Strona główna Kultura Widziałem szatana w recenzji 7-Eleven – obrzydliwa, makabryczna, a czasem słodka podróż...

Widziałem szatana w recenzji 7-Eleven – obrzydliwa, makabryczna, a czasem słodka podróż z diabłem | Teatr

8
0


Nikt nie opowiada historii tak jak Christopher Brett Bailey. W jednej chwili kupuje jajka na stacji benzynowej, a w następnej pędzi autostradą z diabłem, a samochód celowo skręca, aby zwiększyć liczbę ofiar. Choć nie do końca pasuje to do wzburzonej intensywności i oślepiającej kulminacji jego monologu beat-poety z 2014 r. „This Is How We Die”, to czytanie na żywo jego surrealistycznej noweli z 2023 r. to swobodnie poruszająca się opowieść, opowiedziana żywo i brutalnie.

Nie ma muzyki ani zbyt dużej scenerii. To po prostu Brett Bailey czytający scenariusz przy stole, siorbiący, syczący i szepczący do mikrofonu, snujący historię współczesnej Ameryki i człowieka dosłownie tańczącego z diabłem. W skórzanej kurtce z frędzlami, butach ze skóry wężowej i charakterystycznych, świeżo porażonych prądem włosach, Brett Bailey z niesamowitym spokojem wspomina przypadkową podróż ze swoim przegrzanym towarzyszem do małego miasteczka w Ameryce, „dwie mile na północ od piekła”.

Ale ten Szatan jest dawnym, wariatem spiskowym z nadętym ego i chęcią pieprzenia się ze wszystkim, co się rusza, a także z niektórymi, które się nie ruszają. Masochistyczny scenariusz zachwyca się obrzydliwymi, makabrycznymi, a czasem zaskakująco słodkimi obrazami, a nasz narrator przerywa i uśmiecha się do nas z powodu szczególnie niegodziwej gry słów.

W miarę jak historia nabiera tempa, skrajne występki, erotyczne napięcie i przytępiona obojętność łączą się w jedno. Później historia wije się trochę w terenie, a program trwa obecnie 15 minut, ale Brett Bailey zaciska uścisk, gdy pędzimy do mety, a długość z pewnością będzie się zwiększać w trakcie biegu. Bardziej przypominająca opowieść na dobranoc dla dorosłych niż szczególnie teatralny wyczyn, zapada w pamięć dzięki dziwności głosów Bretta Baileya, niesamowitej zmianie, gdy oświetlenie Alexa Fernandesa czerwienieje mu na skórze, oraz intensywności jego szeroko otwartych oczu, gdy doprowadza swą diabelską bajkę do płonącego końca.

W teatrze Soho do 2 maja