Cześć, jak się masz? Jak leci? Wszystko w porządku? Wszystko dobrze?
Jak wie każdy Brytyjczyk, żadne z tych pytań nie jest badaniem Twojego stanu emocjonalnego, materialnych warunków Twojego życia ani Twojej opinii na jakikolwiek temat. Odpowiedz pozytywnie – „na razie wszystko w porządku, dotknij drewna” jest miłe – następnie przejdź do celu interakcji: „Zwracam paczkę z Amazonu?”
Zarabiam na komunikację i prawie zawsze stoję przed kamerą, mikrofonem, klawiaturą lub publicznością na żywo. Świetna rozmowa jest dla mnie szczytem doskonałości, wykwintnym tańcem wzajemnej przyjemności ćwiczonym przez prawdziwych fachowców, którzy sprawiają, że wydaje się to łatwe. A potem krótka pogawędka, wersja Primark do noszenia na co dzień. To tyle pogawędek na marginesie, kawałków udawania i przekomarzania się. Jak dotąd pracowity dzień? Jaki jest ruch?
Ale nie dajcie się zwieść – tego rodzaju rozmowa nie jest zbędna, jest istotna. Tak naprawdę dzień pracy nie przebiega bez pogawędek. To budowanie zespołu, a nie wymuszona rozmowa, która powinna odbywać się jednocześnie z niezbędną interakcją, transakcją lub usługą, aby ułatwić poruszanie się niczym językowa maź stawowa.
Ostatnie badania mnie potwierdzają. W trzech krajach (Singapur, USA i Francja) i na próbie 1800 osób czasopismo Journal of Personality and Social Psychology podało, że ludzie uważają za wartościowe codzienne rozmowy, które wcześniej uważali za nudne. Tak więc small talk jest dobrem społecznym i ma złą reputację. Boimy się tego, ale jest to dla nas korzystne.
Small talk nie jest zaproszeniem do głębokiej rozmowy, debaty teoretycznej czy wymiany dusz, ale zabezpieczeniem przed nimi. To ma być rutynowe odgrywanie ról na poziomie GCSE na tematy uniwersalne, na temat których wszyscy mają takie samo zdanie, czyli mam na myśli pogodę, a nie śmierć. Twoim zadaniem jest przetworzenie zwrotów, które nie są interesujące, bez wprowadzania nowych informacji.
W tym tygodniu dzięki krótkiej pogawędce dowiedziałam się, że niedawny mecz piłki nożnej przypominał obserwowanie dzieci na placu zabaw (tj. zarówno amatorskich, jak i nudnych), że kwietniowa pogoda jest tak zmienna, że nigdy nie wiesz, jaki płaszcz założyć, i że teraz, gdy zegary przesunęły się do przodu, wieczory są zauważalnie jaśniejsze. Dzięki krótkiej pogawędce możesz być uprzejmy wobec pralni chemicznej przez jedną minutę, trzy razy w roku, przez dziesięciolecia, powtarzając w kółko to samo, i oboje możecie zyskać reputację filarów społeczności, niezależnie od tego, jak jest to prawdą lub nie.
To znaczy, nie narzucaj swojego głupiego bełkotu niewzruszonej obsłudze całodobowego sklepu, jak jakiejś smutnej kobiecie, której ostateczne odejście jest śledzone przez współczujące spojrzenia i słowa pracowników sklepu: „Biedactwo. Musi być samotna”. Bądź krótki, szczery i łagodny. Nie zadawaj dziwnych pytań. Kiedyś zostałem zapytany przez kelnera-zabójcę, co dokładnie planuję robić przez resztę dnia. Kiedyś utknąłem w nocnym autobusie, w deszczu, w korku i odbyłem żałosną pogawędkę z kobietą obok mnie, która z zamiarem powiedziała: „To trochę ponure, prawda? Trochę jak mój rok”. Nie złapałem przynęty. W kawiarni w galerii bardzo przejęta dziewczyna zapytała mnie również, który obraz na wystawie najbardziej mi się podobał i dlaczego. Zamarłem, po czym szepnąłem: „Wszystkie obrazy podobają mi się jednakowo”.
Jeśli unikniesz tych pułapek, wszystko będzie dobrze. Small talk nie jest nudny; to niezbędna podstawa. To nie jest bezsensowne bełkot; jest to istotne wzmocnienie o głęboko zakorzenionym znaczeniu kulturowym. To bastion chroniący przed całkowitym załamaniem społecznym. Jedyną rzeczą, która odróżnia nas od innych ssaków, jest używanie języka do komunikowania się, wyrażania siebie i rozumienia innych. Czy ewolucja zawróciła? Wystarczy spojrzeć na wagon kolejowy, wypełniony bezwładnymi plamami o luźnych twarzach wpatrujących się w telefony, pozornie nieświadomych swojego istnienia.
Jak doszło do społeczeństwa – to nie tylko młodzi ludzie, widziałem to we wszystkich pokoleniach – w którym nie potrafimy już rozmawiać ze sobą przyzwoicie, samoświadomie i z rozwagą? Poprzez pogawędkę łatamy i naprawiamy świat, słowo po słowie, który nie został całkowicie rozdarty przez wściekłość, paranoiczną nieufność, strach i wstręt lub odrętwiałą rezygnację. To właśnie mam na myśli, gdy pytam, czy kiedykolwiek miałeś okazję wyjść z biura i cieszyć się słońcem.