Strona główna Sport Sukces burzy był tak pewny jak śmierć i podatki. Więc jak to...

Sukces burzy był tak pewny jak śmierć i podatki. Więc jak to wszystko poszło nie tak? | NRL

12
0


Od ponad dwudziestu lat Melbourne Storm stanowi standard działania elitarnej organizacji sportowej w Australii. Prowadzona przez głównego trenera Craiga Bellamy’ego i szefa drużyny piłkarskiej Franka Ponissiego drużyna Storm zaznała jedynie sukcesów. Jedyny raz, kiedy opuścili finały pod wodzą Bellamy’ego, miał miejsce podczas zawieszenia po skandalu dotyczącym górnego pułapu wynagrodzeń w 2010 roku. W ciągu 23 lat pod wodzą Bellamy’ego drużyna Storm zdobyła dziewięć mniejszych tytułów mistrzowskich, 18 razy zajęła miejsce w pierwszej czwórce i zagrała w 11 wielkich finałach, wygrywając pięć. Sukces obejmował graczy, czas i zmieniający się charakter gry.

Śmierć, podatki i burza walcząca o stanowisko premiera NRL to trzy pewniki życia. Śmierć nadchodzi, podatki idą donikąd, ale po raz pierwszy Melbourne staje w obliczu sytuacji, o której niewiele wie: porażki.

To niezbadane wody dla burzy Melbourne. Po raz pierwszy od 23 sezonów Bellamy’ego przegrali sześć meczów z rzędu. Nie stracili 500 punktów w sezonie od 2004 roku, kiedy tracili 21,54 punktów na mecz. W jednej trzeciej sezonu stracili już 232 punkty, co daje 29 punktów na mecz. Trzy tygodnie temu Warriors zakończyli passę 17 porażek z drużyną Storm. W weekend Souths wygrali swój pierwszy mecz w historii w Melbourne. Storm zajmuje obecnie 16. miejsce w tabeli i ma na swoim koncie tylko dwa zwycięstwa nad dwoma pozostałymi zespołami z dolnej trójki – niepokonanymi Dragons i Eels, które straciły ponad 48 punktów w trzech z ośmiu meczów w tym sezonie.

Zespół Storm jest w poważnych tarapatach, a postawa Craiga Bellamy’ego w ciągu ostatnich sześciu tygodni pokazała, jak głębokie jest bagno. Po stracie prowadzenia z Cowboys w czwartej rundzie powiedział, że jest to „niepokojące” i że jest „sfrustrowany”. Po stracie 50 punktów na rzecz Penritha stwierdził, że Storm musi „jechać trochę mocniej”, grożąc jednocześnie utratą graczy. Wysadził w powietrze luksusowych graczy i wciągnął graczy podczas porażki Warriors. W Canberze był zirytowany i pozbawiony odpowiedzi. Po meczu z Souths Bellamy stwierdził, że było to „najbardziej zawstydzone uczucie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem w piłkarskim życiu”.

Harry Grant i jego koledzy z drużyny podczas porażki Storm z New Zealand Warriors. Zdjęcie: Joel Carrett/AAP

Bellamy twierdzi, że jest zarówno największym trenerem w historii ligi rugby, jak i najlepszym mentorem w historii australijskiego sportu, mimo to wydaje się być zakłopotany obecnym stanem tej drużyny. Zaczyna świtać, że nie ma szybkiego rozwiązania – scenariusz zakładający ciężką pracę i porzucenie niektórych graczy – a płyty tektoniczne się przesunęły. Problemy Storma mają charakter fundamentalny.

Bez wątpienia do upadku przyczyniła się fala pecha. Odejście Ryana Papenhuyzena na emeryturę nie było specjalnie zaskakujące, biorąc pod uwagę jego flirt z nieudanymi zawodami R360, ale czas dał klubowi niewiele czasu na przygotowania. Sytuacja Eli Katoa była niemal bezprecedensowa i Storm ma pełne prawo czuć się pokrzywdzony, że ich zawodnikowi nie zapewniono najlepszej możliwej opieki podczas pełnienia obowiązków międzynarodowych. Na początku kwietnia Tui Kamikamica doznał udaru, przez który przez dłuższy czas będzie pauzował.

