Strona główna Kultura Recenzja Forged in Sound: Heavy Metal Orchestrated – hardrockowy mashup leci jak...

Recenzja Forged in Sound: Heavy Metal Orchestrated – hardrockowy mashup leci jak błyskawica | Muzyka klasyczna

8
0


„Zapowiada się bardzo głośny wieczór” – ostrzegł Mark Ball, dyrektor artystyczny Southbank Centre, ciesząc się entuzjastycznym przyjęciem publiczności. To prawda, jak na standardy muzyki klasycznej, ale wątpię, żeby były to poziomy w decybelach, o których mogliby pisać stali bywalcy rocka i heavy metalu. I tak, najnowszy program w Multitudes – coroczna wieloartstyczna impreza centrum „zasilana przez orkiestrę” – przyciągnęła tłum, którego T-shirty zespołu, czarna szminka i skóra zmieszały się ze strojami biurowymi, polary i wszystko pomiędzy.

Filharmonia zamieniła białe krawaty i fraki na kolejne strzępy skórzanych kurtek i gadżety zespołu. Dyrygent Santtu-Matias Rouvali pojawił się ponownie po przerwie, ubrany w przemysłowe ilości eyelinera. Ten koncert był między innymi przypomnieniem, jak spektakularna może być wielka orkiestra. Jak usłyszałem, jak ktoś zachwycał się po pierwszej połowie: „Myślisz: «Skąd w takim razie dochodzi ten dźwięk?»”.

Rockowy gotyk… Santtu-Matias Rouvali dyryguje Filharmonią. Zdjęcie: Pete Woodhead

Przede wszystkim był to spektakl rozkoszujący się siłą dźwięku. W „Walkirii” Wagnera struny Filharmonii były niepokojąco cienkie dzięki mocnemu wzmocnieniu. Ale opłaciło się, gdy do orkiestry dołączyły dwie gitary elektryczne, elektryczny bas i zestaw perkusyjny – umieszczone za zaroślami ochronnego pleksiglasu – w aranżacji, która jednocześnie podkręciła bas Wagnera i rytmikę.

Alison Mosshart z The Kills na koncercie. Zdjęcie: Pete Woodhead

Inne klasyczne hity (Mars Holsta, nieprawdopodobny podmuch Adagietto z Piątej Mahlera, Presto z Lata Vivaldiego) przeplatały się z symfonicznymi aranżacjami ulubionych rockowych utworów. Smyczki i harfa Filharmonii zaserwowały na żywo kosmiczny blask w „Orion” Metalliki i pyszne piski trąbki w „Can the Can” Suzi Quatro. Quatro w swojej własnej piosence zapewniła więcej punka niż tonu, ale jej alto profundo było zaskakująco skuteczne w Knockin’ on Heaven’s Door Boba Dylana. Alison Mosshart z The Kills i fiński rockman Mr Lordi wnieśli do występu dodatkową moc gwiazd, a ta ostatnia wywołała brawa publiczności.

Forged in Sound w Royal Festival Hall z Suzi Quatro z tyłu, po prawej, pod dyrekcją Rouvali. Zdjęcie: Pete Woodhead

To, że to delikatnie anarchiczne połączenie było tak przekonujące, było w ostatecznym rozrachunku zasługą Rouvali. Energicznie zaangażowany w utwory klasyczne i rockowe, ten czasami rockowy perkusista zamienił swoje podium na sprzęt w nagrodzonym na Eurowizji w 2006 roku Hard Rock Hallelujah Lordi, zręcznie doprowadzając ten koncert do końca z własnej maszynowni rocka.

Festiwal Tłumy trwa w Southbank Centre w Londynie do 30 kwietnia