Siedem lat czystości Oleksandr wierzył, że zostawił za sobą nałóg. Następnie, po roku walki z Rosją, ukraińskiemu żołnierzowi przepisano leki przeciwbólowe na kontuzję barku. Pod wpływem wojny powrócił do nałogu i szybko zaczął zażywać silniejsze nielegalne opioidy.
„Od tego momentu toczyłem dwie wojny – jedną wewnątrz siebie, drugą z Rosją” – powiedział podczas przemówienia w ośrodku rehabilitacyjnym w Kijowie.
Oleksandr służył jeszcze przez dwa lata, dochodząc do stopnia oficera pomimo pogłębiającego się uzależnienia. „Ukrywałem swoje zastosowanie przed innymi. To jest rzecz, której się wstydzisz” – powiedział.
Zeszłej zimy osiągnął punkt krytyczny. Nie mogąc wykonywać swoich obowiązków, wyznał prawdę swoim przełożonym. „Na szczęście okazali zrozumienie i skierowano mnie na rehabilitację”.
Nadużywanie narkotyków i alkoholu jest cieniem każdego współczesnego konfliktu. Trwająca już piąty rok wojna na Ukrainie spowodowała ogromne straty psychiczne wśród żołnierzy, a w przypadku niektórych doprowadziło to do uzależnienia.
„Zażywanie narkotyków wśród żołnierzy to szara strefa” – powiedział Ołeh Olishevskiy, który od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę prowadzi specjalistyczną klinikę rehabilitacyjną w Kijowskim Miejskim Szpitalu Klinicznym nr 10, lecząc uzależnienia i traumy psychiczne. „Wszyscy wiedzą, że istnieje, ale niewielu chce o tym rozmawiać”.
Skalę problemu trudno zmierzyć. Ukraińska armia nie ujawnia, ilu żołnierzy zmaga się z problemami psychicznymi, nie mówiąc już o uzależnieniach. „Nie sądzę, że kiedykolwiek poznamy prawdziwe liczby. Nikt tego nie śledzi” – powiedział Olishevskiy.
Przytoczył badanie przeprowadzone w 2024 r. przez ukraińską organizację charytatywną 100% Life, w którym wzięło udział 1000 żołnierzy, z którego wynika, że ponad jedna trzecia zażywała amfetaminę co najmniej raz w miesiącu, a jeden na pięciu przyznał się, że używa leków na receptę, takich jak pregabalina. Około 15% zgłosiło używanie tanich syntetycznych katynonów, znanych jako „sól” i opioidów.
W kijowskiej klinice, mieszczącej się w szarym, trzypiętrowym budynku w zielonej części Kijowa, Olishevskiy i jego zespół leczą jednocześnie około 25 pacjentów, a ich pobyty trwają do czterech miesięcy. Ostatecznym celem jest powrót żołnierzy do armii.
Jednak osoby pracujące w dziedzinie zdrowia psychicznego twierdzą, że zapotrzebowanie ukraińskich żołnierzy na opiekę związaną z uzależnieniami znacznie przekracza dostępne leczenie i będzie się utrzymywać długo po zakończeniu walk.
Podobnie jak w wielu innych krajach, również o nadużywaniu substancji odurzających trudno jest otwarcie dyskutować – szczególnie w przypadku mężczyzn, a tym bardziej żołnierzy. „Skala wojny nie ma sobie równych we współczesnej historii. A ona nawet się nie skończyła; najgorsze jeszcze przed nami, kiedy żołnierze powrócą” – powiedział Olishevskiy.
Powszechne zażywanie narkotyków w armii rosyjskiej zostało dobrze udokumentowane w doniesieniach mediów, zarówno na froncie, jak i na tyłach, gdzie żołnierze mogą zostać ukarani wysłaniem do jednostek szturmowych wysokiego ryzyka lub zmuszeni do wielodniowego przesiadywania w dołach i piwnicach.
Na Ukrainie podejmuje się wysiłki zmierzające do przyjęcia innego podejścia. Lekarze twierdzą, że choć piętno wokół narkotyków utrzymuje się, nastawienie dowódców ulega zmianie i coraz więcej żołnierzy jest wysyłanych na leczenie.
„Teraz jest więcej zrozumienia, ale nadal wiele zależy od przełożonych” – powiedział Petro, jeden z doradców kliniki, który poprosił o zachowanie tajemnicy jego nazwiska. „Jest coraz lepiej” – dodał.
