Ostatnią wielką amerykańską gwiazdą stepowania, która zrobiła furorę w Wielkiej Brytanii, był Savion Glover, którego występy skupiały się na długich solówkach charakteryzujących się intensywną wirtuozerią. Michelle Dorrance, obecna gorąca nieruchomość tap, to zupełnie inna propozycja. Jej duch jest kolegialny i nastawiony wyłącznie na współpracę (w zeszłym miesiącu występowała na scenie Sadler’s Wells z gwiazdą baletu Tilerem Peckiem). Atmosfera Dorrance to społeczność, a taniec będący rozmową pomiędzy różnymi stylami, artystami i epokami.
Współtworzyła The Center Will Not Hold z choreografem i dziewczyną B Ephrat Asherie oraz ze znakomitą obsadą, w tym Charlesem Rileyem, znanym również jako Lil Buck, pionierem Memphis Jookin’, który jako jeden z pierwszych tancerzy zyskał popularność, w duecie z wiolonczelistą Yo-Yo Ma do „The Swan” Saint-Saënsa. Ruchy Lil Bucka ślizgają się po czubkach jego palców u nóg, pozornie nie dotykając podłogi, jak jeden z tych magnetycznych pociągów, które unoszą się nad torami.
Ale Riley nie jest jedynym zaskakującym talentem. Jest też 22-letni Caleb Lawrence Jackson, którego specjalizacja to stepowanie i chicagowska praca nóg, nogi rozmazane, jakby zarażone zarazą tańca, wszystko w szybkim tempie. I porywająca Tomoe „Beasty” Carr (specjalizacje: hip-hop, house, waacking), która porusza się jak piorun rtęciowy, który wciąż decyduje, gdzie uderzyć.
Zdjęcie: Christopher Duggan
Jak widać z tego składu, The Center Will Not Hold to nie tylko występ z kranu. Czerpie z bogactwa stylów tanecznych, które wyłoniły się z kultury Black Street i klubowej – kolejnym jest zawiła praca nóg Detroit jit, a nawet jest w niej trochę swingu – i zawiera żywą perkusję Johna Angeles, który wkracza w sam środek wydarzeń z elektrycznymi padami perkusyjnymi przewieszonymi przez ramiona.
Jednak przy całym tym wybuchowym talencie interesujące jest to, że przedstawienie jest celowo powściągliwe: ciemna scena, wrząca partytura, rytm, który cicho wchodzi ci za skórę. W solówkach i duetach geniusz techniczny rozbłyska i ustępuje. Jest w tym element powstrzymywania, nawet w dźwięku ich butów – stukania Dorrance’a są łagodne i trzepoczące (istnieje możliwość wyboru, w jaki sposób mikrofonują te rzeczy i rodzaju podłogi). To decyzja, aby nie być ostrą, jasną i gwiaździstą. To nie popis, ale pokazanie zarówno ewolucji form tanecznych, jak i fascynującej obsady wykonawców.