Strona główna Wiadomości Czy Harry i Meghan podróżowali po Australii, aby zarobić pieniądze, czy też...

Czy Harry i Meghan podróżowali po Australii, aby zarobić pieniądze, czy też cosplay był powrotem do królewskiego życia? | Monarchia

12
0


W żargonie australijskim burzliwa wizyta Meghan i księcia Harry’ego w dole była definicją wycieczki „Claytons”.

Claytons w Australii jest przede wszystkim znane jako kulturowe określenie substytutu, fałszywej lub namiastki czegoś. Powiedzenie to wywodzi się z napoju bezalkoholowego z lat 70. i 80. XX wieku, reklamowanego jako „napój, który pijesz, kiedy nie pijesz”.

Tak, Harry i Meghan są członkami rodziny królewskiej. Nie była to jednak wycieczka królewska. To było coś zupełnie innego.

Nikt nie wydaje się być pewien, dlaczego tu byli. Czy miały być ulice pełne uwielbionych rojalistów, rzucających kucyki i powiewających flagami? A może naprawdę chodziło tylko o rozgłos i zysk?

W słonym powietrzu portu w Sydney najsłynniejszy na świecie zapasowy statek Harry wraz z żoną Meghan zakończył w piątek czterodniową wycieczkę.

Pomiędzy dyskusjami na temat zdrowia psychicznego a występem w konkursie kulinarnym MasterChef Australia Sussexowie świętowali australijski zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci, serwowali frittatę bezdomnym kobietom, rozczarowali zgromadzony tłum nieobecnością, zabiegali o względy innych i doprowadzali lokalne media do szaleństwa.

Gdzie poszli, oczy prasy podążały za nimi. I chociaż ich wydarzenia były ściśle kontrolowane i nie można było zadawać żadnych pytań, ludzie wciąż pytali: ile kosztowały bilety na komercyjne kolacje (około 3000 dolarów), jak wygląda Harry osobiście, w co była ubrana Meghan, ile zarabiała na umieszczaniu swoich stylizacji na OneOff, „platformie odkrywania mody”, w którą zainwestowała – i ile podatnik za to wydał i dlaczego właściwie znowu tu są?

Czy naprawdę byli tu tylko po to, żeby wykorzystać Australię jako bankomat?

Meghan i Harry na wycieczce po porcie w Sydney z Invictus Australia. Zdjęcie: Dean Lewins/AAP

Profesor nadzwyczajna Lauren Rosewarne ze szkoły nauk społecznych i politycznych na Uniwersytecie w Melbourne twierdzi, że Meghan i Harry byli na koniec dnia w Australii, aby wzmocnić swoją markę osobistą, która ma dwa ramiona: działalność charytatywną i przedsięwzięcia komercyjne. Tylko dwie osoby zarabiające na siebie i rzeczy, na których im zależy.

„Głównym sposobem pomiaru sukcesu wizyty jest sprawdzenie, czy pomogła ona ich marce” – mówi Rosewarne. „W końcu nie są już „pracującymi członkami rodziny królewskiej”, więc odwiedzają Australię, aby służyć swojej marce indywidualnie i jako para”.

Chociaż podatnicy ponieśli nieznane koszty części dodatkowych działań policji niezbędnych podczas podróży, zgłoszono, że aby zapobiec wyższym kosztom, unikano dużych zgromadzeń publicznych.

„Ostatecznie Australia, podobnie jak świat, ma co do nich mieszane uczucia” – mówi Rosewarne.

„Brak wydarzeń otwartych dla publiczności oznacza, że ​​nie mamy dużego wglądu w to, jak entuzjastyczne jest wsparcie – poza tymi, którzy zapłacili kilka tysięcy dolarów, aby zobaczyć ich wystąpienia na różnych wydarzeniach”.

Nie pozostało niezauważone, że podobno para ma trudności ze finansowaniem swojego stylu życia, mimo że Harry podobno odziedziczył około 10 milionów funtów (13 milionów dolarów) od swojej zmarłej matki Diany i kolejne 7–8 milionów funtów (10,5 miliona dolarów) od królowej matki.

Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej w 2018 roku, kiedy para po raz pierwszy odwiedziła Australię.

