Historie zawarte w czwartym zbiorze północnoirlandzkiej pisarki Lucy Caldwell są często poświęcone życiu rodzinnemu lub życiu zawodowemu w sztuce: lub obu. Prawie zawsze dotyczą pamięci i tego, jak nią zarządzać. Oferują pewną ciągłość z jej wcześniejszymi kolekcjami, Multitudes, Intimacies i Openings, chociaż jest to raczej subtelna i organiczna niż bezpośrednio narracyjna.
W All Grown Up Luke powraca do domu z dzieciństwa, ale stopniowo zostaje przez niego ponownie wchłonięty. Zajmuje się sprzątaniem domu, wystawianiem go na rynek; myśli o wszystkich możliwościach, jakie będzie miał, gdy zostanie sprzedany. Ale im dłużej zostaje, tym mniejszy jest impuls do wyjazdu i tym więcej pamięta, nie tylko o swoim życiu tutaj, ale o swoim życiu w ogóle. Tymczasem on jest 40-letnim rozwódką z bólem kręgosłupa, rozpoczynającym się alkoholizmem i dzieckiem w internacie, próbującym pogodzić się z rozwodem, śmiercią matki i poczuciem uwięzienia. Przygoda na jedną noc z siostrą byłej żony nie pomaga. W miarę czytania tytuł ten waha się od ponurej ironii do równie ponurego optymizmu.
Hamlet, a Love Story to także tytuł pełen pułapek. W nowojorskim barze, po zakończeniu emisji nowej sztuki „Wybierz swój własny Hamlet”, dramatopisarka Sonya w jakiś sposób trafia do Calluma, który nawet nie jest w jej typie. Jest gotowa się założyć, że ona też nie jest jego. Doszła do wniosku, że wadą jej sztuki – w której Hamlet zapętla i odtwarza oryginalny tekst, desperacko szukając „wyjścia ze wszystkiego, co nas czeka” – jest to, że teksty „Wybierz własne zakończenie” nie tylko zachęcają do wyboru, ale nagradzają działanie. „Brak działania został ukarany. Twoją jedyną nadzieją było… przejęcie narracji. „
w podwójnym cudzysłowie Te historie są pełne transformacyjnej radości życia w jednej chwili, emocjonalnego i psychologicznego zagrożenia w następnej
Pani domu przypomina klasyczną opowieść o duchach, z zamkową bramą, starymi księgami z „szarymi kwiatami pleśni na wewnętrznych okładkach” i klątwą z 1660 roku. Dwie siostry – jedna z nich, w tekście zawsze będzie zwracana wyłącznie jako „ty”; drugi nazywa się „Lou” – szukaj podobieństw, odwiedzając częściowo odnowiony zabytkowy dom drugiego w Szkocji. Duchy pamięci powstają, by dorównać duchowi, którego bezimienna siostra spotyka podczas swojej pierwszej nocy w pokoju gościnnym przy bramie. Lou, zmęczona i tępo zirytowana opieką nad dziećmi po siedmiu latach zapłodnienia in vitro, poronieniach i trudnościach finansowych, przyznaje, że „ostatnio na światło dzienne wyszły najbardziej przypadkowe rzeczy – rzeczy, których nawet nie nazwałbyś właściwymi wspomnieniami… po prostu rzeczy”. Nie jest pewna, „co masz z tym zrobić, z czymkolwiek”. Czytelniczka podejrzewa, że uda jej się to osiągnąć, jeśli zdecydowanie ruszy do przodu. To, czego chce duch, jest wyraźniejsze, z pewną obietnicą i większą groźbą.
Postacie Caldwella wykazują cichą odporność. Jednocześnie są łamliwe. Przedstawia ich życie w chwilach duchowej i emocjonalnej samotności, wspierane i jednocześnie pokonane przez niespokojne poczucie, że życie jest ważne, nawet jeśli nigdy nie da się go rozwiązać. Choć są przytłoczeni okolicznościami, mają głęboko zakorzenione poczucie, że nie dopełniają swoich obowiązków. W Little Lands obowiązkiem jest dbanie o własną przyszłość: powtórka sceny tanecznej z „Dźwięków muzyki” w połączeniu z prawdziwym życiem Christophera Plummera i Julie Andrews, którzy, jak nam powiedziano, zakochali się podczas kręcenia tańca i żałują, że nigdy nic z tym nie zrobili. Podczas gdy dla zawodowej skrzypaczki z Harmony Hill, podróżującej samotnie samolotem z instrumentem „starszym niż Stany Zjednoczone Ameryki”, obowiązkiem jest to, co zawdzięcza swojemu talentowi, a zwłaszcza nauczycielom: obsesja na punkcie zarządzania. Obowiązek wobec lokalności, pamięci i pochodzenia osiąga swój punkt kulminacyjny w „Wszyscy dorośli”, kiedy Luke zdaje sobie sprawę, że jeśli nie będzie ostrożny – jeśli nie wybierze własnego zakończenia – jego przyszłość może być tylko przeszłością.
Te historie są pełne transformacyjnej radości życia i ducha w jednej chwili, emocjonalnego i psychologicznego zagrożenia w następnej. Uważa się, że są one wystarczające, aby delektować się nimi pojedynczo, z uwagą odpowiadającą intencji autora. Każdy z nas jest Bogiem, myśli udręczona i oddana matka Rodzinnych Świąt, „tuż w czołówce wszechświata pragnącego poznać siebie. Jesteśmy otworem, punktem świetlnym, przez który i dzięki któremu można poznać rzeczy”. Caldwell z pewnością mówi tu o oddaniu pisarki, o sobie, a zwłaszcza o tego rodzaju historiach.
Jedną z najbardziej atrakcyjnych cech Devotions jest jej realizm, wyraźny w panoramicznych listach obiektów w scenie, ostrość oka Caldwell, uchwycenie chwili. Mówi o spaniu w „napiętych, rozciągniętych akrach podwójnego amerykańskiego hotelu, z wiadomościami nadawanymi w tle dla towarzystwa”, a ty natychmiast tam jesteś. „Kilka skrawków nieba” – opowiada nam w innym miejscu – „odcięło się i spadło jak płatki śniegu”. Takie drobne zdarzenia, miejsca, ludzie, relacje między nimi, to, co mówią i sposób, w jaki to mówią, wydają się całkowicie obserwowane. Nie da się tego inaczej ująć. To stymulujące, przerażające, dyskretnie namiętne i w jakiś sposób pocieszające. Nigdy wyrwany ani przemęczony, zawsze ukośny, ale doskonale ludzki miks. Jeśli chcesz mieć okno, przez które będziesz mógł patrzeć na świat, to właśnie tutaj.
W czerwcu nakładem Serpent’s Tail ukazuje się książka M. Johna Harrisona Koniec wszystkiego. Nabożeństwa Lucy Caldwell wydawane są przez Faber (14,99 GBP). Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.