Cztery tysiące lat temu sumeryjski król, którego granicę nękały koczownicze plemiona uciekające przed przedłużającą się suszą na swoich ziemiach, nakazał budowę pierwszego na świecie muru granicznego: wykutej w kamieniu granicy o długości 177 km pomiędzy rzekami Tygrys i Eufrat.
Odkąd w starożytnej Mezopotamii powstały najwcześniejsze państwa-miasta i królestwa ludzkości, mury, rowy i płoty broniły terytorium, wyznaczały granice imperiów i przenosiły władzę polityczną w próżnię. Ale pierwszy na świecie mur graniczny zawiódł. Obecnie leży zakopany pod piaskami pustyni Iraku. Legiony rzymskie dawno temu opuściły Mur Hadriana, a płoty z drutu kolczastego żelaznej kurtyny upadły wraz z upadkiem bloku wschodniego pod koniec lat osiemdziesiątych.
Ruiny wielu takich murów zaśmiecają nasze starożytne i współczesne krajobrazy, ponieważ tak długo, jak ludzkość budowała twarde granice, ludzie nieuchronnie znajdowali sposoby na ich przekraczanie, obalanie lub po prostu ominięcie. Ruiny powinny nas nauczyć, że wznoszenie wyższych murów lub kopanie głębszych rowów jest ćwiczeniem daremnym. Jednak współczesne państwa narodowe nalegają, aby budować więcej.
Przez 28 lat Mur Berliński był symbolem ideologicznego podziału między kapitalizmem a komunizmem. Ta betonowa przegroda o długości 155 km pochłonęła życie 140 osób, które próbowały ją przekroczyć. Szersza żelazna kurtyna dzieląca Europę pochłonęła tysiące ofiar, a wiele z nich utonęło w rzekach lub zostało zastrzelonych przez funkcjonariuszy straży granicznej. W 1989 r. młoty przewróciły mur i rozebrano płoty żelaznej kurtyny. Gdy David Hasselhoff wykrzykiwał „Szukając wolności” z dźwigu nad Bramą Brandenburską, świat wkroczył w nową erę. Ale nie był to kraj bez granic.
podwójny cudzysłów Koszt finansowy budowy tych twardych granic jest niezwykły. Szacuje się, że mur Trumpa z Meksykiem będzie kosztować 20 milionów dolarów za milę
W rzeczywistości od tego czasu państwa rozpoczęły rozszerzony szał budowania granic, wznosząc bariery, aby stawić czoła zagrożeniom bezpieczeństwa lub ograniczyć nielegalną migrację. Instytut Polityki Migracyjnej szacuje, że pod koniec zimnej wojny na świecie istniało 12 murów granicznych. Do roku 2020 było ich 74. Unia Europejska obliczyła, że w latach 2014–2022 długość płotów granicznych wzrosła z 315 km do oszałamiających 2048 km. Bariera na Zachodnim Brzegu ma planowaną długość ponad 700 km. Mur Sahary Zachodniej w Maroku rozciąga się na długości 2700 km przez pustynię, a Indie ogrodziły 3000 km z 4000 km granicy z Bangladeszem.
Koszt finansowy budowy tych twardych granic jest niezwykły. Szacuje się, że mur Trumpa z Meksykiem będzie kosztować 20 milionów dolarów za milę. Kosztem ludzkim jest tragedia, której można zapobiec. W latach 2020–2023 liczba utonięć na granicy amerykańsko-meksykańskiej wzrosła o 3200%, ponieważ migranci próbowali ominąć mur, co miało śmiertelne skutki. Tutaj, w Wielkiej Brytanii, politycy niemal codziennie obiecują zabezpieczyć lub wzmocnić nasze granice. Brexit opierał się na założeniu, że odzyskamy nad nimi kontrolę, ale jakim kosztem? Obserwatorium Migracji podaje, że między 2018 a 2025 rokiem 257 osób zginęło podczas nielegalnego wjazdu do Wielkiej Brytanii.