Australia, świeżo po ślubie i w ciąży, pożerała członków rodziny królewskiej. Zostali powitani przez entuzjastyczne tłumy i spotkali się z ówczesnym premierem Scottem Morrisonem. Tłumy ludzi uczestniczyły w ich publicznych wyjściach, urządzano wystawne przyjęcia i wręczano kwiaty.

Meghan i Harry pozują do selfie w klubie ratunkowym Bondi Surf Bathers na plaży Bondi. Zdjęcie: Jonathan Brady/PAMeghan spotyka się z ratownikami-ochotnikami z klubu ratunkowego Bondi Surf Bathers. Zdjęcie: Jonathan Brady/PA

Sam Harry zauważył, że trasa koncertowa w 2018 r. wywołała zamieszanie w Pałacu Buckingham ze względu na zdolność Meghan do oczarowywania publiczności.

„To był także pierwszy raz, kiedy rodzina mogła zobaczyć, jak niesamowita (ona) jest w tej pracy” – powiedział w wywiadzie dla Oprah Winfrey w 2021 roku.

Porównał to do podróży swoich rodziców, Charlesa i Diany w 1983 roku.

Giselle Bastin, profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Flinders i badaczka spraw królewskich, twierdzi, że urok i nowość tej pary oszołomiły Australię.

„Byliśmy bardzo, bardzo podekscytowani” – mówi Bastin. „Mieli w sobie urok… czuli się jak nowy początek, jak przyszłość Windsorów.

„(Ale) wokół pary i ich relacji z rodziną królewską było tak wiele pęknięć i nieszczęść… blask celebrytów raczej przygasł.”

Meghan bierze udział w sesji terapeutycznej z dorastającymi pacjentami w Królewskim Szpitalu Dziecięcym w Melbourne. Zdjęcie: Jonathan Brady/Reuters

Podczas tej trasy Meghan była główną gwiazdą trzydniowego rekolekcji „Her Best Life” w Sydney, podczas którego wzięła udział w sesji pytań i odpowiedzi. Bilety, reklamowane jako „weekend dla dziewcząt jak żaden inny”, kosztują 2699 dolarów australijskich z zakwaterowaniem lub 3199 dolarów australijskich za VIP-owskie wrażenia, w tym wspólne zdjęcie przy stole z Meghan.

Oprócz luksusowego pobytu w centrum odnowy biologicznej Meghan promowała As Ever, swoją kolekcję produktów, które strona opisuje jako „więcej niż markę”.

„To język miłości” – mówi o zestawie dżemów, zestawów przypraw i świec.

Ale Bastin mówi: „Nie czytają w pokoju. Konieczność chłostania biletów za 3000 dolarów australijskich na ośrodek odnowy biologicznej wydaje się zupełnie bezcelowa w obecnym klimacie na świecie. To bzdura.”

Podczas tej podróży wszystko potoczyło się trochę inaczej. Nie było wielkich tłumów i wielkiego uczucia miłości. Panował pewien rodzaj ambiwalencji.

„To udana wycieczka królewska. To nie pracujący członkowie rodziny królewskiej” – mówi Bastin. „Myślę, że wykorzystują Australię jako okazję do wyczucia nastroju, tego, jak zostaną przyjęci… do zrobienia cosplayu, jak by to było, gdyby ponownie zostali pracującymi członkami rodziny królewskiej”.

Harry i Meghan odwiedzają Królewski Szpital Dziecięcy w Melbourne. Zdjęcie: Mark Peterson/Reuters

Gdyby próbowali to zrobić, łatwo byłoby powiedzieć, że nie udało się przekonać całego kraju. A część społeczeństwa była oburzona. Jeden z czytelników, David, napisał, pytając, dlaczego „tak wielu pisarzy i twórców treści na całym świecie nadal udostępnia miejsce na tekst Harry’emu Sussexowi i jego głupiej żonie Markle, z pewnością jednym z największych naciągaczy na świecie.

„…Proszę, przejdźmy dalej.”

To odczucie jest powszechne, mówi Rosewarne, ponieważ „parę często postrzega się jako oszustów, którzy zdobyli sławę tylko dzięki tej samej rodzinie, którą nieustannie oczerniają”.

