Spurs 10 miesięcy temu zdobyli europejskie trofeum, są dziewiątym najbogatszym klubem na świecie i grają na stadionie wartym miliard funtów. Są także na skraju spadku, a do rozegrania zostało sześć meczów w sezonie Premier League. Tottenham zajmuje 18. miejsce w lidze i zdobył zaledwie 30 punktów w 32 meczach.
Czternaście meczów bez zwycięstwa. Pięć punktów z ostatnich 42 dostępnych. W 2026 roku bez zwycięstw. Same liczby zwykle potwierdzałyby spadek z ligi jako formalność. Roberto De Zerbi został ich czwartym menadżerem w ciągu ostatnich 12 miesięcy, co przypomina mniej misję ratunkową, a bardziej ostatni rzut kostką.
W tym sezonie Spurs nie pogrążyli się w kryzysie; powoli się rozwiązały. Od sali konferencyjnej, przez ławkę rezerwowych, aż po boisko – schemat złych, krótkoterminowych decyzji i długotrwałych zaniedbań stworzył zespół pozbawiony kierunku i walki.
Zdiagnozowanie problemu nie zajęło firmie De Zerbi dużo czasu. „Nie muszą poprawiać futbolu – mogą grać lepiej i będą grać lepiej, gdy osiągniemy inny poziom pewności siebie” – powiedział po niedzielnej porażce 1:0 z Sunderlandem. Mówiąc prościej: ich problem jest w ich głowach. Pytanie brzmi, czy zgnilizna nie jest zbyt głęboka. Dowody wskazują, że wzbudzenie zaufania w tej grupie graczy będzie trudne, ale nie niemożliwe.
Fani Tottenhamu wiedzą wszystko o ognistej i pełnej emocji osobowości De Zerbiego. Trzy lata temu stawił czoła ich tymczasowemu menadżerowi, Cristianowi Stelliniemu, na linii bocznej, a potem podwoił skuteczność. „Nie mogę i nie chcę stracić swojego DNA” – powiedział. „Moje DNA to pasja. Nie jestem lepszy od innych trenerów. Jestem normalnym trenerem i najlepszą częścią mnie jest pasja. „
Jednak nie taką postać widzieli po tym, jak Spurs przegrali z Sunderlandem w swoim pierwszym meczu na boisku w ubiegły weekend – był to 16. mecz w 32 meczach. De Zerbi mówił przed meczem o „charakcie”, „duchu” i „odwadze”, ale Spurs rzadko kiedy strzelił gola, nie mówiąc już o wygraniu meczu. Ich xG wyniosło 0,91 w całym meczu i zaledwie 0,15 w drugiej połowie, kiedy musieli gonić za wynikiem. Mimo to w wywiadzie po meczu piłkarze spotkali się ze współczuciem. „Mogę być starszym bratem, ojcze. Oni nie potrzebują trenera… to dobrzy ludzie i szkoda mi ich” – powiedział niespodziewanie powściągliwy De Zerbi.
Być może ma rację okazując współczucie swoim zawodnikom. Upadek Tottenhamu znacznie łatwiej wytłumaczyć złym zarządzaniem i ciągłą niestabilnością niż wytykaniem palcem zawodników. działały w ramach wadliwego systemu, który istniał wcześniej niż większość z nich. Daniel Levy wypróbował i przetestował menedżera niemal każdego rozmiaru i kształtu po odejściu Mauricio Pochettino w 2019 roku, pozostawiając skład bez tożsamości i jasnego kierunku. José Mourinho objął stanowisko i został zwolniony w 2021 roku na niecały tydzień przed finałem Pucharu Ligi Angielskiej. Nuno Espírito Santo, osoba z zewnątrz na tym stanowisku, został mianowany w 2021 r. i odszedł zaledwie cztery miesiące później; Antonio Conte grał w Lidze Mistrzów, ale po 16 miesiącach odszedł w gwałtownym stylu, krytykując hierarchię klubu.
Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy Ange Postecoglou zdobyła dla klubu pierwsze trofeum od 2008 roku, grając w piłkę nożną wysokiego ryzyka i dającą duże korzyści, ale została zwolniona 16 dni później. Następnie latem dołączył do zespołu Thomas Frank, który przyjął odmienne podejście, opowiadając się za pragmatycznym, zorganizowanym i konserwatywnym stylem, zanim został zwolniony w lutym, a klub zajmował 16. miejsce w ligowej tabeli. Igor Tudor próbował przywrócić intensywność, stosując fizyczny, bezpośredni atak mający na celu uduszenie przeciwników, ale wytrzymał tylko osiem meczów. Nastąpiły drzwi obrotowe i dramatyczne zmiany taktyczne, nic więc dziwnego, że zawodnikom brakuje taktycznej dyscypliny i wiary w siebie.