Silniejsze granice nie odstraszają zdesperowanych dusz uciekających ze stref wojennych, kryzysu klimatycznego lub trudności gospodarczych. Nie wtedy, gdy można je obejść. Jako dziennikarz podróżniczy zarabiam na życie przekraczaniem granic. W hiszpańskiej eksklawie Ceuta widziałem, jak afrykańscy migranci ryzykowali życie, pływając wokół płotów z drutu kolczastego i wież strażniczych strzegących lądowej granicy UE z Marokiem. Meksykańskie kartele wyrzeźbiły długie i wyrafinowane tunele pod murem Trumpa.
Można nawet postawić tezę, że silniejsze granice zachęcają migrantów do pozostania na terytorium kraju dłużej, niż byłoby to możliwe w innym przypadku. Przez większą część XX wieku Meksykanie przekraczali nieszczelną granicę z południowymi stanami USA w celu podjęcia pracy sezonowej. Kiedy nadejdą żniwa, wrócą do domu. Teraz, po niebezpiecznej i kosztownej podróży do Stanów Zjednoczonych, chętniej będą chcieli pozostać na stałe.
Dopiero gdy przejechałem 500-kilometrową granicę irlandzką, naprawdę zrozumiałem absurdalność twardych granic. Odwiedziłem tam społeczności, a nawet domy wiejskie, które przed zaborem irlandzkim podzieliły się na dwie części ponad sto lat temu. Betonowe barykady, które niegdyś blokowały drogi, już zniknęły, ale trauma nadal odbija się echem. Nie tylko z powodu ofiar śmiertelnych podczas kłopotów, ale także z powodu utrzymującej się niekorzystnej sytuacji gospodarczej regionów przygranicznych w porównaniu z resztą Irlandii. Groźba powrotu twardej granicy po brexicie sprawiła, że wiele osób, które tam spotkałem, niezależnie od ich osobistych poglądów politycznych, uwierzyło, że przyszłość Irlandii leży w zjednoczeniu, a nie w ciągłym podziale.
Zniszczenia wywołane przez mury graniczne powinny służyć jako ostrzeżenie. Zamiast tego przywódcy polityczni zdają się jedynie obiecywać budowanie wyższych. Dlaczego tak jest? Ponieważ mury wyrażają wolę polityczną i ambicje. To potężne symbole. Odwołują się do naturalnej chęci oznaczania naszego terytorium i obrony naszych domów.
Jednak wizja świata bez granic jest być może pomysłem zbyt wzniosłym. Granice są pod pewnymi względami nieuniknione. Potrzebujemy pewnych granic, aby zdefiniować siebie jako naród lub naród. Tym celom mogą jednak służyć rozgraniczenia kulturowe, językowe lub historyczne, jak widać na przykładzie granic między rodzimymi narodami Wielkiej Brytanii.
Jasne jest, że łatwiej jest wznieść tysiącmilową barierę z drutu kolczastego, niż zająć się korzeniami problemów i niepokojów narodu; łatwiej jest budować mury i obwiniać „barbarzyńców”, niż budować gospodarkę zdolną do finansowania przyzwoitych usług publicznych. Podobnie, jeśli celem twardych granic jest powstrzymanie napływu uchodźców, ograniczenie nielegalnej migracji zarobkowej lub przeciwdziałanie terroryzmowi lub niestabilności, to z pewnością lepszym rozwiązaniem jest przede wszystkim zajęcie się warunkami, które wypychają ludzi z domów lub w kierunku ekstremizmu. Niestety, jak pokazują ruiny starożytnych murów granicznych, politycy raczej nie będą myśleć tak ambitnie. Zamiast tego prawdopodobnie po prostu zbudują więcej ścian.
Richard Collett jest autorem książki Wzdłuż granic: w poszukiwaniu tego, co dzieli i jednoczy Wyspy Brytyjskie (Doubleday).
Dalsza lektura
Więźniowie geografii Tima Marshalla (Elliott & Thompson, 9,89 £)
Jak naprawdę działa migracja, Hein de Haas (Pingwin, 12,99 GBP)
Wszyscy, którzy odeszli, są tutaj, Jonathan Blitzer (Pingwin, 14,99 GBP)