Strona główna Wiadomości Francuski reżyser filmu współpracującego z nazistami odrzuca twierdzenia o „historycznym zapaleniu gazu”...

Francuski reżyser filmu współpracującego z nazistami odrzuca twierdzenia o „historycznym zapaleniu gazu” | Film

7
0


Reżyser kasowego hitu o kolaboracji z nazistami i jego nagrodzona Oscarem gwiazda określili krytykę dotyczącą wybielania okrucieństw wojny jako nieuczciwą i „skandalem”.

Xavier Giannoli i aktor Jean Dujardin odpowiedzieli na zawziętą kłótnię, która podzieliła francuskich historyków w związku z filmem Les Rayons et les Ombres (Promienie i cienie), opowiadającym historię wojennego barona prasowego Jeana Luchaire’a.

Luchaire, który był pacyfistą, stał się nazistowskim kolaborantem podczas okupacji Francji, kiedy pracował jako komisarz ds. informacji i propagandy dla marionetkowego reżimu Vichy. Luchaire został stracony za zdradę stanu w 1946 roku.

Giannoli odrzucił oskarżenia, że ​​stworzył coś, co jeden z krytyków nazwał „mistrzowskim kursem historycznego oświetlenia gazowego”, upierając się, że przy pisaniu scenariusza ściśle współpracował z historykami. Stwierdził, że ataki krytyków były „faktycznie fałszywe”.

„Moim punktem widzenia jest opowiedzenie historii kolaboranta w jego świecie. Obrzydliwej nieprzyzwoitości ludzi, którzy (imprezowali) pod żyrandolami, jedząc kawior i petit Fours podczas okupacji” – powiedział w programie publicystycznym i kulturalnym Quotidien.

Jean Luchaire i jego córka Corinne, wkrótce po tym, jak zostali schwytani przez wojska alianckie w maju 1945 r. Zdjęcie: Mondadori Portfolio/Mondadori/Getty Images

Reżyser, oskarżony o negatywne przedstawianie francuskiego ruchu oporu, ze złością odpowiedział: „To skandal! To obrzydliwe! To głęboka nieuczciwość!

„Film zapoczątkował debatę historyczną, ale nie spodziewałem się, że nabierze ona tak politycznych proporcji. Debata polaryzuje wokół dzisiejszych linii politycznych.”

Luchaire był francuskim dziennikarzem i baronem prasowym, który został mianowany ministrem informacji w marionetkowym rządzie w Vichy, na którego czele stał Philippe Pétain.

W 1944 r. założona przez niego cztery lata wcześniej gazeta Les Nouveaux Temps rozpowszechniała nazistowską propagandę wzywającą do „eksterminacji” francuskiego ruchu oporu i zamieszczała artykuły atakujące siły alianckie po D-day. W czasie okupacji żył w luksusie, jadając w gastronomicznych restauracjach i uczęszczając na wystawne przyjęcia.

Luchaire stoi w sądzie podczas procesu w Paryżu, styczeń 1946. Zdjęcie: AFP/Getty Images

Narracja filmu prowadzona jest z perspektywy córki Luchaire’a, Corinne, aktorki okrzykniętej niegdyś „nowym Garbo”, granej przez Nastyę Golubevą. Corinne także współpracowała i imprezowała podczas okupacji, a po wojnie została skazana na więzienie za zbrodnię „poniżenia narodowego”. Zmarła na gruźlicę w 1950 r.

Od premiery w połowie marca „Les Rayons et les Ombres” przyciągnął ponad 800 000 francuskich widzów. Sukces filmu okazał się zaskoczeniem między innymi dlatego, że jego długość – ponad trzy godziny – oznacza mniejszą liczbę projekcji dziennie.

Jednak krytycy, w tym historycy, zaatakowali film, twierdząc, że bagatelizuje rolę ruchu oporu i los paryskich Żydów, którzy zostali zatrzymani i wysłani do nazistowskich obozów zagłady, a także zachęca widzów do wczucia się w Luchaire’a i jego córkę.

W 1946 roku córka Luchaire’a, Corinne, stanęła przed sądem w Paryżu za współpracę z Niemcami podczas okupacji Francji. Zdjęcie: AFP/Getty Images

Luc Chessel, krytyk filmowy w lewicowej gazecie Libération, napisał: „Przepraszamy za anglicyzmy nieco w stylu Radia London, ale jesteśmy świadkami mistrzowskiego wykładu na temat historycznego oświetlenia gazowego”.

Dodał: „Nadrzędnym problemem filmu jest moralne podejście do całej sprawy”.

W „Le Monde” historyczka Bénédicte Vergez-Chaignon, specjalizująca się w drugiej wojnie światowej, skrytykowała „zniekształcenie czasu i wydarzeń” w filmie.

„Lista «licencji» na prawdę historyczną – niektóre z nich są wręcz rażące – nie ma końca… Banał twierdzenia, że ​​postać nigdy nie jest całkowicie dobra ani całkowicie zła, nie usprawiedliwia wymuszania na widzu współczucia”.

Krytycy potępiają także wybór tytułu przez reżysera, zaczerpnięty ze zbioru poezji Victora Hugo „Les Rayons et les Ombres” z 1840 r., w którym autor twierdził, że w każdym jest dobro i zło.

Giannoli określił większość krytyki jako „faktycznie fałszywą”. Stwierdził, że według niego ataki, głównie ze strony lewicowych gazet i recenzentów, były motywowane politycznie.

„Powstanie Zjednoczenia Narodowego (partii) mogło histerycznie wpłynąć na reakcje tych komentatorów na film” – stwierdził. „Dużo współpracowałem z historykami specjalizującymi się w tych ludziach i na tej podstawie napisałem scenariusz.

„Scenariusz nie jest tezą historyczną. To nie jest film dokumentalny. Twierdzenie, że wzbudzamy współczucie (Jean i Corinne Luchaire), jest głęboko nieuczciwe.”

Reżyser stwierdził, że nawet dziś trudno jest we Francji rozmawiać o wojennej współpracy. „Vichy to chaos moralny. W jego sercu znajdowała się skrajna prawica, ale niektórzy lewicowcy współpracowali, a niektórzy pacyfiści. Ci ludzie chcą powiedzieć, że lewica nie współpracowała… Ale historia jest złożona, jak pokazuje film. Nie ma próby rozgrzeszenia tych ludzi.”

Dujardin, który zdobył pierwszego we Francji Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego za rolę w filmie Artysta z 2011 roku, powiedział, że rozumie gniew Giannoliego.

„Dyktatorzy nie zawsze są potworami czy ziejącymi ogniem. Wielcy dyktatorzy na początku byli ludzcy i sympatyczni” – powiedział, dodając, że Luchaire był „paradoksem”.

„W latach trzydziestych XX wieku był lewicowym humanistą, ale jego pacyfizm stał się skrajny; dla niego było to wszystko inne niż wojna”.