Porażka Tottenhamu z Sunderlandem w ubiegły weekend była 16. porażką Tottenhamu w 32 meczach. Zdjęcie: Scott Heppell/Reuters
Dodaj do tego wpływ długotrwałych kontuzji ważnych kreatywnych graczy, takich jak Dejan Kulusevski (który wciąż dochodzi do siebie po kontuzji rzepki nabytej w zeszłym sezonie), James Maddison (który przed sezonem zerwał więzadło krzyżowe przednie) i Mohammed Kudus (który doznał kontuzji uda w styczniu), a zobaczysz, dlaczego zespół walczy o bramki. Kulusevski i Maddison odegrali bardzo ważną rolę w ataku Spurs, ale żaden z nich nie rozegrał meczu ligowego dla trzech ostatnich menedżerów klubu.
Oprócz problemów z kontuzjami Tottenham nie był nawet bliski odzyskania bramek i przywództwa utraconego w ostatnich sezonach. Odeszli Son Heung-min, Harry Kane i Brennan Johnson, najlepsi strzelcy ostatnich trzech kampanii. Spurs strzelili w tym sezonie zaledwie 40 goli w lidze (Kane strzelił 50 dla Bayernu we wszystkich rozgrywkach) i mają czwarty najniższy współczynnik xG w Premier League.
Wysiłki mające na celu wzmocnienie ataku spełzły na niczym w zawstydzający sposób. Eberechi Eze był o krok od dołączenia po uzgodnieniu osobistych warunków, zanim lokalni rywale Arsenal wkroczyli w 11. godzinie, aby przejąć transakcję. Oczekiwano, że Morgan Gibbs-White dołączy do zespołu, ale związał swoją przyszłość z Nottingham Forest. Fakt, że dwóch najlepszych strzelców Spurs w lidze w tym sezonie to środkowi obrońcy – Cristian Romero i Micky van de Ven, każdy z nich ma po cztery gole – jest wymownym odzwierciedleniem złamanego ataku.
Mimo całej taktycznej przenikliwości De Zerbi, którą wykazał się w Brighton i Marsylii, nie ma wystarczająco dużo czasu, aby uczyć swojego systemu wysokiego ryzyka i wysokiego zysku grupę graczy, którzy spędzili ostatnie kilka lat przełączając się między różnymi podejściami. Zamiast tego skupia się na psychologii zawodników. „Najważniejszą częścią futbolu jest część mentalna” – powiedział przed meczem z Sunderlandem. „Jesteś przyzwyczajony do mówienia zbyt wiele o stylu gry, usposobieniu taktycznym, bla, bla, bla. Ale ostatecznie część mentalna jest kluczowa w każdej pracy, zwłaszcza w piłce nożnej, zwłaszcza w tym momencie dla Tottenhamu.”
De Zerbi nigdy nie zamierzał od razu niszczyć desek podłogowych. Próbuje przywrócić wiarę w drużynę i wykorzystać talent. Jego styl opiera się na ryzyku, wywieraniu presji, wykorzystywaniu go i wierze, że struktura i powtarzalność ostatecznie zapewnią przejrzystość. Mówi, że chce czerpać z zasad wpojonych graczom pod rządami Postecoglou.
„Chcę zobaczyć Tottenham, który oglądałem z Postecoglou” – powiedział De Zerbi na swojej pierwszej konferencji prasowej. Istnieją podobieństwa w sposobie, w jaki De Zerbi i Postecoglou lubią, gdy ich zespoły utrzymują się przy piłce, rzucają wyzwania i wykorzystują to do rozbijania drużyn poprzez przechodzenie środkiem i szybkie ataki. Może także wykorzystać agresywną komunikację między zawodnikami wprowadzoną za czasów Tudora i strukturę defensywną, którą De Zerbi skutecznie wykorzystywał w Brighton.
Mając Brighton u siebie w sobotę, a następnie Wolves na wyjeździe w dwóch kolejnych meczach, Spurs mają okazję zdobyć kilka punktów i dodać wiary drużynie. Pilnie potrzebują iskry pewności siebie.
To jest artykuł autorstwa WhoScored