Strona główna Kultura Jak betonowy lotniskowiec: czy nowa, gigantyczna galeria w Los Angeles o wartości...

Jak betonowy lotniskowiec: czy nowa, gigantyczna galeria w Los Angeles o wartości 724 milionów dolarów naprawdę była warta całej emisji dwutlenku węgla? | Architektura

7
0


Jadąc obsadzonym palmami Wilshire Boulevard w Los Angeles, naszym oczom ukazuje się nowe, efektowne skrzyżowanie. Wstęga szkła przeskakuje nad drogą, wciśnięta pomiędzy dwie gigantyczne płaszczyzny betonu. Gdy się zbliżasz, most pęcznieje krętymi łukami, opadając z powrotem, by napisać amebową, zmieniającą kształt plamę, rozprzestrzeniającą się jak plama atramentu. Pod pewnymi względami ma retrofuturystyczny wygląd, przypominający terminal lotniska Jetsons lub jedną z kalifornijskich stacji benzynowych w stylu „Googie”. Z innych zakrzywiony dach wygląda jak wielki, wielki język, rozszerzający się, by dać sąsiadom chrapliwe lizanie.

W tym betonowym kolosie znajduje się nowa galeria Davida Geffena w Muzeum Sztuki Hrabstwa Los Angeles (Lacma), statek-matka o wartości 724 milionów dolarów, zaprojektowany przez słynnego szwajcarskiego architekta Petera Zumthora. To nie tyle muzeum, co potężny element infrastruktury, most połączony z magazynem o powierzchni 15 000 metrów kwadratowych, wzniesiony na dziewięć metrów nad ulicą i wznoszący się nad ulicą z ponurą, muskularną wysokością. Budowa trwała dwie dekady i była przedmiotem krętych lat opóźnień, kontrowersji i eskalacji kosztów – budowanie na bagnach smołowych w strefie sejsmicznej nie jest proste – w końcu zostanie otwarte w ten weekend.

podwójny cudzysłówJeśli beton wytrzyma 500 lat, jest bardzo przyjazny dla środowiska!

Wyczyn Fitzcarraldiana jest pomysłem Michaela Govana, który został dyrektorem Lacma w 2006 roku z ambicją zbudowania muzeum jak żadne inne, wykorzystując obietnicę olśniewającej budowli do przyciągania datków w postaci dzieł sztuki i dolarów (125 milionów dolarów pochodziło z hrabstwa Los Angeles, reszta to zbiórki). Govan zaostrzył zęby w Muzeum Guggenheima i placówce Franka Gehry’ego w Bilbao, gdzie najwyraźniej zasmakował przemieniającego czarodziejskiego pyłu charakterystycznej architektury. Później przeniósł się do Dia:Beacon w nowojorskiej dolinie Hudson, gdzie zlecił Zumthorowi realizację projektu, który ostatecznie został niezrealizowany. W Lacma był zdecydowany za wszelką cenę postawić pomnik dla potomności.

Ciemne ściany i przyćmione oświetlenie… jedna z galerii w Lacma. Zdjęcie: Lacma/Iwan Baan

„Moim zadaniem dla architekta było umieszczenie wszystkiego na jednym piętrze” – mówi Govan. „Chciałem przejrzystości, żadnej hierarchii, żadnej fasady”. Stoi na wyniosłej galerii, otoczony otwartym polem różnorodnych obiektów, otoczony betonem nad głową, polerowanym betonem pod stopami i pokojami o betonowych ścianach wokół nas. „Poprosiłem też o beton” – dodaje. „Ludzie mówią, że beton nie jest materiałem najbardziej przyjaznym dla środowiska, ale jeśli wytrzyma 500 lat, jest bardzo przyjazny!” Chichocze z urzekającym uśmiechem, pokazując łatwą charyzmę kogoś, kto jest przyzwyczajony do wyciągania dużych sum od miliarderów.

Unikając zwykłych konkursów projektowych, Govan zwrócił się bezpośrednio do Zumthora, najbardziej szanowanego rzeźbiarza w architekturze z płynnego kamienia. Samotny 82-latek, zdobywca nagrody Pritzkera, przekształcił skromną mieszankę cementu i piasku we wszystko, od urzekającej zwęglonej kaplicy na polu w Niemczech – wykonanej przez wylanie jej na piramidalny stos, a następnie podpalenie zdrewniałych wnętrzności – po przypominający jaskinię dom wakacyjny w Devon, zbudowany przez wbijanie kruchego betonu w warstwy osadowe. Ale mała górska pracownia Zumthora nigdy nie zrobiła niczego na skalę Lacmy. Mimo że pomagali mu architekci wykonawczy SOM, było to jak zwrócenie się do producenta pontonów o zbudowanie lotniskowca.