Część personelu odwykowego, w tym Petro, to byli narkomani i sami żołnierze. U podstaw pracy kliniki leży przekonanie, że uzależnienie i trauma wojenna są nierozłączne. Doradcy twierdzą, że zażywanie narkotyków można rozumieć jedynie w połączeniu z nieleczonym zespołem stresu pourazowego i ranami psychicznymi, które często je poprzedzają.
Czasami stosuje się środki pobudzające, aby nie zasnąć podczas długich okresów służby. Jednak większość pacjentów twierdzi, że ich uzależnienie pogłębiło się z dala od frontu, kiedy wrócili do bazy po tygodniach walki i starali się zrelaksować, sięgając po narkotyki lub alkohol, aby stępić natrętne wspomnienia, opanować niepokój lub po prostu przetrwać noc.
„Nigdy tego nie używałem na misji, szybko byście zginęli. I tak już jedziecie na adrenalinie” – powiedział Dmytro, ukraiński żołnierz, przemawiając w stołówce odwyku nad miską zupy. „Kiedy wrócisz, chcesz się po prostu wyłączyć. Zapomnij o wszystkim, co widziałeś – o całej śmierci i innym gównie. „
Dmytro, który przechodzi rehabilitację z powodu uzależnienia od syntetycznych używek, poprosił o zmianę nazwiska, obawiając się, że w przypadku wzięcia do niewoli Rosja mogłaby wykorzystać jego nałóg przeciwko niemu. Podobnie jak inni Dmytro stwierdził, że narkotyki są stosunkowo łatwe do zdobycia – można je zamówić za pośrednictwem poczty ukraińskiej lub odebrać z ukrytych skrytek udostępnianych za pośrednictwem komunikatorów.
Narkotyki wprawiły go w paranoję. Opisał przywiązanie granatów do drzwi swojej sypialni w Kramatorsku, mieście na wschodzie Ukrainy, niedaleko frontu, gdzie odpoczywają żołnierze, przekonany, że zaraz wpadnie w zasadzkę sił rosyjskich. „Zacząłem tracić poczucie, co jest prawdziwe” – wspomina Dmytro.
Wewnątrz ośrodka codzienność Dmytro i innych osób jest zorganizowana podobnie jak w każdym innym ośrodku rehabilitacyjnym. Poranki rozpoczynają się terapią grupową, po której następują zajęcia indywidualne i aktywność fizyczna – joga, lekkie ćwiczenia, tenis stołowy. Ale wojna nigdy nie jest daleko: rysunki pacjentów na ścianach przedstawiają broń i inne sceny walki.
Olishevskiy powiedział, że pozostaje w bliskim kontakcie ze specjalistami z krajów zachodnich, opierając się na ich najnowszych badaniach medycznych. Tego lata zaplanował dla swoich pacjentów rekolekcje na farmie z końmi w Charkowie. Jego oczy się rozjaśniły, gdy wspomniał o obiecujących wynikach badania z użyciem ketaminy w leczeniu zespołu stresu pourazowego (PTSD).
„Jeśli trauma nie zostanie przetworzona i ktoś poradzi sobie z narkotykami lub alkoholem, w ciągu kilku miesięcy może wystąpić ciężki zespół stresu pourazowego, który staje się znacznie trudniejszy do wyleczenia” – powiedział Olishevskiy.
„Karanie żołnierza na froncie poprzez zmniejszenie jego pensji nie pomoże w rozwiązaniu problemu leżącego u podstaw zażywania narkotyków” – dodał. Jednak dotkliwe niedobory siły roboczej na Ukrainie powodują trudne kompromisy dla Oliszewskiego i jego personelu. Nacisk na uzupełnienie braków spowodował, że niektórzy pacjenci zostali odesłani do szpitala przed całkowitym wyzdrowieniem.
Całkowite wyzdrowienie to „idealny scenariusz” – stwierdził Olishevskiy. W praktyce jednak nawet ograniczenie używania narkotyków do poziomu, przy którym mogą one funkcjonować, można uznać za wystarczające – dodał.
Pacjenci i lekarze twierdzą również, że funkcjonariusze ds. mobilizacji często pozwalają przyszłym żołnierzom zażywającym narkotyki służyć w wojsku. „Dla wszystkich, łącznie z lekarzami, było oczywiste, że podczas służby lekarskiej podczas służby wojskowej byłem uzależniony” – powiedział Anton, który przed wstąpieniem do wojska zażywał narkotyki syntetyczne przez sześć miesięcy.
Później wpadł w poważne uzależnienie i został wysłany do szpitala po zawale serca. Mimo to Anton powiedział, że chce wyzdrowieć i wrócić na linię frontu. „Ta klinika dała mi kolejną szansę na życie. Chcę dać coś od siebie.”