Oczywiście, jest to skomplikowane. Ludzie kochają Harry’ego, ponieważ widzieli, jak dorasta, ponieważ uwielbiali jego matkę. Ludzie uwielbiają nienawidzić Meghan za to, że to zepsuła – mówi.

„Są tacy, którzy nienawidzą Meghan za to, że jest kobietą, bo jest czarna, bo ma karierę, bo uważa się, że uwiodła Harry’ego z dala od łona jego rodziny” – mówi.

Ale nie wszyscy są tak sceptyczni.

Harry kopie piłkę Sherrina podczas sesji futbolu australijskiego Western Bulldogs w Melbourne. Zdjęcie: Getty ImagesHarry podczas sesji pytań i odpowiedzi dla organizacji charytatywnej Movember w Melbourne. Zdjęcie: Getty Images

Rose Dennis, zagorzała zwolenniczka drużyny Western Bulldogs AFL, nie uważa się za entuzjastkę rodziny królewskiej, ale była zachwycona, że ​​książę zdecydował się odwiedzić jej klub piłkarski w zachodniej części Melbourne.

„I tak przyjeżdżałam tu na trening, więc obecność Harry’ego to dodatkowy bonus” – mówi.

Odpiera krytykę księcia i księżnej, twierdząc, że wykorzystują swoje profile z właściwych powodów.

„Słyszałem, jak ktoś mówił, że to tylko kwestia reklamy, ale tak nie jest. On naprawdę interesuje się zdrowiem psychicznym mężczyzn” – mówi Dennis.

Większość relacji z tego dnia skupiała się na tym, co zrobił Harry – kopnął piłkę nożną, mówił o wizycie u terapeuty – a nie na tym, o czym tak naprawdę był tam, aby porozmawiać: opublikowaniu raportu na temat problemów, z jakimi zmagają się nowi australijscy ojcowie i co należy zrobić, aby im pomóc.

„Organizacje charytatywne będą musiały zdecydować, czy ich obecność zapewniła im dobrą prasę” – mówi Rosewarne. „To zawsze skomplikowane pytanie: celebryci mogą zwrócić uwagę na przyczyny – mogą nakłonić ludzi do zakupu biletów na wydarzenia, na które w innym przypadku nigdy by nie weszli – ale postacie powodujące podziały, takie jak Harry i Meghan, mogą również działać przeciwko nim”.

Harry składa wieniec podczas ostatniej ceremonii pocztowej pod australijskim pomnikiem wojennym w Canberze. Zdjęcie: Lukas Coch/AAP

Niektóre organizacje charytatywne, takie jak Lifeline, zarobiły przyzwoicie za darmo. Harry poświęcił swój czas na ochotnika, a ludzie w wypełnionej sali przekazali ponad 2000 dolarów za bilet na dwudniowe wydarzenie.

A niektórzy po prostu chcą biegać z serialem.

Agent PR gwiazd Max Markson zaoferował już Meghan 1 milion dolarów i prywatny odrzutowiec, aby odwiedziła Australię w celu wzięcia udziału w dwóch wydarzeniach. Odmówiła. Udało mu się jednak zorganizować występ jej przyrodniego brata, z którym żyła w separacji, w „Big Brotherze”, a jej ojciec w „60 minutach” w 2021 r., kiedy błagał o pojednanie z córką po urodzeniu Lilibet.

„Zrobili wiele dobrych rzeczy. Oczywiście działali charytatywnie, odwiedzali szpitale” – mówi Markson o trasie.

Nie jest jasne, czy trasa odbiła się szerokim echem wśród szerszej publiczności. Być może tylko salda bankowe Sussexów i organizacji charytatywnych, którym pomagają, będą mogły się o tym dowiedzieć. Ale jedno jest pewne: burzliwy mariaż sławy i mediów zwyciężył. Przynajmniej przykuli uwagę prasy.

„Media dużo o tym pisały” – mówi Markson. „I to dobrze.

„Bez względu na to, czy było to negatywne, czy pozytywne, nie ma to znaczenia; narobili hałasu”.