Kilka tygodni po niemieckiej publikacji swojej debiutanckiej powieści w 2024 r. autor Matthias Jügler odebrał telefon od pracownika niemieckiej agencji rządowej, której zadaniem było zbadanie łamania praw człowieka na socjalistycznym wschodzie.
Wezwanie nie było jawną groźbą; Jüglera poproszono o wyjaśnienie, z jakich historycznych materiałów źródłowych korzystał przy okazji Sezonu na Mayfly i jakim okresem planuje zająć się w swojej kolejnej książce. Stało się to jednak po tym, jak inny urzędnik państwowy oskarżył go o wywołanie traumy wśród czytelników i po tym, jak organizator czytania poprosił go o przyniesienie dokumentów potwierdzających prawdopodobieństwo fabuły jego książki.
„Pomyślałem: kurczę, co tu się dzieje?” – mówi mi 41-latek przed publikacją książki w Wielkiej Brytanii. „Byłem całkowicie zaskoczony. Dlaczego znajduję się w sytuacji, w której muszę uzasadniać to, co piszę w dziele fikcyjnym?”
Biorąc pod uwagę ten sprzeciw, można by się spodziewać, że Jügler napisał wybuchowe exposé lub wartki akcji thriller o tuszowaniu rządów. Tak naprawdę Mayfly Season to przede wszystkim książka o wędkarstwie. W tej powieściowej powieści są duże emocje i traumatyczne wydarzenie pogrzebane w przeszłości, ale przez większość czasu czytelnik siedzi z narratorem Hansem na brzegach rzeki Unstrut w Turyngii, słuchając bulgoczących wód, obserwując topole kołysane na wietrze i marząc o szczupakach, karpach i brzanach wygrzewających się pod powierzchnią.
Mówiąc dokładniej, „Sezon Mayfly” to pisarstwo przyrodnicze o wędkarstwie muchowym, które, jak wyjaśnia Jügler, wymaga delikatnej równowagi umiejętności i wystawienia się na działanie żywiołów. „Potrzebujesz magicznego ruchu nadgarstka, aby rzucić muchę w taki sposób, aby oszukać rybę, i musisz mieć przeczucie, gdzie ona się znajduje” – mówi. „Ale to tylko przeczucie. Wiesz, że coś tam jest, ale nie możesz tego zobaczyć. Wiesz, że istnieje i że to znajdziesz. „
To właśnie takie nastawienie sprawia, że dla narratora Jüglera wędkarstwo muchowe jest czymś więcej niż tylko przemieszczeniem. Dowiadujemy się, że w wieku dwudziestu lat, kiedy Hans ożenił się ze swoją pierwszą żoną, Katrin, ich nowo narodzony Daniel zmarł wkrótce po urodzeniu – a przynajmniej tak powiedzieli im lekarze. Katrin nie przekonały ich wyjaśnienia, lecz Hans nie zgodził się z jej wątpliwościami. Ich związek nie podniósł się po stracie i rozstali się, zanim Katrin zmarła na raka. Teraz, w wieku 65 lat, kiedy Mur Berliński już dawno zniknął, zaczyna żałować, że nie potraktował jej pytań poważnie, i rzuca laskę, by udowodnić, że ich syn mógł jednak nie umrzeć. Pewnego dnia odbiera nieoczekiwany telefon: Daniel wciąż żyje.
Berlin Wschodni w latach 70. Zdjęcie: Marka/Universal Images Group/Getty Images
Jügler, urodzony w 1984 roku w Niemieckiej Republice Demokratycznej (NRD), początkowo miał zamiar napisać inną powieść. W państwie jednopartyjnym rodzice byli prawnie zobowiązani do wychowywania swoich dzieci na „aktywnych budowniczych socjalizmu”. W przypadkach, w których tak się nie stało, państwo było uprawnione do interwencji, a w niektórych przypadkach odbierano dzieci rodzicom, których uważano za politycznie niewiarygodnych, na przykład dlatego, że próbowali oni uciec na zachód. Żona Jüglera wskazała mu grupę na Facebooku dla matek dotkniętych tzw. „przymusową adopcją”, a on umówił się z jedną z nich na rozmowę telefoniczną.
Podczas rozmowy uświadomił sobie, że patrzy na zupełnie inną historię. Kobieta, którą nazywa Karin S, powiedziała mu, że urodziła dziewczynkę w 1986 roku. Zaraz po porodzie lekarze zabrali dziecko na oddział położniczy, a dwa dni później powiedzieli jej, że dziecko zmarło. Karin pamiętała jednak zdrowe krzyki córki na sali operacyjnej.
