Strona główna Kultura Michael to wysoce wybiórcza wersja życia piosenkarza, która pasuje do większej liczby...

Michael to wysoce wybiórcza wersja życia piosenkarza, która pasuje do większej liczby osób, niż mogłoby się wydawać Nadia Chomami

9
0


Podobnie jak miliony innych ludzi, poszłam w tym tygodniu do Michaela. Wiedziałem, w co się pakuję – większość recenzji była brutalna. To „wybielanie”, „upiorność”, „127-minutowy montaż zwiastuna” „rozrywki na statku wycieczkowym”. A jednak film o wzroście Michaela Jacksona do światowej sławy pobił rekord największego otwarcia w historii biografii i zarobił na całym świecie 217 milionów dolarów w pierwszy weekend premiery, a do końca emisji przewidywano ponad 900 milionów dolarów.

Pomyślałem więc: skoro wiemy, że te filmy są często wyczyszczone, że sądy i prawnicy wycięli całe rozdziały z życia muzyka, to dlaczego nadal masowo to robimy? Oczywiście istnieje oczywiste wyjaśnienie. Filmy biograficzne dają widzom możliwość poznania ulubionego artysty w szczytowej formie i zapoznania się z jego ukochanym katalogiem muzycznym.

Podejrzewam jednak, że inna część leży w naszym podejściu do geniuszu i naszej potrzebie próby jego wyjaśnienia.

Zawsze staraliśmy się zaakceptować fakt, że niezwykły talent może po prostu istnieć, bez szczególnych warunków, które go powodują. Odkąd prawie 2000 lat temu Plutarch napisał Życie równoległe, niezmienione jest przekonanie, że jeśli wystarczająco dokładnie przestudiujemy wspaniałe życie, jego tajemnica może zostać odkryta. To właśnie sprawiło, że romantycy upierali się, że nie można zrozumieć wiersza bez zrozumienia wewnętrznych ran poety. Nie możemy zaakceptować faktu, że talent po prostu pojawia się, nieproszony i niezauważony.

Chcemy wiedzieć, skąd wzięła się muzyka i artyzm. Chcemy dzieciństwa, zmieniających życie doświadczeń, które wyprodukowały Thriller, Bohemian Rhapsody czy Back to Black. Pisząc o Szekspirze, którego psychologia od wieków wprawia obserwatorów w zakłopotanie, poeta John Keats ukuł termin „zdolność negatywna” – zdolność ogarnięcia „niepewności, tajemnic, wątpliwości”. Ironią jest, że Keats miał to na myśli jako opis tego, dlaczego geniusz opiera się wyjaśnieniom. A jednak to właśnie ten opór popycha nas do dalszych prób.

Ale choć film biograficzny obiecuje rozwiązać zagadkę, z pewnością nigdy tak się nie dzieje. A w przypadku Michaela pominięto znaczną część jego życia. Akcja filmu kończy się w 1988 roku, całkowicie zaciemniając zarzuty dotyczące wykorzystywania seksualnego dzieci, które przyćmiły ostatnie dekady życia Jacksona i nawiedzają jego dziedzictwo. Jackson zmarł, zaprzeczając zarzutom. Jak możemy prześledzić życie człowieka i jego twórczość, pomijając jego najciemniejsze strony?

Prawnicy majątku Jacksonów, który był producentem, zdali sobie sprawę, że w ugodzie z jednym z oskarżycieli piosenkarza zawarta była klauzula zabraniająca przedstawiania go lub wspominania o nim w jakimkolwiek filmie. W rezultacie trzecia część filmu została złomowana i nakręcona ponownie. Pozostała tylko seria porywających sekwencji muzycznych i niesamowity występ Jaafara Jacksona, ale prawie nic z człowieka, który za nimi stoi.

Niemniej jednak w filmie pojawiały się przebłyski czegoś bardziej niepokojącego: obsesji Jacksona na punkcie Piotrusia Pana, architektury Nibylandii, sugestii człowieka konstruującego fantastyczny świat, aby przetrwać ten prawdziwy. Ale film nie dał żadnego obrazu jego procesu twórczego, żadnej konfrontacji ze sprzecznościami, które uczyniły go jedną z najbardziej fascynujących i niepokojących postaci artystycznych XX wieku. W roli złoczyńcy widzimy jego znęcającego się ojca, Josepha Jacksona. Ale co się stanie, gdy Jackson stanie się zagadką moralną? Życia nie można rozumieć połowicznie.

Opowiedzenie wybiórczej wersji życia muzyka nie stanowi problemu dla kierowników studia. Dla branży w coraz większym stopniu zależnej od istniejącej już własności intelektualnej muzyczny film biograficzny jest produktem niemal idealnym: oferuje wbudowaną bazę fanów, gotową ścieżkę dźwiękową, łatwą nostalgię i uznanie międzypokoleniowe. Punktem zwrotnym był film biograficzny Freddiego Mercury’ego „Bohemian Rhapsody” z 2018 roku, który okazał się komercyjnym triumfem – pomimo powszechnej krytyki za ukrywanie seksualności frontmana Queen i diagnozy AIDS. Lekcja, jaką wyciągnęło Hollywood, nie była taka, że ​​widzowie chcą złożoności, ale że i tak przyjdą.

Od tego czasu nakręciliśmy filmy biograficzne o Bobie Dylanie, Elvisie, Bruce’u Springsteenu, Eltonie Johnie, Amy Winehouse, Whitney Houston i Robbiu Williamsie. Następnie przychodzą cztery osobne filmy Sama Mendesa o Beatlesach. W przygotowaniu są zdjęcia biograficzne Joni Mitchell, Ronnie Spector i Janis Joplin.

Muzycy też czują się komfortowo, opowiadając określone fragmenty historii, a nie inne. Kiedy Michael Jackson zmarł w 2009 roku, jego dług wynosił ponad 500 milionów dolarów. Dziś jego majątek jest wart 2 miliardy dolarów i został odbudowany dzięki tantiemom, musicalowi MJ, współpracy z Cirque du Soleil, gadżetom, a teraz także temu filmowi. To wszystko służy zarówno hardkorowym fanom, jak i zwykłym słuchaczom; wielu chce nadal zajmować się dziedzictwem Jacksona, nie martwiąc się oskarżeniami, które je niszczą.

Ale kiedy czyjeś życie jest redagowane w ten sposób, wszyscy coś tracimy. W swoim wierszu Bestie wędrujące przez czas Charles Bukowski przytacza listę uszkodzonych tytanów – wśród nich Ernesta Hemingwaya, Williama Faulknera, Sylvii Plath i Fiodora Dostojewskiego – i nazywa ich „ tymi punkami, tymi tchórzami… tymi szalonymi psami chwały, które niosą w nas tę odrobinę światła”. Geniusze są omylni i więcej niż zdolni do popełnienia poważnego zła.

Być może Michael jest szansą na zaakceptowanie tego, czego nie mogą zrobić te autoryzowane filmy biograficzne. Są jak niebieskie tabliczki – mówią, że ktoś tu mieszkał, ale niewiele więcej. Jeśli chcemy naprawdę zrozumieć, co sprawiło, że ci artyści są tym, kim są, będziemy potrzebować czegoś bardziej niechlujnego i znacznie mniej wygodnego. Coś, co być może nigdy nie stanie się hitem kinowym.

Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów pocztą elektroniczną, aby uwzględnić ją w publikacji w naszej sekcji listów, kliknij tutaj.