W pewnym sensie to widać. Po przybyciu do przypominającego park kampusu Lacma – który niestety jest oddzielony od chodnika odpychającym stalowym płotem z palisady – gości wita jałowy betonowy plac. Wprowadza się ich po długich zewnętrznych schodach lub do windy umieszczonej w jednym z ośmiu pawilonów podtrzymujących budynek niczym masywne nogi betonowego słonia. Ta przestrzeń publiczna przypomina obecnie włóczenie się pod wiaduktem autostrady, ale jest nadzieja, że ​​zostanie aktywowana przez tłumy turystów i wydarzenia. Odrobinę życia publicznego w stylu Los Angeles zapewnia z jednej strony filia Erewhon, ekskluzywnego sklepu spożywczego, będącego synonimem bougie, znanego z koktajli za 20 dolarów. Govan obiecuje, że trwają prace nad „specjalną mieszanką Lacma” – może betonową mieszanką węgla drzewnego z dodatkiem czarnego sezamu granola?

„Starzy mistrzowie na tle rdzawoczerwonych ścian”… galerie przypominają Corten. Zdjęcie: Lacma/Iwan Baan

Po wejściu na górę sytuacja się poprawia. Krążenie po galeriach różniących się wielkością, nastrojem i kolorem to przyjemność. Niektóre z nich to maleńkie przestrzenie przypominające kaplicę, zarezerwowane dla jednego przedmiotu – na przykład dworskiej szaty z dynastii Qing, wyraźnie oświetlone punktowo na tle atramentowoniebieskich ścian. Inne są większe i wyposażone w meble i starych mistrzów ustawione na tle ścian poplamionych na rdzawą czerwień, jak stal Corten. Czasami nastrojowe przedstawienia teatralne są trochę za duże. Może sprawdziłoby się w górskim spa, takim jak słynne Therme Vals w Zumthor, ale przy tych wszystkich ciemnych ścianach i przyćmionym oświetleniu galerie mają tendencję do sprawiania wrażenia nieco grobowego, mrocznego kolumbarium przez 6000 lat martwych rzeczy.

Pomiędzy betonowymi grobowcami słoneczny wytchnienie zapewniają panoramiczne widoki na zewnątrz, na bujny park i ruchliwą ulicę, przesłoniętą połyskującymi metalowymi zasłonami. To przyjemność siedzieć i oglądać świat z tej podwyższonej grzędy, a ekscentryczny pawilon sztuki japońskiej Bruce’a Goffa nigdy nie wyglądał tak cudownie i życiodajnie w porównaniu z całym szarym betonem. Zasłony zaprojektowane przez projektantkę tekstyliów Reiko Sudo pomagają filtrować promienie słońca w Los Angeles i wprowadzają niezwykle domową atmosferę.

W połączeniu z wygodnymi skórzanymi ławkami i zasłonami możesz poczuć się tak, jakbyś zwiedzał gigantyczną willę potentata filmowego, kolekcjonera dzieł sztuki na wzgórzach Hollywood. W zakrzywionych płytach betonowych i gładkich przestrzeniach przeszkleń wyraźnie widać echa domów Johna Lautnera z połowy stulecia i można wyczuć, że podstawową ambicją Zumthora było zbudowanie ogromnego domu będącego studium przypadku. Całe miejsce, wzniesione wysoko, bezpiecznie ukryte za wysokim płotem, emanuje ekskluzywną, mieszaną atmosferą (wrażenie to wzmocnione jest w sklepie z pamiątkami, gdzie torby na ramię za 150 dolarów, wykonane z błyszczącej tkaniny zasłonowej, są sprzedawane wraz ze swetrami marki Lacma za 215 dolarów.

Niezwykle domowa atmosfera… połyskujące metaliczne zasłony Reiko Sudo. Zdjęcie: Oliver Wainwright

Govan spotkał się z krytyką swojej decyzji o porzuceniu zwykłego zawieszenia chronologicznego na rzecz grup tematycznych, ale w większości przypadków to działa. W jednej chwili zachwycasz się pajęczą rekonstrukcją pałacu w Seulu autorstwa Do Ho Suha, w następnej masz do czynienia z hinduskimi bóstwami i islamskimi tkaninami lub salą o plastiku w sztuce. W jakiś sposób przypomina to Los Angeles, gdzie Koreatown przepycha się z Małą Armenią, Historycznym Filipińskim Miastem, Małą Etiopią i Tehrangeles na niekończącym się rozległym przedmieściu.

