Strona główna Kultura Recenzja The Neighborhood – Graham Norton to jedyna dobra rzecz w tym...

Recenzja The Neighborhood – Graham Norton to jedyna dobra rzecz w tym zmęczonym reality show | Telewizja i radio

9
0


Miałem dobry pomysł. Wystąpmy o moratorium na nowe reality show, przynajmniej do czasu, aż skończy się szaleńcze pragnienie pretendenta do korony Zdrajców. Inaczej będą się po prostu powtarzać.

The Neighborhood – zaprezentowane przez Grahama Nortona, jego zbawienny wdzięk – jest najnowszym, który rzucił wyzwanie na ring. Sześć rodzin zamieszkuje na przedmieściach (oczywiście w tej dzielnicy), a każda z nich pragnie zostać ostatnią wykluczoną z głosowania i w ten sposób zdobyć nietypowo dużą pulę 250 000 funtów. To przynajmniej sugeruje, że ktoś w biurach zamawiania telewizji zaczyna rozumieć pojęcie inflacji i prawdę, że 50 czy 100 tys. nie są już powszechnie kwotami zmieniającymi życie, ale bliższymi miesięcznemu czynszowi lub cenie baku benzyny.

Zasady przetrwania w okolicy są spektakularnie proste, jakby osoby odpowiedzialne za grę były wyczerpane przed rozpoczęciem i/lub nie mogły sobie pozwolić na zatrudnienie nowej krwi po przeznaczeniu całego budżetu na fundusz nagród. Być może nigdy się nie dowiemy lub nie będziemy się tym przejmować.

Codziennie pojawiają się – powiedz to teraz ze mną – wyzwania, które zapewniają zwycięzcom… odporność, to prawda! W tym przypadku od „usunięcia”, ponieważ „eksmisja” została prawdopodobnie uznana za zbyt ostre określenie. W pierwszym przypadku członek każdej rodziny jest przywiązany do 2-metrowego sznura do prania i musi chwycić z niego jakiś przedmiot, przeczytać wyhaftowany na nim fakt o jednej z innych właśnie poznanych osób i odgadnąć, kogo to dotyczy. To jest bezcelowe i ponure, a wszyscy piszczą i okrzyki. Drugie wyzwanie polega na tym, że wszyscy szukają gnomów. To jest nieco mniej ponure. Zawsze bądź na gnomach – polowanie na gnomy nie jest złą radą na całe życie.

Poza tym rodziny muszą…? Sojusze tak, zapewniając jednocześnie swoich bliskich i widzów, że nigdy nie zapominają, że ostatecznie grają w grę i choć w rzeczywistości są bardzo życzliwymi ludźmi, są też bardzo konkurencyjni i przybyli tutaj, aby wygrać, ich supermocarstwo jest „niedoceniane” i zamierzają ją „rozbić”, ponieważ przyjechali tutaj, aby wygrać.

Większe zagrożenie? … Bradonowie stawiają czoła The Neighbourhood. Zdjęcie: ITV i ITVX

W inauguracyjnym zestawie gospodarstw domowych znaleźli się Bradonowie z Essex (ich najważniejsze pytanie – czy posiadanie pięcioosobowego zespołu sprawia, że ​​wyglądają na większe zagrożenie?); Sunita i Tony Kandola oraz jej syn Samra (czy natychmiastowe dzielenie się samosami przez Sunitę z sąsiadami jest oznaką niebezpiecznie wyrafinowanego planu gry?); Lozman-Sturrocks (w tym syn Jordan, o którym więcej później); Pescudowie (którzy ukrywają tajnego astrofizyka pracującego obecnie w Greggs, co powoduje dalszą histeryczną ocenę zagrożenia); Scousa Haus (bliźniaki z Liverpoolu Lyndsey i Louise oraz dziewczyna Lyndsey Rosie); i cztery szczenięta udające studentów, znane jako Uni Boys. Tak radośnie skaczą po domu, że należy je podawać jako tonik narodowy.

Naturalnie, stopniowo ujawniane są emocjonalne historie. Rodzina Lozman-Sturrock zbliżyła się do siebie w związku z niedawnymi problemami zdrowotnymi ojczyma Dave’a, a bliźniacy chcą pieniędzy, aby pomóc ich nieuleczalnie chorej matce odhaczyć wszystko z jej listy życzeń. Jordan LS był w wojsku, co spowodowało u niego zespół stresu pourazowego (PTSD) i teraz występuje w stand-upach, aby zbierać pieniądze dla organizacji charytatywnych zajmujących się zdrowiem psychicznym mężczyzn. W jakim stopniu to wszystko ma wyjaśnić lub usprawiedliwić jego niestrudzoną chęć sabotowania wszelkich możliwych relacji z innymi konkurentami pomimo sojuszy, przynajmniej na wczesnych etapach, będących jedynym sposobem na przetrwanie, pozostaje niejasne pod koniec dwóch odcinków – 11! – do wglądu. „Jestem znudzony zabawą w szczęśliwe rodziny!” – ogłasza mniej więcej 40 sekund po tym, jak był przez chwilę uprzejmy wobec Rosie. „Czas zacząć dźgać ludzi w plecy”. Czy to znak, że był bardzo dobrym żołnierzem, czy bardzo złym? Jestem zaintrygowany.

Z resztą już mniej. Wszelkie poczucie zagrożenia jest widoczne poprzez jego brak. Norton dodaje energii, kiedy jest obecny, ale jest obecny tylko podczas powitania i głosowania w sprawie usunięcia. Uczestnicy to w dużej mierze grupa pozbawiona charyzmy i jedyna osoba, która nie została wykluczona, została wcześniej eksmitowana z powodu sugestii rasizmu, którą wszyscy bardzo starają się zignorować.

Tak, myślę, że moratorium jest wskazane. Komisarze telewizyjni i jakkolwiek brzmi właściwa nazwa formaterów, poświęćcie trochę czasu na odpoczynek. Odpoczynek. Naładuj. W międzyczasie ubierz szczenięta uniwersyteckie i nie spiesz się z powrotem.

The Neighborhood był emitowany w ITV1, a teraz jest w ITVX.