Jako nastolatek miałem skomplikowany związek z grami wideo. Po prostu całym sercem kochałem gry Nintendo, przy których dorastałem, skacząc po kolorowych snach w Super Mario 64 i świetnie się bawiąc. Ale gdy na początku XXI wieku stałem się pretensjonalnym młodym dorosłym, zacząłem chcieć więcej od gier, ale nie mogłem tego osiągnąć. Wielu z nich było bezmyślnych, młodzieńczych lub niepotrzebnie agresywnych. Wydawało się, że tak niewielu ma coś do powiedzenia. Zacząłem się zastanawiać, czy gry rzeczywiście mogą być stratą czasu, jak powtarzali mi rozsądni dorośli w moim życiu.
Moją reakcją na to było ciągłe intelektualizowanie gier, w które grałem, aby uzasadnić czas i uwagę, jakie im poświęcałem. Zajmowałem się głównie publikowaniem prestiżowych magazynów o grach i pisałem wspaniałe blogi na poważne tematy dla dorosłych w Deus Ex i Metal Gear Solid oraz starożytnych grach komputerowych Fallout. Moja dziecięca miłość do Nintendo, z jego jaskrawymi barwami i bezkrytycznym podejściem do gry, wydawała mi się zawstydzająca. Potem włączyłem The Legend of Zelda: The Wind Waker i zdałem sobie sprawę z natury i znaczenia zabawy, która ukształtowałaby moje życie.
„Wind Waker” ukazał się w 2003 roku, tuż przed moimi 15. urodzinami – ale wtedy w niego nie grałem, bo uznałem, że jest dziecinny. Oparłem to wyłącznie na stylu artystycznym. Tam, gdzie blokowe gry Zelda w 3D z mojego dzieciństwa, Ocarina of Time i Majora’s Mask, poszły w stronę półpoważnego fantasy, Wind Waker został zaprezentowany jako żywa kreskówka. Link, główny bohater serialu, miał gigantyczne oczy i uroczo drobnej postury; groźne potwory, z którymi walczył, zostały przekształcone w slapstickowe, wizualne pointy. W tym czasie nastąpił zwrot w kierunku realizmu graficznego i dojrzałych motywów w grach: „Tytuły „grimdark”, takie jak Call of Duty i Grand Theft Auto, były okrętami flagowymi Xbox i PlayStation. Hałaśliwa kreskówka Nintendo wywołała kpiny ze strony samozwańczych poważnych graczy.
podwójny cudzysłówZabawa jest ważna sama w sobie, a nie coś, z czego wyrastasz lub intelektualizujesz
Więc odrzuciłem to z błędną pewnością, do której zdolny jest tylko nastolatek. Ale potem wróciłem do tego, gdy miałem 17 lat i byłem w głębi mojego egzystencjalnego kryzysu związanego z grami wideo, poważnie rozważając porzucenie ich w związku z moją rozwijającą się karierą dziennikarza zajmującego się grami, aby zrobić ze swoim życiem coś rzekomo wartościowszego. A to, co znalazłem w Wind Waker, było drogą powrotną do radości. Ten rysunkowy Link, z jego niezwykle wyrazistą twarzą i małym mieczem, wydawał się przejawem dziecięcej ciekawości. Zelda to gra skupiająca się na eksploracji: została zaprojektowana tak, aby nagradzać Twoje najczystsze impulsy do zabawy. Wcielając się w tę postać, poczułem się wolny, aby po prostu… grać. Machać mieczem w kępki trawy, żeglować po morzach jaskrawoczerwoną gadającą łódką, gonić świnki po plaży, obierać kurs na odległe wyspy i szukać tajemnic. Po raz pierwszy od kilku lat byłem całkowicie pochłonięty grą. Nie rozmyślając o tym za dużo, po prostu ciesząc się tym.
Wind Waker spowodował fundamentalną zmianę w moim podejściu do gier, zdając sobie sprawę, że dziecinny nie znaczy dziecinny. Zabawa jest ważna sama w sobie, nie tylko dozwolona, ale niezbędna. Nie jest to coś, z czego można wyrosnąć lub intelektualizować. Od tego czasu pielęgnuję i cenię swoją wrodzoną zabawę. Przez całe życie towarzyszyło mi poczucie humoru: pomogło mi rozpoznać, kiedy praca i relacje nie sprawdzają się w moim przypadku; był mechanizmem radzenia sobie z większą ilością smutku niż należna mi część; i uczynił mnie lepszym rodzicem. Dzięki niemu stałem się otwarty i ciekawy świata, nie bałem się nowych rzeczy. Zabawa nie jest złą rzeczą, wokół której warto organizować swoje życie.
W wieku dorosłym, szczególnie w przypadku kobiet, istnieje ciągłe poczucie, że wszystko, co robisz, musi być produktywne i samodoskonalące. Czytasz książki nie dla czystej przyjemności, ale dla zbudowania. Jeśli ćwiczysz, ma to na celu poprawę maksymalnych wartości maksymalnych lub zachowanie gęstości kości, a nie czerpanie przyjemności z poruszania się. Hobby to nie tylko zabawa, to zajęcie poboczne. Wszystko, co robimy, opiera się na kapitalistycznym myśleniu i abstrakcyjnym poczuciu wartości.
Do dziś panuje powszechne przekonanie, że granie w gry jest dziecinne, stratą czasu lub w jakiś sposób haniebne. Ale to istotne – ludzie to wesołe zwierzęta, jedne z nielicznych, które bawią się w dzieciństwie. Utrzymanie przestrzeni i czasu w swoim życiu oraz sercu do zabawy to strategia przetrwania przeciwko światu, który chce wycisnąć z ciebie wszystko, co masz.
Podziel się swoimi przebudzeniami kulturowymi
Podziel się swoimi doświadczeniami
Możesz nam opowiedzieć, jak pewien moment kulturowy skłonił Cię do dokonania poważnej zmiany w życiu, wypełniając poniższy formularz lub wysyłając e-mail na adres Cultural.awakening@theguardian.com.
Twoje odpowiedzi, które mogą być anonimowe, są bezpieczne, ponieważ formularz jest zaszyfrowany i tylko Guardian ma dostęp do Twoich wpisów. Dane, które nam przekażesz, wykorzystamy wyłącznie na potrzeby tej funkcji, a wszelkie dane osobowe usuniemy, gdy nie będą już nam potrzebne do tego celu. Aby poznać alternatywne sposoby bezpiecznego kontaktu, zapoznaj się z naszym przewodnikiem ze wskazówkami.Pokaż więcej