Strona główna Kultura Recenzja Iranu i rewolucji Homy Katouziana – jak narodziła się Republika Islamska...

Recenzja Iranu i rewolucji Homy Katouziana – jak narodziła się Republika Islamska | Książki historyczne

5
0


Jak Wordsworth odkrył w Paryżu po 1789 r., rewolucje są głęboko fascynujące. Nie ma nic tak odważnego, tak ofiarnego, tak odważnego i tak okrutnego jak rewolucyjny tłum. Co więcej, rewolucje ukształtowały współczesny świat. Unia Europejska uległa przemianie w wyniku obalenia marksizmu-leninizmu w Europie Wschodniej, podczas gdy niemal rewolucja na placu Tiananmen w 1989 r. do dziś podsyca nerwice Komunistycznej Partii Chin.

Jednak pod pewnymi względami była to rewolucja sprzed 10 lat, która była jeszcze bardziej kształtująca dla naszych czasów: obalenie szacha w Iranie. Rzeczywiście był to prawdziwie rewolucyjny archetyp na wzór modelu z 1789 r.: barykady na ulicach, tłumy uzbrojone w stare karabiny myśliwskie i noże kuchenne zwrócone twarzą w stronę czołgów (oczywiście wyprodukowanych w Wielkiej Brytanii); pałace, koszary i kwatery głównej tajnej policji szturmowano i splądrowano, a mundury rzekomych „Nieśmiertelnych” szacha leżały na ziemi, porzucone w całkowitej panice. Natknąłem się nawet na najbardziej rewolucyjny obraz: ciało nieszczęsnego policjanta wiszące na latarni. Wrażliwość w BBC w Londynie oznaczała, że ​​strzał nie został użyty.

Obalenie dynastii szacha miało głębokie korzenie: brutalny imperializm brytyjski i amerykański sięgający dziesięcioleci wstecz, ogromna fala korupcji wywołana wzrostem cen ropy po 1973 r., neurotyczne niezdecydowanie szacha, brutalność Savaka (który, podobnie jak podczas rewolucji francuskiej i rosyjskiej, okazał się rzucanym przez księżyc cieniem represji nadchodzącego reżimu).

Kiedy nastąpiła rewolucja, zelektryzowała muzułmanów na całym świecie: zobaczyli, że rzeczywiście można powstać i obalić wybrane instrumenty zachodniej polityki. Jednak Iran był szyickim krajem muzułmańskim, znajdującym się poza głównym nurtem polityki i myśli sunnickiej, a rewolucja wywarła szczególnie potężny wpływ na społeczności szyickie, zwłaszcza w Libanie, gdzie szyici na południu kraju stanowili podklasę od czasów wypraw krzyżowych. Nagle uświadomili sobie nową siłę i utworzono Hezbollah, aby stawić czoła wtargnięciu Izraela. Pół wieku później Hezbollah jest jednym z głównych wrogów Izraela; podczas gdy sam Iran stawił czoła połączonej potędze Stanów Zjednoczonych i Izraela i okazał się groźnym przeciwnikiem.

Historię rewolucji irańskiej pisano wiele razy, ale nie znalazłem relacji tak jasnej i wolnej od uprzedzeń jak relacja Homy Katouziana. Katouzian jest wybitnym historykiem, ale także politykiem – ekonomistą, politologiem i cenionym krytykiem literackim. Obecnie jest szanowaną postacią w St Antony’s College w Oksfordzie, jednak szczególnie podobał mi się ten okazjonalny moment, gdy masz wrażenie, że stoisz przed młodym mężczyzną, którym był, i patrzysz jak Wordsworth, jak tworzy się historia, której pewnego dnia stanie się mistrzem.

Sprawa bycia obserwatorem jest ważna. Zdecydowanie zbyt wielu dyplomatów, brytyjskich, amerykańskich, francuskich i niemieckich, zamknęło się w swoich ambasadach, słuchając uspokajających informacji wywiadowczych przekazywanych przez agencje szacha. Jedynym znanym mi brytyjskim dyplomatą, który rozumiał powagę sytuacji szacha, był młody mężczyzna, któremu pozwolono mieszkać przed ambasadą ze swoją irańską dziewczyną. Zagraniczni dziennikarze, którzy całymi dniami rozmawiali ze zwykłymi ludźmi, najwyraźniej przewidywali nadchodzący upadek. Jeszcze w listopadzie 1978 roku kilka ambasad zachodnich, w tym brytyjska i amerykańska, donosiło swoim stolicom, że mimo wszystko szach przeżyje rewolucję.