„Powiedziała zdanie, którego nigdy nie zapomnę” – wspomina Jügler. „Od tego dnia miałam wrażenie, że moje dziecko zostało uznane za zmarłe, ale wciąż żyło”. Przegląd jej dokumentacji szpitalnej z czasów NRD nie przyniósł żadnej wzmianki o złym stanie zdrowia jej dziecka ani aktu zgonu. Kiedy w końcu otrzymała pozwolenie na ekshumację grobu rzekomo zmarłej córki, lekarz sądowy powiedział jej, że czaszka jest zbyt duża, aby mogła być czaszką noworodka. Wynikowy test DNA rzeczywiście wykazał zgodność, chociaż brak oficjalnej pieczęci na zaświadczeniu kazał jej podejrzewać o tuszowanie sprawy. „Nigdy wcześniej nie słyszałem takiej historii” – powiedział Jügler. „Od razu przypomniała mi się scena rozmowy telefonicznej na początku sezonu Mayfly”.
podwójny cudzysłów Kiedy w 2026 r. zajmiesz się ciemnymi stronami NRD, wiele osób szybko odniesie wrażenie, że dewaluujesz ich życie
Dwukrotnie próbował napisać powieść z perspektywy matki, ale za każdym razem jego agent wystawiał mu kciuk w dół. „Byłem tak sfrustrowany, że zgoliłem wszystkie włosy” – wspomina. „Potem, prawie przez przypadek, zadałem sobie pytanie, jak poradziłbym sobie w takiej sytuacji. Wiedziałem, że nie sięgnę po alkohol ani narkotyki. Poszedłbym na ryby. ” Ukończył książkę w ciągu kilku miesięcy. Opublikowana w Niemczech w marcu 2024 r. zdobyła nagrody literackie i zebrała mnóstwo pochwał krytyków.
Sukces tej książki w Niemczech przypomina sukces innego bestsellera w formie noweli, który kompresuje traumatyczne procesy polityczne w wewnętrzne zamieszanie jednego bohatera. „Small Things Like These” Claire Keegan opowiada historię irlandzkich pralni magdaleńskich, gdzie tysiące „upadłych kobiet” zmuszano do nieodpłatnej pracy, nie wymieniając nigdy wprost historycznego skandalu.
Podobnie Mayfly Season nie spekuluje, dlaczego państwo miałoby ukraść Daniela jego rodzicom – Hans i Katrin nie są przedstawiani jako osoby o silnych przekonaniach politycznych. A jednak, nawet bardziej niż książka Keegana, książka Jüglera również otworzyła stare rany. W odpowiedzi na artykuł na temat historii Karin S w gazecie Frankfurter Allgemeine Zeitung, komisarz stanu Saksonia-Anhalt ds. ofiar dyktatury NRD napisał list, w którym stwierdził, że łącząc fakty z fikcją, Jügler mógłby „ponownie otworzyć długo gojące się rany” i spowodować „retraumatyzację, rozbudzając nadzieję, że dziecko mimo wszystko przeżyło”. Kiedy dyrektor Domu Literatury w Lipsku poprosił go przed odczytem o przedstawienie dowodów na to, że sprawy takie jak Hans zostały oparte na faktach, Jügler odrzucił zaproszenie.
„Zdałem sobie sprawę, że pisanie na ten temat nadal jest dla niektórych osób czymś absolutnie zakazanym, co wydaje mi się niewiarygodne” – mówi. Spekuluje, że jednym z powodów wrogiej reakcji organów oficjalnych mogą być względy finansowe.
Andreas Laake, szef stowarzyszenia ofiar „skradzionych dzieci w NRD”, szacuje, że łączna liczba przymusowych adopcji w ciągu 40 lat istnienia państwa wyniosła aż 8 000 i odnotował 2 000 zgonów niemowląt, co do których jego organizacja podejrzewa, że mogło to maskować przymusowe adopcje. W pięciu z tych przypadków stowarzyszeniu udało się potwierdzić, że zgony zostały zgłoszone fałszywie. Jednak w raporcie zleconym przez państwo opublikowanym na początku tego roku podkreśla się, że były to odosobnione przypadki: „Nie udało się wykazać systematycznych, zaplanowanych i wyraźnie motywowanych politycznie działań na rzecz państwa w ramach procedur adopcyjnych” – czytamy w raporcie. Dowód czegoś przeciwnego prawdopodobnie zobowiązałby państwo niemieckie do wypłaty odszkodowań tysiącom ofiar.
Jügler twierdzi, że drugi powód sprzeciwu ma podłoże kulturowe. Od upadku Związku Radzieckiego i jego wschodnioniemieckiego państwa satelickiego niesprawiedliwości utrwalane przez reżim NRD zostały szczegółowo udokumentowane w niezliczonych powieściach i filmach, takich jak nagrodzony Oscarem dramat Floriana Henckela von Donnersmarcka Życie na innych. Jednak w ostatnich latach czytelnicy ze wschodnich Niemiec sięgnęli po książki, które w łagodniejszy sposób przedstawiają życie codzienne w NRD, takie jak Beyond the Wall Katji Hoyer.
„Kiedy w 2026 r. zajmiesz się ciemnymi stronami NRD, wiele osób szybko odniesie wrażenie, że dewaluujesz życie ich lub ich rodziców” – mówi Jügler. „Ale jako gawędziarz nie mam zamiaru nikogo dewaluować. Interesują mnie jedynie ludzie, których życie nie potoczyło się zgodnie z ich planami.”
Mayfly Season w przekładzie Jo Heinricha ukazuje się 14 maja nakładem The Indigo Press. Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.