Strona główna Kultura Wymieniona recenzja – animowana przygoda Netflix odtwarzana jest jak niemarkowy Pixar |...

Wymieniona recenzja – animowana przygoda Netflix odtwarzana jest jak niemarkowy Pixar | Animacja w filmie

8
0


Marcowa gra przygodowa Pixara „Hoppers” nie była może propozycją vintage, ale było to niewielkie, ale bardzo potrzebne zwycięstwo studia, którego magiczny dotyk z czasem osłabł. Był to rzadki film niebędący kontynuacją, który spodobał się zarówno krytykom (94% oceny w serwisie Rotten Tomatoes), jak i widzom (z kwotą 164 milionów dolarów był to największy oryginalny hit Pixara na rynku krajowym od czasów Coco) i miał niemal wystarczającą ilość formuły głowa i serce, którą wielu z nas pokochało, a ostatnio tęskniło.

Jego sukces przypomniał nam, jak należy to zrobić dobrze (lub przynajmniej wystarczająco dobrze) i jak wielu, wielu innym nie udało się nawet zbliżyć do tego miejsca. Inteligentniejsi konkurenci znaleźli swoje własne ścieżki – maksymalistyczna mania filmów „Minionki” studia Illumination, specyficzne historie o superbohaterach w duchu czasu z filmów Sony „Łowcy demonów” i „Spiderverse” – ale widać słaby, ale ciągły napływ oczywistych prób powtórzenia tego, co tak dobrze robi Pixar. To, co popycha Swapped – film Skydance przeznaczony niegdyś dla Apple, który teraz ląduje na Netfliksie – znacznie bardziej w cieniu jest nie tylko to, że jest zgodny z ogólnym szablonem, ale także to, że wydaje się być bliższą kopią samego Hoppersa. To bardziej niefortunny moment niż cokolwiek innego, ale trudno go oglądać bez krótkiego zastanowienia się, gdy nawet mniej zapadający w pamięć film Pixara wydaje się w porównaniu z nim niczym zimny klasyk.

Obydwa filmy skupiają się na procesie krótkiego wcielania się w inne leśne stworzenie i tym, jak można to wykorzystać do poprawy komunikacji i empatii między gatunkami w obliczu zbliżającego się niebezpieczeństwa zniszczenia środowiska. Swapped był technicznie w fazie rozwoju już wcześniej, bo już w 2018 roku, ale ma znacznie mniej na głowie i znacznie mniej do zaoferowania komukolwiek poza najmniej wymagającymi młodszymi widzami.

To trzeci film animacji Skydance, oddziału studia prowadzonego przez Davida Ellisona, który wydaje się istnieć po prostu dlatego. Pomimo przechwalania się skompromitowanym byłym szefem Pixara, Johnem Lasseterem, w swoim kierownictwie wyższego szczebla, firma nie stworzyła jeszcze niczego poza leniwymi podróbkami niższego szczebla. Zarówno Luck, jak i Spellbound wyglądały tandetnie, a brzmiały jeszcze gorzej dzięki bezmyślnym dialogom i napiętym fabułom, które odpowiadały na pytanie „co jeśli?” pytania ze zdezorientowanym wzruszeniem ramion. To tak, jakby Ellison był w pewnym stopniu świadomy i sprzedawał filmy streamerom, zamiast zawracać sobie głowę premierami kinowymi, a Swapped nie oferuje żadnych oznak poprawy, a jedynie kolejny dowód na to, że wszystko, co Lasseter zwykle wnosił na stół, zostało teraz w domu lub całkowicie utracone.

W przeciwieństwie do Hoppersa, Swapped toczy się w świecie bez ludzi i prawdziwych ziemskich zwierząt, a film jest pełen dziwnych i często koszmarnych stworzeń, które wyglądają, jakby ucierpiały przez telepod Muchy. Naszym głównym bohaterem jest Olly, ciekawski pookoo, który przypomina trochę wydrę morską, któremu w pierwszej scenie udaje się przypomnieć nam Ratatouille (zatrzymanie w stopklatce „Założę się, że zastanawiasz się, jak się tu dostałem”), A Bug’s Life (pomysłowy bohater, który tworzy gadżety poprzez żerowanie) i Finding Nemo (nadopiekuńczy ojciec ostrzegający syna przed niebezpiecznym światem na zewnątrz). Jego ciekawość prowadzi go do zaprzyjaźnienia się z Ivy, javanką, która jest trochę jak papuga, a po nauczeniu jej, jak jeść jedyne źródło pożywienia, które utrzymuje kolonię pookoo, nieuchronnie następuje katastrofa i oba gatunki stają przeciwko sobie.

Wiele lat później Olly, któremu podkłada głos Michael B. Jordan, niedawny zdobywca Oscara, próbuje naprawić bałagan, który narobił, co prowadzi go do ponownego spotkania z Ivy, której podkłada głos Juno Temple. I poprzez jakąś bzdurę z magiczną rośliną zamieniają się ciałami, co pozwala im również rozumieć swój język. Wyciągamy wnioski, wrogowie stają się przyjaciółmi, a nasza cierpliwość zostaje wystawiona na próbę.

W Swapped znajdujemy wczesną, godną podziwu próbę poczynienia niejasnego komentarza politycznego na temat konstrukcji świata. Nikczemna rasa ognistych wilków próbowała zniszczyć roślinę zmieniającą ciała, która w przeciwnym razie pozwoliłaby różnym grupom lepiej się zrozumieć, siejąc strach i podziały w całym kraju. Jednak w przeciwieństwie do najlepszych filmów Pixara, które reżyser Nathan Greno i jego trzej scenarzyści starają się naśladować, wszelkie ostrzejsze przesłania są szybko odrzucane na rzecz dość rutynowej komediowej opowieści o przygodach kumpla. Dodatkowym problemem jest to, że ciągłe przekomarzanie się tej pary i rzekomy fizyczny humor tej dwójki zamieszkującej teraz różne ciała, nie są równoznaczne z prawdziwym śmiechem. Niemarkowa, kupiona na rynku jakość animacji Skydance jest początkowo mniejszym problemem bez słabo zrealizowanych ludzi z Luck i Spellbound, którzy odwracają uwagę, ale nadal nie ma zanurzenia ani przesunięcia się do tworzonego świata, tylko jasne kolory, które mogą wystarczyć niektórym maluchom.

Ale ich rodzice i starsze rodzeństwo mogą mieć trudności ze znalezieniem tutaj czegoś więcej. Jordan, Temple i drugoplanowa Tracy Morgan rzeczywiście mają wystarczająco charakterystyczne głosy, aby występować w roli celebrytów (tak wielu gwiazdorów ostatecznie gra bardzo nijakich aktorów głosowych), a ich praca jest pełna energii, ale ostatecznie jest to strata wysiłku. Te znajome wątki – emocje, humor, lekcje życia – nie są splecione z żadną delikatnością i umiejętnością, gobelinem traktowanym jak ścieg po numerach. Jeśli Pixar głównie walczy o osiągnięcie poprzednich szczytów, to jakie szanse ma Skydance?