Strona główna Kultura Kamera w Cannes: jak festiwal filmowy uwielbia siebie oglądać | Festiwal Filmowy...

Kamera w Cannes: jak festiwal filmowy uwielbia siebie oglądać | Festiwal Filmowy w Cannes

9
0


Kilka lat temu „The Guardian” zdecydował się zwiększyć swoje relacje z Cannes, zatrudniając ekipę filmową towarzyszącą stałym reporterom festiwalowym. Na spotkaniu poprzedzającym festiwal wyjaśniłem, dlaczego ten genialny pomysł nie przejdzie. Cannes było fortecą i nie pozwalało nam nigdzie strzelać. Bezpieczeństwo było zbyt rygorystyczne, a biurokracja zbyt bizantyjska. Byłaby to kolosalna strata czasu i pieniędzy. Nie można było tak po prostu biegać po Cannes i celować w ludzi z kamerą.

Okazało się, że się myliłem. Cannes nie obchodziło to. Dzięki temu mogliśmy fotografować wszędzie. Kręciliśmy na ulicy, na plaży i na dachu Le Palais des Festivals. Wciągnęliśmy posmarowany piaskiem gumowy ponton do pięciogwiazdkowego hotelu Carlton i poprosiliśmy sławnych aktorów, aby usiedli w nim w celu przeprowadzenia wywiadu. Kręciliśmy na karuzeli w parku i w pawilonach nad morzem. Jedyny opór, jaki napotkaliśmy, pojawił się ze strony stewarda jachtu miliardera. Steward był bardzo szczęśliwy, że pozwolił nam swobodnie biegać po pokładzie, ale chciał, żeby jego dłonie nasmarowano kilkoma setkami euro.

Cary Grant i Grace Kelly w „Złapać złodzieja”. Zdjęcie: Paramount Pictures/Allstar

Istotą tej historii jest to, że Cannes wpuści każdego, uznając, że każda reklama jest dobrą reklamą. To plan filmowy na świeżym powietrzu i reality show. To refleksyjna sala luster i cytadela autopromocji. Przed wielką wieczorną premierą widzowie mogą oglądać na zewnątrz długą transmisję na żywo z czerwonego dywanu. Kiedy w końcu gasną światła, niektórzy z tych ludzi syczą i buczą. To najgorsza rzecz, jaka mogła się przytrafić, właśnie wtedy, gdy dobrze się bawili. Woleli oglądać gości za plecami niż nowy film na ekranie.

Dobra wiadomość dla gumiaków: w mieście pojawiła się nowa atrakcja – sprytny festiwalowy pasek boczny, który może jeszcze zająć centralne miejsce. Oprócz zwykłych dygnitarzy VIP, tegoroczna impreza będzie gospodarzem czwartego sezonu The White Lotus, który podobno pokonuje konkurencyjne oferty z Norwegii, Irlandii i Niemiec. Butikowy serial Mike’a White’a dla HBO ma swoją siedzibę w eleganckim hotelu Martinez (obecnie pełniącym także funkcję White Lotus Cannes) i zawiera gwiazdorską obsadę (Helena Bonham Carter, Steve Coogan, Vincent Cassel, Heather Graham), która nie wyglądałaby nie na miejscu w konkursie głównym. Zdjęcia do serialu, tak jak to robiliśmy, kręcimy przez cały festiwal. Postrzegam to jako część tej samej szlachetnej tradycji.

Festiwal filmowy w Cannes kocha filmy i filmy o filmach. Ale tym, co Cannes kocha bardziej niż cokolwiek innego, wydają się być filmy o Cannes. Krytycy lubią żartować, że istnieje kilka niezawodnych sposobów, aby Twoje zdjęcie zostało zaakceptowane: sprawdź nazwę wydarzenia lub użyj Lazurowego Wybrzeża jako tła.

Upiorna Grace z Monako odwiedziła Cannes w 2014 roku i została należycie nagrodzona występem na premierze. Rocketman, film biograficzny o Eltonie Johnie, zakończył się powtórką teledysku do I’m Still Standing, nakręconego na plaży przy hotelu Carlton. Być może najmądrzejszy ze wszystkich był zeszłoroczny Nouvelle Vague, który zawierał dłuższą sekwencję, w której młody Jean-Luc Godard (zręcznie wcielił się w Guillaume Marbeck) odbył nielegalną podróż na festiwal. Goście, siedząc na premierze w Grand Theatre Lumiere, obserwowali Godarda siedzącego w tym samym głównym teatrze. To był wspaniały meta moment, dezorientujący spacer po schodach Eschera.

