Mimo krytyki na Morzu Bałtyckim rozpoczęto ostatnią akcję ratowania krnąbrnego wieloryba, który od tygodni nęka Niemców, ma ona niewielkie szanse powodzenia i może jeszcze bardziej zaszkodzić 12-tonowemu stworzeniu.
Samca humbaka po raz pierwszy zauważono w zeszłym miesiącu w pobliżu Timmendorfer Strand na północnym wybrzeżu Niemiec, stąd jego przydomek Timmy. Wielokrotnie utknął na mieliźnie, a następnie uwolnił się dzięki pomocy człowieka, ale teraz znów utknął na mieliźnie, a ratownicy twierdzą, że toczy przegraną bitwę o życie.
Ale gdy tylko regionalni urzędnicy wydawali się gotowi przyznać się do porażki i pozwolić dotkniętemu ssakowi umrzeć, dwóch multimilionerów zgłosiło się z funduszami na zorganizowanie trwającej 11 godzin misji ratunkowej, na którą uzyskali zgodę państwa.
Jeden ze sponsorów, Walter Gunz, założyciel dużej sieci sklepów z elektroniką, powiedział, że bez mobilizacji wieloryb zginąłby. „Przynajmniej jeśli czegoś spróbujesz, masz szansę to uratować” – powiedział niemieckiej agencji informacyjnej dpa.
Lokalne media emitowały transmisje na żywo o Timmym, który ma 10 metrów długości, ze względu na ogromne emocje. W czwartek przekazali minuta po minucie relację z tak zwanej Operacji Cushion.
Lokalne media transmitują na żywo wieloryba. Foto: Philip Dulian/AP
Długoterminowy plan rozpoczął się, gdy sześciu pomocników brodziło w wodzie po biodra, aby dotrzeć do zwierzęcia. Muł znajdujący się pod płetwami wieloryba ma zostać usunięty, a następnie planuje się wsunąć poduszki powietrzne pod zwierzę i delikatnie podnieść je na plandekę przywiązaną do pontonu po obu stronach.
Jeśli zespół wykona to delikatne zadanie, Timmy zostanie odholowany holownikiem na Morze Północne i być może aż do Oceanu Atlantyckiego, co będzie stanowić ostatnią próbę wypuszczenia go do bardziej gościnnych wód.
Ssak wpłynął do Bałtyku w zeszłym miesiącu, prawdopodobnie w pogoni za ławicami śledzia, który ma zdecydowanie za mało soli, aby go utrzymać. Według doniesień ma także rany na plecach i infekcję skóry.
Ekologiczna grupa nacisku Greenpeace, która była zaangażowana w poprzednie próby ratowania, skrytykowała obecną akcję dotyczącą „chorego i poważnie osłabionego” zwierzęcia.
Przytoczył raporty Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego oraz Instytutu Badań nad Dziką Przyrodą Lądową i Wodną, z których wynika, że szanse wieloryba na przeżycie są znikome, a misja wiąże się z wysokim ryzykiem obrażeń.
„Obecnie koncentrujemy nasze wysiłki na promowaniu ochrony oceanów, w tym jako siedlisk dla wielorybów” – powiedział rzecznik Greenpeace.
Krytycy twierdzą, że zacięte wyścigi o wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, w którym zwierzę utknęło, we wrześniu wydają się być przyczyną części oficjalnych postaw.
Regionalne ministerstwo środowiska stwierdziło, że program ratowania wieloryba, który jest współfinansowany przez organizatorkę zawodów jeździeckich Karin Walter-Mommert, ponosi pełną odpowiedzialność za sukces lub porażkę tej operacji.
Sponsorowane przez państwo działania ratownicze zostały zawieszone już 1 kwietnia. Jednak walka wieloryba o przetrwanie zainspirowała opinię publiczną i zmobilizowała ruch ludowy na jej rzecz.
W środę Till Backhaus, minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego, zapowiedział zwrot w kierunku wsparcia „wyjątkowej” misji ratunkowej, stwierdzając, że jest „całkiem szczęśliwy” z powodu ostatniej szansy na sukces.
„Nie jest aktywne i na pewno nie jest zwinne, ale nadal pokazuje, że tętni w nim życie” – powiedział Backhaus o zwierzęciu.
Frank-Walter Steinmeier, prezydent Niemiec, który w czwartek przebywał z zaplanowaną wcześniej wizytą w Stralsund nad Bałtykiem, zorganizował spotkanie z ekspertami weterynaryjnymi, aby omówić los zwierzęcia.