Otwarte przestrzenie pomiędzy pokojami stanowią również dobre, oświetlone światłem dziennym przestrzenie wystawowe, w tym jedną strefę odpowiednio poświęconą kulturze motoryzacyjnej. Możesz podziwiać nadwozie z włókna szklanego eleganckiego Studebaker Avanti Raymonda Loewy’ego z 1961 r., podziwiając jednocześnie jego nadętych, pochłaniających benzynę potomków warczących wzdłuż Wilshire w dole. Zumthor twierdzi, że chciał, aby odwiedzający „czuli się jak spacer po lesie” z otwartymi polanami i osłoniętymi altanami – i podobnie jak las może dezorientować. Zacząłem okrążać betonowy labirynt, żeby mieć pewność, że wszystko widziałem. Zalecane może być zabranie ze sobą kłębka wełny.

Wracając do sklepu z pamiątkami, w przejmujący sposób przypominamy o tym, co kiedyś tu stało. Pocztówka za 5 dolarów przedstawiająca obraz Eda Ruschy w Los Angeles County Museum of Art on Fire, 1965-68, przedstawia oryginalny kompleks, który został zmiażdżony, aby zrobić miejsce dla Goliata Zumthora. Zaprojektowany w latach 60. XX wieku przez Williama Pereirę, architekta budynku tematycznego z epoki kosmicznej na lotnisku LAX, a później rozbudowany, był ładnym dziwakiem, ale według Govana nie dało się go naprawić. „Ludzie nazywali to „Leakma” – mówi. „Miałem wielu ludzi, którzy nie przekazaliby swoich zbiorów starym budynkom, bo były w tak złym stanie”. Jego zdaniem mecenasi nie byliby też tak chętni do przeznaczania swojej hojności na projekt renowacyjny (filantropia musi nadrobić zaległości).

„Chciałem przejrzystości, żadnej hierarchii, żadnej fasady”… kolejnej przestrzeni w nowym muzeum. Zdjęcie: Lacma/Iwan Baan

Odważna budowa Zumthora mogła zgromadzić zbiory i fundusze, ale wiąże się to z niewypowiedzianymi kosztami. Podniesienie całości z ziemi i rozciągnięcie jej na jezdnię – element konstrukcyjny bardziej niż konieczność – wymagało 15 000 ton stalowego zbrojenia, czyli dwa razy więcej niż cały metal, z którego wykonano całą Wieżę Eiffla. Konkretny projekt ustawy jest równie olśniewający. Na każdy metr kwadratowy powierzchni podłogi w budynku Zumthor przypadają dwa metry sześcienne litego betonu, na którym się znajduje – w porównaniu do średnio 0,3 do 0,6 metra sześciennego w typowym dużym budynku betonowym. W sumie wylano 65 000 metrów sześciennych betonu, czyli prawie dwukrotnie więcej niż w przypadku wiaduktu Sixth Street w Los Angeles, ogromnego mostu, który rozciąga się na ponad kilometr przez drogi, linie kolejowe i rzekę. Być może ślad węglowy jest odpowiedni, biorąc pod uwagę, czyja nazwa znajduje się na budynku. W rankingu przeprowadzonym w 2021 r. przez The Conversation główny darczyńca projektu, David Geffen, został uznany za najbardziej zanieczyszczającego środowisko Amerykanina ze względu na korzystanie z jachtów i prywatnych odrzutowców.

Zadałem pytanie dotyczące węgla Zumthorowi. Czy cel uświęca środki? Czy warto było wywierać niezwykły wpływ na środowisko, aby stworzyć tę odważną konstrukcję, która ostatecznie ma mniej powierzchni galerii niż budynki, które zastępuje? „Horyzont „beton zużywa za dużo węgla” – mówi, przybierając marudny, narzekający głos – „to bardzo mały horyzont. Ten budynek nadal będzie tam, gdzie ludzie będą rozmawiać o innych rzeczach”.

Z okna za nim roztacza się widok na La Brea Tar Pits, archeologiczny park badawczy, w którym odkryto skamieliny zwierząt z epoki lodowcowej, zachowane w bulgoczących kałużach smoły. Poniżej płonących betonowych wsporników Zumthor model mamuta włochatego tonie w jeziorze z ropą naftową, a matka i mały mamut patrzą bezradnie.