Strona główna Kultura Recenzja Rzeczy, których nigdy nie mówimy autorstwa Elizabeth Strout – czytelnicy będą...

Recenzja Rzeczy, których nigdy nie mówimy autorstwa Elizabeth Strout – czytelnicy będą zachwyceni nowymi postaciami | Fikcja

3
0


Amerykańska pisarka Elizabeth Strout słynęła z tego, że przez lata odmawiała wydania swojej pierwszej powieści, gdy miała 40 lat, a ciężka praca z pewnością się opłaciła. W 2009 roku zdobyła nagrodę Pulitzera i była wielokrotnie nominowana do nagród Bookera i Kobiet. Rzeczy, których nigdy nie mówimy to jej jedenasta książka.

Strout, który dorastał w Maine i New Hampshire, pisze głównie o amerykańskich małych miasteczkach i zamieszkujących je przeważnie białych ludziach z klasy robotniczej. Interesują ją drobne szczegóły zwykłego życia: radości i rozczarowania ludzi, małżeństwa i zdrady oraz trwałe skutki traumy. Fikcyjny świat powieści Strouta często rozciąga się na kolejne dzieła towarzyszące: po Olive Kitteridge, opublikowanej w 2008 r., ukazała się Olive, Again w 2019 r.; postacie, które po raz pierwszy pojawiły się w jej powieści Nazywam się Lucy Barton z 2016 roku, pojawiły się ponownie w Oh William! w 2021 r. i Lucy by the Sea w 2022 r. W 2024 r. Strout przeniósł budowanie świata na inny poziom, kiedy Lucy, Olive i inne powtarzające się postacie spotkały się w Tell Me Everything. Tak obszernie przedstawiła swoje fikcyjne światy w powiązanych ze sobą powieściach i opowiadaniach, że czytelnicy często myślą o jej bohaterach jak o swoich osobistych przyjaciołach.

Jednak książka „Rzeczy, których nigdy nie mówimy”, która zabiera czytelników do nadmorskiego Massachusetts, wyróżnia się wprowadzeniem nowych bohaterów. Artie Dam, nauczyciel historii w miejscowym liceum, znajduje się w centrum uwagi. Ma 57 lat, jest zabawny i miły, uwielbiany przez swoich uczniów. Może jest trochę głupkowaty, ze swoimi białymi skarpetkami i „czarnymi tenisówkami dla starego człowieka”; jeden z jego przyjaciół w tajemnicy nazywa go „prawie głupcem”.

Kiedy Artie dorastał, rodzina Artiego nie miała dużo pieniędzy. Jego ojciec pracował jako ogólna złota rączka w skromnym zespole apartamentowców, a jego matka cierpiała na epizody psychotyczne, przez co czasami zabierano ją do szpitala państwowego. Ale sytuacja Artiego uległa zmianie: on i jego żona Evie mają teraz przestronny dom przy prywatnej drodze. I to tuż nad oceanem: Artie w weekendy pływa swoją łodzią po zatoce.

Pomimo pozornie szczęśliwego życia Artie w tajemnicy zmaga się z problemami. W domu czuje się coraz bardziej odłączony od Evie. Artie wie, że różnica klas jest częścią tego, co ich łączy. „To zdarzało się cały czas, ludzie żenili się w górę lub w dół. Jego żona wyszła za mąż, a on się ożenił. ” Ale nie jest w stanie zracjonalizować swoich uczuć. Uważa, że ​​ich duży, fantazyjny dom – odziedziczony po jej zamożnej rodzinie – jest ostentacyjny i nawet po 30 latach wciąż nie może uwierzyć, że w nim mieszka. Obecnie, ilekroć próbuje porozmawiać z żoną, widzi, że nie jest zainteresowana i czuje, że „powraca do niego przygnębienie”.

w cudzysłowieStrout stawia pytanie: w jakim stopniu nasze wybory są kształtowane, a nawet z góry zdeterminowane, przez okoliczności życiowe?

Śledzi rosnącą przepaść między nimi aż do wypadku samochodowego, który miał miejsce 10 lat wcześniej. Prowadził ich syn Rob, który miał wtedy 17 lat i prawdopodobnie był winien: przeżył wypadek, ale jego dziewczyna na miejscu pasażera zginęła. Od tego czasu rodzina musiała się „przekonfigurować”. Evie przekwalifikowała się na terapeutkę rodzinną i pogrążyła się w pracy. Robowi udało się osiągnąć sukces – poszedł do MIT, został programistą – ale od czasu wypadku jest cichy i wycofany. Strout pisze, że „za każdym razem, gdy Artie go widział, serce Artiego pękało bardziej”.

I to nie wszystko. Artiemu wydaje się, że cały świat zmienia się w sposób, którego nie jest w stanie zrozumieć. Od czasu pandemii jego uczniowie są coraz bardziej niespokojni. Przyznają, że się boją, nie wiedząc, czego się boją. A nadchodzące wybory w 2024 r. napawają Artiego strachem: czuje się „jakby każdego dnia zaciskała mu się pętla na szyi”.

Gdy samotność i dezorientacja Artiego grożą, że go dosięgnie, od dawna skrywany sekret zostaje ujawniony. Łapie się, nieco przypadkowo, za egzystencjalną zagadkę: czy na świecie istnieje wolna wola? A co jeśli nie ma? Nie chodzi o to, że nigdy nie zdecyduje się na odpowiedź. Strout zadaje sobie pytanie i zaprasza nas do rozważenia go razem z nią: w jakim stopniu nasze wybory są kształtowane, a nawet z góry determinowane przez okoliczności życiowe?

Czytelnicy będą zachwyceni odkryciem nowego fikcyjnego świata wokół Artie Dam i możliwości, jakie przed nim stoją. A co z Evie i „głębokimi i nagłymi przypadkami żalu”, które odczuwała od czasu wypadku Roba? A co z samym Robem i „nieznośnym wstydem”, z jakim żyje? A co z nauczycielką angielskiego, Anne Merrill, która jest „trochę zakochana” w Artiem? Jest tu tak wiele do odkrycia, tak wiele niekończących się ludzkich tajemnic. Miejmy nadzieję, że ta znakomita autorka będzie stale podążać swoją drogą, dostarczając swoim wiernym czytelnikom historię za historią, prezent za prezentem.

Formy miłości Claire Adama wydawane są przez firmę Faber. „Rzeczy, których nigdy nie mówimy” Elizabeth Strout wydawane jest przez wydawnictwo Viking (18,99 funtów). Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.