Strona główna Kultura Recenzja Diamanti – uroczo wyglądający melodramat kostiumowy z lat 70. to wystawny...

Recenzja Diamanti – uroczo wyglądający melodramat kostiumowy z lat 70. to wystawny dramat mydlany | Film

20
0


Jeśli mamy być szczerzy, ten komediodramat rozgrywający się w atelier kostiumów w Rzymie w latach 70. XX wieku jest lekkim akcentem komediowym, podczas gdy dramat jest zdecydowanie na melograficznym krańcu skali, czasami nawet nieco absurdalny. Jest w tym jednak coś, czemu nie można się oprzeć, zwłaszcza jeśli w jakikolwiek sposób sympatyzuje się z celebracją kobiet z akcentem queer, graną przez wpływowe zespoły w duchu „Kobiet” George’a Cukora, „8 kobiet” François Ozona czy filmów Pedra Almodóvara. Będziesz się także dobrze bawić, jeśli lubisz soczyście wyglądające kostiumy z epoki – ten jest w nich całkowicie zalany, specjalizuje się w sylwetkach z XVIII wieku i grafikach z lat 70. XX w. – z wywołującymi pożądanie ujęciami belek jedwabnej tkaniny falujących w ukośnym świetle słońca; a także pasmanteryjną pornografię ze starannie skategoryzowanymi kolekcjami guzików; oraz koleżeństwo zbiorowego rzemiosła, zwłaszcza szycia. Do listy należy dodać apetyczny materiał przedstawiający jedzenie, sceny, w których kobiety kłócą się w jednej minucie, a w następnej przytulają się w siostrzany sposób; okazjonalnie otyły mężczyzna, który bezwiednie przechodzi przez akcję, by albo być obserwowanym, albo zapewnić barytonowy lub tenorowy głos we wspólnej pieśni do włoskich ballad z lat 70.

Niemniej jednak jest to w zasadzie puszyste dzieło reżysera Ferzana Özpetka (Hamam, Facing Windows); nie jest Almodóvarem, ale widać, że wynika to z miłości i szczerości, jaką darzył go, a także znajomości, biorąc pod uwagę, że w wywiadach mówił, że inspiracją do tego były jego wizyty w studiach kostiumowych w Rzymie w latach 80., kiedy dopiero zaczynał karierę filmową jako asystent reżysera. W tej fikcyjnej wersji tamtego świata, której akcja rozgrywa się w 1974 roku, siostry Alberta (Luisa Ranieri) i Gabriella (Jasmine Trinca) prowadzą właśnie takie studio, w którym pracuje kilkadziesiąt szwaczek i uzupełnia je specjalistka od farbowania (Nicole Grimaudo) oraz własna kucharka/nonna (Mara Venier).

W urządzeniu kadrującym rozpoczynającym film Özpetek sam zbiera obsadę do przeczytania, a jedna z nich (Geppi Cucciari) opisuje to większościowe kobiece zgromadzenie jako „vaginodromo”. Z pewnością istnieje wiele napięć między dziewczynami, ponieważ firma ma trudności z dotrzymaniem terminów i zrównoważeniem budżetu z pięknem, zwłaszcza gdy wygrywa zamówienie na wykonanie wszystkich kostiumów do filmu fabularnego rozgrywającego się w XVIII wieku. Został zaprojektowany przez wizjonerkę Biancę Vegę (Vanessa Scalera), która może, ale nie musi, być w pewnym stopniu zainspirowana legendarną kostiumografką Mileną Canonero, która zaprojektowała Barry’ego Lyndona i Marię Antoninę, a także wiele innych elementów przypominających tkaniny. Szczególnie gorące uczucia łączą opanowaną, nastawiona na biznes Albertę i jej pogrążoną w smutku siostrę Gabriellę, co jest tylko jednym z wielu mydlanych wątków walczących o uwagę. Maltretowana żona (Milena Mancini) jest namawiana przez innych, by przeciwstawiła się mężowi, protestujący polityczny ma naturalny talent do pasmenterii i decoupage (Aurora Giovinazzo), a mały chłopiec (Edoardo Stefanelli), którego matki nie stać na kupowanie mu ołówków ani opiekę pozalekcyjną, musi spędzać popołudnia chowając się do szafy na guziki.

Film trwa 135 minut, ale scenariusz jest tak zapierający dech w piersiach, że nigdy nie sprawia wrażenia przeciągniętego, a Özpetek osiąga doskonałe wyniki dzięki swojej ułożonej obsadzie. Oczywiście pomaga to, że kostiumy zaprojektowane przez włoskiego czeladnika Stefano Ciammittiego (Io Capitano) przekonują przez cały czas, poza być może uroczo szalonym, kulminacyjnym projektem sukni na potrzeby filmu w filmie – wszystkimi rzeźbionymi motywami zwojów i celofanowymi opakowaniami po słodyczach, które bardziej przypominają coś wymyślonego przez Daniela Lee na pokaz haute couture Schiaparelli niż rzeczywisty, działający kostium filmowy.

„Diamanti” w kinach w Wielkiej Brytanii i Irlandii od 17 kwietnia.