Następują powroty sportowe. A potem niezwykły powrót Jessiki Warner-Judd po ataku ogniskowym podczas biegu na 10 000 m na Mistrzostwach Europy w 2024 r.
Ci z nas, którzy byli tamtej nocy w Rzymie, obserwowali, jak Judd niepokojąco błąkał się po torze, mając do pokonania 600 metrów, zanim upadł, został wyniesiony i pod wpływem środków uspokajających. To, czego nie widzieliśmy, nastąpiło: terapia traumy, depresja i strach, że już nigdy więcej nie będzie biegać.
Jednak przygotowując się do startu w elitarnej stawce w niedzielnym maratonie londyńskim, 31-latka chce ujawnić, co się jej przydarzyło, oraz swój optymizm na przyszłość. „Trudno było się z tego wycofać, ale czuję się, jakbym dostała drugą szansę i jestem naprawdę szczęśliwa” – mówi.
To była pewna podróż. Zwłaszcza, że kiedy znów zaczęła biec, jej mózg nie pozwalał jej biegać szybko. „Uświadomiłam sobie, że istnieje podświadoma reakcja na traumę, jakby mój mózg po prostu nie pozwalał mi się ścigać” – mówi. „Mózg jest dziwny i nie chce, żebyś wracał do takich sytuacji. Jest bardzo ochronny. I myślę, że tak naprawdę o tym nie myślałem, więc tak naprawdę nie pozwolił mi uciec. „
To doświadczenie doprowadziło ją do poddania się terapii traumy, która również nie była przyjemna. „To było naprawdę dziwne, bo trzeba wrócić do tej sytuacji” – wyjaśnia. „To nie jest jak hipnoza, ale coś podobnego. To było przeżycie całej sytuacji na nowo. Więc zapachy i uczucie, że mam atak, ale go nie mam. Ale teraz biorę leki i nie mam napadów. „
To nie był jedyny problem. „Jeśli chodzi o zdrowie psychiczne, naprawdę miałam problemy” – dodaje. „Zdiagnozowano u mnie depresję i autyzm i to wszystko złożyło się w jedną całość. Ale choć trudno to usłyszeć, mówisz: „Och, OK, to się stało, teraz, gdy jest już na dnie”.
Warner-Judd zawsze była biegaczką z klasą i nadal jest trzecią najszybszą Brytyjką na dystansie 10 000 m, za Eilish McColgan i Paulą Radcliffe. Wygląda na to, że zostało jej jeszcze sporo w zbiorniku, biorąc pod uwagę, że w listopadzie zadebiutowała w maratonie w Nowym Jorku, biegając po trudnej trasie w czasie 2 godzin 24 minut i 45 sekund.
Nic dziwnego, że jej celem jest start w igrzyskach olimpijskich w Los Angeles. Musiała jednak ograniczyć czynniki wyzwalające – takie jak czekolada, niezdrowe jedzenie i alkohol, a także brak wystarczającej ilości snu – aby mieć pewność, że problem nie pojawi się ponownie.
Przeprowadzka do Clitheroe wraz z mężem Robem – po tym, jak Warner-Judd obroniła doktorat z medycyny regeneracyjnej w Loughborough – również uczyniła ją szczęśliwszą i pomogła na nowo rozpalić w niej miłość do biegania.
A kiedy nie biegnie, pracuje teraz do 20 godzin tygodniowo za ladą delikatesową w Booth’s.
„Byłam właśnie na zakupach u Bootha i zobaczyłam ogłoszenie o pracy. Wtedy nie byłam pewna, jak idzie mi bieganie” – mówi z uśmiechem. „Czasami jest to trudne, zwłaszcza zimą, bo jeśli zaczynam pracę o 6 rano i kończę o 14, a potem trenuję, jest dużo czasu na nogach.
„Trochę zajęło mi przyzwyczajenie się, zwłaszcza w okresie Bożego Narodzenia, ponieważ nie zdawałam sobie sprawy, że sprzedaż serów rośnie, a to było bardzo stresujące. Ale uwielbiam to.
Czy jej współpracownicy wiedzą, kim ona jest? „Na początku ich nie było” – mówi. „Tak naprawdę nikomu nie powiedziałam. A potem pojechałam do Nowego Jorku, myślę, że wszyscy myśleli, że jadę na wakacje. Potem wróciłam i było jak w gazecie, więc jakoś to się rozkręciło.
„Ale są naprawdę mili. W środę miałem zmianę, więc byłem w pracy od 6:00 do 14:00, zanim w czwartek wsiadłem do pociągu. I, niech ich Bóg błogosławi, zrobili mi dużą deskę serów z 26 różnymi serami na każdą milę!”