Strona główna Technologie Z raportu wynika, że ​​Apple chce, aby jego nowy dyrektor generalny był...

Z raportu wynika, że ​​Apple chce, aby jego nowy dyrektor generalny był synonimem składanego iPhone’a za 2000 dolarów

11
0

Nowy, anonimowy raport Bloomberga opisuje, jaki może być chwyt Apple mający na celu zakochanie opinii publicznej w nowym dyrektorze generalnym, Johnie Ternusie: poślubienie go z nowym produktem, który, jak oczekują, pokocha także publiczność.

Jest jeden mały problem z tym produktem: podobno będzie to składany iPhone, którego cena wywoławcza sprawi, że wytrawni fani Apple sięgną po Lipitor: 2000 dolarów.

Według Marka Gurmana z Bloomberga Ternus oficjalnie obejmie stanowisko dyrektora generalnego 1 września, a za dwa tygodnie będzie nowym dyrektorem generalnym na scenie podczas wydarzenia poświęconego premierze produktu. Według Gurmana Apple „przygotowuje go do zostania twarzą nowej, jego zdaniem, przebojowej kategorii produktów”.

Ternus był inżynierem, który kierował oryginalnym projektem iPada i najwyraźniej to połączenie będzie najważniejsze. Jedno ze źródeł Gurmana najwyraźniej poinformowało go, że „Pomysł, że Ternus kierował całym tym procesem, zostanie wysunięty na pierwszy plan w okresie startu”.

Innymi słowy, pierwszy publiczny występ Ternusa na stanowisku dyrektora generalnego będzie przedstawiany jako narodziny nowego produktu – drogiego czy niedrogiego – który wydaje się być kulminacją całej jego kariery aż do tego momentu. Zapewnia to niezaprzeczalną jedność narracyjną, w którą marketerzy mogą naprawdę wgryźć się w szczegóły. Tymczasem Apple Vision Pro przejdzie do historii jako ostatni duży nowy produkt wprowadzony przez dyrektora generalnego Tima Cooka. Zakończenie kariery Cooka na zawsze będzie kojarzone z mieszaną historią tego urządzenia, które kosztuje 3499 dolarów, czyli 12 łatwych płatności po 291,58 dolarów.

Cook nie tylko wprowadził tę rzecz, ale stał się jej głównym cheerleaderem na świecie, twierdząc, że nosi ją codziennie i włącza ją do swojej pracy. Jednak, co było raczej przewidywalne, ludzie tego nie kupili, a konwencjonalna mądrość biznesu technologicznego wygląda mniej więcej tak: wypuszczenie Vision Pro jako astronomicznie drogiego produktu detalicznego zamiast wykorzystania go jako fajnej wersji demonstracyjnej badawczo-rozwojowej było w zasadzie wybojem na drodze do produktu, na którym Apple powinno się skupić od początku: inteligentnych okularów.

To prowadzi nas do astronomicznie drogiego iPhone’a, który Apple ma wkrótce wypuścić na rynek. Telefon za 2000 dolarów i para gogli za 3500 dolarów to wielkie ekstrawagancje, ale porównanie ryzyka tych dwóch produktów może nie wytrzymać zbytniej analizy.

Po pierwsze, nie będzie to dezorientować większości ludzi. To po prostu niewielki iPhone, a kiedy go otworzysz, okazuje się, że jest to w zasadzie niewielki iPad. Prosty.

Nie tylko jest znajomy, ale także cena. Samsung wypuścił składany telefon za 2000 dolarów siedem lat temu. Tak naprawdę Samsung pobiera jeszcze więcej za jeszcze bardziej dziwaczny potrójny smartfon. Poza niedawnymi problemami finansowymi spowodowanymi niedoborem pamięci związanym ze sztuczną inteligencją, składane urządzenia Samsunga mają głównie sens ekonomiczny.

Gurman z przekonaniem pisze, że Apple „prawdopodobnie przekroczy swój rekord z poprzedniego kwartału z grudnia, a analitycy prognozują, że pozyskają prawie 150 miliardów dolarów”. Analitycy prawdopodobnie nie wypróbowali jeszcze składanego iPhone’a, ja też nie. Ale jeśli nie będzie on do niczego, nieprzewidywalny, trudno zaprzeczyć, że jest to nierozsądna prognoza.