Strona główna Kultura Recenzja Gush – Jessica Hardwick jest znakomita w roli przyszłej matki surfującej...

Recenzja Gush – Jessica Hardwick jest znakomita w roli przyszłej matki surfującej w wir emocji | Teatr

18
0


Niewiele jest w życiu zmian bardziej głębokich niż zostanie rodzicem. Wychodź późnymi nocami i dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuśnie. Nadchodzi odpowiedzialność. Jest to doświadczenie wymagające ponownego zdefiniowania, zmieniające Cię z osoby pod opieką w opiekuna, gracza solowego w kapitana drużyny. Nawet gdy się zbliża, wiesz, że cię zmieni.

To jest nieruchomy punkt obracającego się świata, który identyfikuje dramaturg Jess Brodie: nie narodziny, ale chwila wcześniej. Czas spojrzeć wstecz, zastanowić się i ponownie ocenić, a także spekulować na temat nieznanej ścieżki przed sobą.

Delikatnie gładząc ogromny brzuch, Ally odczuwa wszystkie zmartwienia przyszłej matki po raz pierwszy: niewygodne noce, unikanie toksycznych pokarmów, śledzenie urlopu macierzyńskiego. Ma też poczucie niedokończonych spraw. Wciąż musi ustalić swoją pierwszą tożsamość i wkrótce ponownie się przemieni – tym razem w czyjąś mamę.

W najlepszym wypadku o to właśnie chodzi w monologu Brodiego: nie o znanych stresach związanych z ciążą, ale o mniej zbadanym dążeniu do samorealizacji. Zbliżający się poród jest jak bomba zegarowa, tykająca coraz głośniej, gdy Ally stara się dowiedzieć, czy życie klasy średniej ze swoim neurotycznym, kontrolującym i przepracowanym partnerem jest tym, w które jest całkowicie oddana.

Czy może nadszedł czas, aby wysłuchać pragnień seksualnych, których tak skutecznie sobie odmawiała do tej pory?

Jako temat sztuki ma wąski zakres zainteresowań, a polityka jest pochłonięta sobą. Gush nie interesuje się światem poza wirem uczuć Ally. Nawet jej feministyczne pragnienie, by przestać zadowalać ludzi i żądać dla siebie więcej, wydaje się solipsystyczne. Ale Brodie pisze z dowcipem i płynnością, a narracja zaskakuje w miarę upływu czasu. Trzyma mocno rękę na pulsie swojej publiczności.

Przede wszystkim w dopracowanej studyjnej produkcji Becky Hope-Palmer Jessica Hardwick daje znakomitą kreację. Na planie Becky Minto, który składa się w połowie z kruchej białej powierzchni, w połowie z zachęcającego basenu poduszek – symbolu napięcia w sztuce pomiędzy obcym a przytulnym – aktor z ogromną wrażliwością surfuje po falach emocji. Jej głos jest dźwięczny i precyzyjny, znakomicie oddaje zmianę tonu Brodiego z ironicznego na spanikowany, zawstydzony na erotyczny, wściekły na zabawny. Gush warto zobaczyć choćby ze względu na jej występ.

W teatrze Traverse w Edynburgu do 25 kwietnia