie mieliśmy dość pieniędzy na życie”. Jednak uważa ten kryzys za trudniejszy. „Tym razem nie ma już pomysłu, czego można by się trzymać, a jedynie konieczność zaakceptowania okrutnej rzeczywistości tego, co nadchodzi”.

Mężczyzna pracuje w aptece podczas przerwy w dostawie prądu w zeszłym roku w Hawanie. Zdjęcie: Norlys Perez/Reuters

Wiele osób starszych jest nie tylko głodnych i rozczarowanych, ale także strasznie samotnych, ponieważ ich dzieci wyjechały podczas exodusu, często z ukochanymi wnukami. „Widzę, jak poruszają się po okolicy” – powiedział Sánchez. „Są bardzo samotni. Widzą, jak wnuki dorastają na ekranie, często nie mówiąc w tym samym języku. „

Dla profesora psychologii w Santiago nie jest zaskoczeniem, że tak wiele osób wróciło do leków na receptę, których ostatnio używało w latach 90. „To właśnie niepewność – niewiedza, jak długo to może trwać – jest czynnikiem obciążającym” – stwierdził. „Jeśli wiesz, że problem będzie trwał siedem dni, możesz pomyśleć: «Dam sobie z nim radę». Żyjemy jednak w sytuacji, której koniec jest nieznany.”