Z akt sądowych wynika, że jeden z trzech mężczyzn oskarżonych o zabójstwo Jam Mastera Jaya planuje przyznać się do winy i będzie to pierwsze przyznanie się w sądzie do jakiejkolwiek roli w śmierci gwiazdy Run-DMC w 2002 roku.
Jay Bryant nie przyznał się do morderstwa po postawieniu mu zarzutu w 2023 r., ale jego prawnik i prokuratorzy federalni powiedzieli sądowi w ostatnich pismach, że negocjują ugodę w sprawie przyznania się do winy.
Z protokołu sądowego wynika, że Bryant zamierza zmienić swoje zeznania, nie wspominając jednak o zarzutach lub zachowaniu, do którego mógłby się przyznać, ani o karze, jakiej może się spodziewać. Prokuratorzy odmówili komentarza. Wiadomość została wysłana do prawnika Bryanta.
Zawiadomienie nie stanowi zobowiązania nieodwracalnego, a oskarżeni mogą zmienić zdanie w sprawie przyznania się do winy nawet w trakcie rozprawy.
Jeśli Bryant uwzględni zarzut, może to zakończyć i skomplikować i tak już zawiłą sprawę. Współoskarżeni Karl Jordan Jr i Ronald Washington zostali skazani w 2024 r. przez ławę przysięgłych, ale Jordan został później oczyszczony przez sędziego.
Bryant został postawiony w stan oskarżenia prawie trzy lata po pozostałych, kiedy władze poinformowały, że na kapeluszu w studiu muzycznym, w którym zastrzelono Jam Mastera Jaya, znaleziono DNA Bryanta. Jay, a właściwie Jason Mizell, był DJ-em w Run-DMC, tworząc bity i skrecze, które pomogły wprowadzić rap do głównego nurtu muzyki w latach 80. Wśród hitów tria znalazły się „It’s Tricky” i wersja „Walcz This Way” Aerosmith.
Prokuratorzy od dawna formułowali teorię, że Jordan i Waszyngton zaatakowali Jaya w gniewie z powodu nieudanej transakcji narkotykowej. Według prokuratorów i świadków procesu Jordan zastrzelił Jaya, podczas gdy Waszyngton zablokował drzwi podczas strzelaniny. Obaj mężczyźni zaprzeczyli zarzutom.
Jordan był chrześniakiem Jaya, a Washington był jednym z przyjaciół DJ-a z dzieciństwa. Bryant natomiast nie miał żadnego związku z gwiazdą rapu. Według zeznań złożonych na procesie Bryant znał kogoś wspólnego z Jordanią i Waszyngtonem, ale nie było jasne, czy Bryant kiedykolwiek spotkał Jaya.
Po ogłoszeniu rzekomego dopasowania DNA prokuratorzy powiedzieli, że Bryant wśliznął się do budynku studia i otworzył drzwi przeciwpożarowe, aby Waszyngton i Jordan mogli uniknąć zamieszania i zaatakować DJ-a.
Wujek Bryanta twierdził, że jego siostrzeniec powiedział mu, że zastrzelił Jaya, gdy artysta sięgnął po broń. Jednak żaden inny świadek nawet nie umieścił Bryanta w studiu, a prokuratorzy nie zgodzili się z relacją wujka, mimo że był ich świadkiem. Zamiast tego zasugerowali, że Bryant dotknął kapelusza, a następnie Jordan lub Waszyngton zanieśli go do studia i upuścili.
Z dokumentów sądowych wynika, że na kapeluszu nie znaleziono DNA ani Waszyngtona, ani Jordana.
Jeden z prawników Jordana, Michael Hueston, argumentował, że zarzuty postawione Bryantowi budzą uzasadnione wątpliwości co do sprawy przeciwko Jordanii. Ostatecznie wyrok Jordana został uchylony z niepowiązanych powodów.
Bryant (52 l.) przebywał w więzieniu na podstawie federalnych zarzutów dotyczących narkotyków i broni, kiedy postawiono mu zarzuty w sprawie śmierci Jaya. Od tego czasu przyznał się do winy w sprawie dotyczącej narkotyków i broni palnej i oczekuje na wyrok.