Reżyser filmowy Mark Cousins ​​porównuje Cannes do kościoła. Chodzi o „rytuały, wielkość, gromadzenie się hord. Wspinanie się po schodach niczym Santiago de Compostela”. Jest to niezaprzeczalnie prawdą, jeśli chodzi o samą selekcję – jedynie około 2% zgłoszeń uznano za godne uwzględnienia. Gdzie indziej można nagiąć święte zasady i pomachać cennym przyjaciołom. Organizatorzy zawsze zakazują ekipom filmowym wstępu na premiery na czerwonym dywanie, ale w 2007 roku zrobili honorowy wyjątek w przypadku Święta Fasoli, podczas którego na zewnątrz i wewnątrz pałacu można było zobaczyć slapstickowe wybryki. Okazało się, że prezes festiwalu w latach 2001-2014 Gilles Jacob był wielkim fanem Rowana Atkinsona.

Jaś Fasola przejmuje Cannes.

Nawiasem mówiąc, Święto Pana Fasoli przełamało przepych i pretensje festiwalu. Podobnie było na swój sposób z francuskim serialem komediowym „Zadzwoń do mojego agenta”, w którym kiedyś Juliette Binoche biegała po korytarzach za kulisami, jeżdżąc tam i z powrotem windą, bezskutecznie próbując znaleźć drogę na scenę. Binoche powiedziała później, że do tej sekwencji doszło, gdy spóźniła się, aby odebrać nagrodę i znalazła się zagubiona w pałacu, utknięta za rzędem zamkniętych drzwi. Cannes jest mylące, nawet dla tych, którzy dobrze je znają, a granica między tym, co prawdziwe, a tym, co fałszywe, w najlepszym razie staje się nierówna.

Jak „Biały Lotos” zawojuje Cannes? Pewnie, że scenariusz pisze się sam. To idealne miejsce na satyrę, tętniący życiem, brudny basen z przypływami bogatych i nieposiadających; co z tego, że te wody zostały wcześniej zanurkowane i pogłębione? White planuje stworzyć festiwal jako żywą, oddychającą atrakcję, łączącą swoje gwiazdy z innymi gwiazdami i łączącą prywatne dramaty według scenariusza z wydarzeniami publicznymi. To niezły pomysł, ale jest też stary jak świat. Tłem dla Femme Fatale Briana De Palmy był festiwal z 2001 roku, a An Almost Perfect Affair Michaela Ritchiego nawiązano do edycji z 1978 roku. Bo Derek objął główną rolę w filmie Morderstwo na Festiwalu Filmowym w Cannes z 2000 roku, optymistycznie obsadzony w roli najsłynniejszej gwiazdy świata. Niestety, umiera na swoim miejscu podczas ceremonii otwarcia.

Najlepszy film w Cannes idealnie zdobywa Złotą Palmę. Ale najlepsze filmy o Cannes zazwyczaj rzucają cegłami ze skrzydeł. To obcy, oportuniści, odpowiednik złodziei rozbijających i kradnących, którzy w 2013 roku ukradli z Carltona klejnoty warte 130 milionów dolarów.

Nikt nigdy nie pomyliłby reżysera Davida Wintersa z Bergmanem czy Tarkowskim i przypuszczam, że poczułby się urażony, gdyby tak się stało. Niemniej jednak Ostatni horror – jego postmodernistyczny slasher z 1982 roku – pozostaje najlepszym dziełem partyzanckiej kinematografii w Cannes, kręconym w locie i przedstawiającym cyrk celebrytów jako tandetny krąg piekła. W połowie filmu zagrożona królowa krzyku jest ścigana przez szalonego zabójcę po bulwarze Croisette. Paparazzi szaleją. Fani filmu są wstrząśnięci. „To chwyt reklamowy” – wołają. „Co za wspaniałe wejście.”

Joe Spinell i Caroline Munro w Ostatnim horrorze. Zdjęcie: TCD/Prod.DB/Alamy

Miło jest pomyśleć o zespole wideo Guardiana jako o przodkach z epoki żelaza tegorocznej produkcji White Lotus, taszczących naszą potężną kamerę między dachem a plażą. Jednak irytujące jest to, że jest to Ostatni horror. Jest tani, ale sprytny; to nielegalne i pomysłowe. Co najważniejsze, film White Lotus został już uznany za satyrę, biorąc pod uwagę, że program White’a zostanie nakręcony przy pełnej aprobacie Cannes, podczas gdy film klasy B Wintersa zdecydowanie nie. Nakręcony bez pozwolenia, z daleka obserwujący gwiazdy filmowe, Ostatni horror może być tą produkcją z Cannes, której festiwal nie był w stanie okiełznać. Miastu się to nie spodobało i nie zgodziło się na udostępnienie mu pomieszczenia. Poszło więc własną drogą i zamiast tego otworzyło festiwal filmowy w Sitges.