Strona główna Kultura Recenzja Ronina – choreografia szermierki Yukiko Masui jest porywająca w swoim cięciu...

Recenzja Ronina – choreografia szermierki Yukiko Masui jest porywająca w swoim cięciu i pchnięciu | Taniec

6
0


Niektóre tańce współczesne mogą sprawić, że poczujesz się, jakbyś potrzebował tytułu magistra, aby w ogóle wejść w jego strefę. Ronin Yukiko Masui wcale nie jest taki podobny. Zabierz dzieci (zalecany wiek to 10+), zabierz swojego nieartystycznego wujka, zabierz ludzi, którzy nie są znawcami tańca, a nie poczują się wykluczeni. To przedstawienie.

Mimo to jest to serial z własnymi arkanami – samurajską walką na miecze, odniesieniami do anime, grami wideo – i swoją własną mistyką. A bieganie przez przełączniki i skoki w różnych scenach jest cienką nicią pewnego rodzaju metafizycznych poszukiwań.

Główną bohaterką jest Cher Nicolette Ho, po raz pierwszy widziana podczas rytualnych przygotowań do podróży. Scena jest fizycznie pusta, ale audiowizualnie pełna: wszystkie trzy ściany i podłoga służą jako ekrany dla wciągających cyfrowych animacji Barreta Hodgsona, początkowo przedstawiających ulewy deszczu i unoszące się bąbelki, a następnie przemierzające światy, w których kwitną neonowe kwiaty i ryby pływają przez lasy, gdzie piksele wirujących białych sześcianów wirują w przestrzeni geometrycznej, a zimny księżyc łączy się z wrzącym słońcem. W tandemie ścieżka dźwiękowa Ruth Chan obejmuje wędrówki od deszczu na dachach po syntetyzowany hałas, rytmy napędzane perkusją i, w jednej z pamiętnych scen, cisza, która nagle staje się głośna.

Porywający… Nathan Bartman i Jacob Lang z Ho w Roninie. Zdjęcie: Daniel Phung

Ho wyrusza w ten dezorientujący wszechświat, gdzie spotyka dwóch innych poszukiwaczy, Nathana Bartmana i Jacoba Langa, których role oscylują (również w sposób dezorientujący) pomiędzy przeciwnikiem, asystentem i towarzyszem. Jeśli fabuła i miejsce mogą wprowadzać w błąd, sama choreografia jest czysta i dynamiczna: walki i pojedynki, prześladowanie i pogoń, pełne napięcia ataki i zwinne upadki. Najbardziej uderzająca jest walka na miecze, momenty obrotowe i wypady tancerzy wzmocnione długimi łukami ich mieczy, gdy wykonują zamachy w powietrzu. Nawet bez mieczy ten styl pozostawia swój ślad: ruchy są ostre, jednocześnie płynne i kłujące, czasem zamrożone, zawsze gotowe. To ekscytujący efekt.

Pierwszy akt kończy się obrazem Langa rzucającego się, by przebić odrzucone do tyłu ciało Ho, podczas gdy Bartman go powstrzymuje. Akt drugi powraca do tego obrazu inną drogą, jakby oferując inne spojrzenie na tę samą scenę. To fascynujący punkt zwrotny – jednak reszta aktu rozprasza to skupienie, przechodząc przez bardziej różnorodne skoki kwantowe. Mimo to, co wolisz: spójną historię czy zabicie trzech dziarskich szermierzy tnących ich symulowany wszechświat?

Wycieczka do 23 maja