Jednak ostrość upadku Storm wynika w znacznie większym stopniu z czynników dających się kontrolować niż z pecha, jakiego doświadczył klub.

Melbourne zbudowało wiele swoich sukcesów na sposobie strukturyzowania pułapu wynagrodzeń. Z grubsza można to nazwać podejściem „gwiazd i zarośli”, w którym trzy lub cztery prawdziwe gwiazdy łączą się z kilkoma zawodnikami drugiej ligi i składem złożonym z tanich weteranów lub nieprzetestowanej młodzieży. Okazało się to bardzo skutecznym podejściem – kiedy występują gwiazdy, gracze drugiej ligi są na padoku, a pozostała część drużyny może wykonać podstawowe zadania na poziomie konkurencyjnym w NRL.

Gwiazdom po prostu się to nie udaje, a największym zmartwieniem jest Cameron Munster. Munster zajmuje trzecie miejsce pod względem liczby nieudanych odbiorów na mecz ze średnią 4,5, a w ostatnich sześciu meczach zanotował tylko jedną asystę przy przełamaniu linii. Harry Grant w czterech z pięciu ostatnich przebiegł mniej niż 35 metrów, zapisując w tym biegu tylko jedną asystę przy przyłożeniu i dwa przechwyty. Jahrome Hughes ma 10 asyst przy próbach i jest najlepszy w triumwiracie, ale jego forma jest obniżona. Zespół nie może odnieść sukcesu, jeśli jego najlepsi gracze nie osiągają dobrych wyników.

Główny problem Storma leży jednak poniżej najwyższej półki – polityka rekrutacyjna klubu w połączeniu z ewolucją gry. Częścią legendy o Bellamym i systemie Storm jest to, że przeciętni gracze stają się głównymi twórcami, dobrze wykonując trzy lub cztery rzeczy. Znają swoją rolę. Oni to robią. Nie rzucają piłkami. Nie brakuje im odbiorów. Nie dają głupich kar. Głębokość Burzy staje się poważnym problemem, gdy ci gracze nie spełniają swoich ról. Jeśli chodzi o defensywę, Storm nigdy nie była gorsza.

Próba zwerbowania Zaca Lomaxa ma charakter orientacyjny. On – i Stefano Utoikamanu rok wcześniej – nie są typem graczy, w których Melbourne zwykle inwestuje w górny limit wynagrodzeń. Sytuacja w Lomaxie była niepokojąca, gdy w klubie prawie nigdy nie było niepokoju, podczas gdy Utoikamanu został oskarżony o prowadzenie grupy napastników, która stała się ofiarą manipulacjami (wypuszczenie Nelsona Asofy-Solomony również nie pomogło w tym przypadku). Sytuacja w stadzie jest szczególnie zagadkowa, ponieważ konkurencja przeniosła się z większych ciał na rzecz bardziej zwinnych napastników. Storm ma mniejszą grupę, ale brak umiejętności szybkiego rozgrywania piłek sprawił, że grupa stała się nieskuteczna.

Biorąc pod uwagę, że tacy gracze jak Tyran Wishart i Nick Meaney udają się do Perth w przyszłym sezonie, a Munster i Hughes na północ od 31, Storm po raz pierwszy od ćwierćwiecza stoi przed perspektywą przebudowy.

W Storm nie ma szybkiego rozwiązania. Problemem nie jest tempo pracy. Nie oznacza to żadnych zmian w zespole. Jest mało prawdopodobne, że będzie to coaching. Storm ma problem, którego nie można szybko rozwiązać: deficyt talentów. Mają rozgrywających, którzy starają się stwarzać okazje. Pakiet, który jest całkowicie poturbowany. Oraz obrońcy z zewnątrz, którzy grają w defensywie.

Nie będzie powrotu Penrith jak w zeszłym sezonie. Melbourne może wkraść się do finału. Nie uważa się ich jednak za żadne poważne zagrożenie i jest mało prawdopodobne, że takie staną się, dopóki nie przeprowadzą wymaganej odbudowy.