Ale z drugiej strony, jak wyjaśnia Katouzian, polityczne konwulsje w Iranie nie odpowiadały zachodnim ideom. Iran – pisze – „był społeczeństwem, w którym zmiany – nawet ważne i fundamentalne – miały charakter krótkotrwały. A wynikało to właśnie z braku ustalonych i nienaruszalnych ram prawnych, które gwarantowałyby długoterminową ciągłość”. Obecnie sam Zachód stoi przed podobnym procesem w Stanach Zjednoczonych Donalda Trumpa, gdzie prawo i polityka muszą dostosować się do tego, co według Trumpa powinno być w danym momencie. Jeśli jednak między szachem a Trumpem pojawiają się sporadyczne podobieństwa, wszechobecna niepewność szacha nie ma żadnego odbicia w uzbrojonej pewności Trumpa, że ​​ma rację, niezależnie od tego, jak często i jak radykalnie zmienia zdanie. Tym, co łączy tych dwóch mężczyzn, jest ich zdolność do rządzenia wyłącznie według kaprysu. To powaliło szacha; może równie dobrze podciąć skrzydła prezydentowi Trumpowi po listopadowych wyborach śródokresowych.

Wszystkim rewolucjom towarzyszy pewien stopień samooszukiwania się: bez tego nigdy by się nie powiodły. Katouzian daje najlepszy opis dziwnego sojuszu między rebarbatywnym ultrakonserwatywnym duchowieństwem a lewicowymi irańskimi intelektualistami, którym udało się wmówić sobie, że powrót ajatollaha Chomeiniego do Teheranu otworzy drzwi do demokracji, wolności słowa i prawdziwego socjalizmu. – Dlaczego jesteś takim cholernym optymistą? Poprosiłem wykształconego w Wielkiej Brytanii byłego członka Majlisu, czyli parlamentu, który właśnie wrócił do swojego mieszkania, spocony i podekscytowany, aby powitał ajatollaha na hałaśliwych ulicach Teheranu. „Wszystko jest lepsze od szacha” – odpowiedział – „a Chomeiniego łatwo będzie oszukać. Przecież to tylko stary bigoteryjny ignorant”.

Po spotkaniu i przeprowadzeniu wywiadu z Chomeinim pod Paryżem, w Neauphle-le-Château kilka tygodni wcześniej, nie byłem przekonany i miałem rację. Mój przyjaciel zmarł w więzieniu w Evin mniej więcej rok później, w sposób, o którym wolę nie myśleć; Chomeini pozostał u władzy aż do swojej śmierci 10 lat później i przekazał ustrój, który w dużej mierze niezmieniony i na pewno niemoderowany przetrwał do dziś. Jak odkrywają Donald Trump i Benjamin Netanjahu, samo odcięcie głowy reżimowi jest absolutnie bezcelowe. Jego siła sięga znacznie głębiej.

Szach po raz ostatni opuścił Iran 16 stycznia 1979 r. Ze łzami w oczach, wchodząc do samolotu, który zabrał go na wygnanie i bolesną śmierć z powodu raka. 1 lutego ajatollah Chomeini przyleciał na to samo lotnisko i ustanowił Republikę Islamską. Przed nami chaos, zabójstwa, terror i przerażająca ośmioletnia wojna (zachęcana przez Zachód) z Irakiem Saddama Husajna. Nikt nie przypuszczał, że rewolucja islamska będzie trwała tak długo. Podczas moich częstych wizyt w Iranie wypracowałem formułę, która, jak sądzę, podsumowywała całą sytuację: „rewolucja wydaje się stabilna, ale nie trwała”. Oczywiście nic nie jest trwałe, ale irańska rewolucja islamska przeżyła wiele innych, od pierestoiki Gorbaczowa po orbánizm.

Katouzian ma równie jasny pogląd na temat wpływu, jaki system irański wypracował na przestrzeni lat, jak i na samą rewolucję, a jego relacja o młodych kobietach, które odmówiły zaakceptowania tego systemu, jest godna podziwu. Oczywiście w pewnym momencie się załamie, chociaż Izrael i Stany Zjednoczone mogły dodać do niego tymczasową nową siłę swoimi atakami. Większość autokracji zostaje ostatecznie obalona przez korupcję i taki będzie los także ajatollahów i strażników rewolucyjnych. Proces ten trwał tak długo, ponieważ w przeciwieństwie do szacha reżim był skłonny użyć największej przemocy, aby utrzymać się przy władzy. W każdym razie ciepłe, racjonalne i łatwo dostępne badanie Katouziana będzie nadal wyjaśniać to zjawisko długo po jego zniknięciu.

John Simpson jest redaktorem BBC zajmującym się sprawami światowymi. Iran i rewolucja: historia Homy Katouziana wydawana jest przez Yale (25 funtów).