Strona główna Kultura Recenzja The Last Spy – były szef placówki CIA opowiada, jakby to...

Recenzja The Last Spy – były szef placówki CIA opowiada, jakby to było z wnętrza namiotu | Film

7
0


To prosty, skrupulatnie zmontowany film dokumentalny, który składa hołd emerytowanemu mistrzowi szpiegów Peterowi Sichelowi, niemieckiemu Żydowi, który uciekł z Holokaustu, dołączył do pierwszego amerykańskiego biura szpiegowskiego OSS, a po wojnie został szefem wielu kluczowych placówek CIA, m.in. w Berlinie i Hongkongu. Mimo sędziwego wieku 100 lat Sichel, wciąż w pełni posiadając wszystkie kulki, zastanawia się przed kamerą, jak przedstawia wydarzenia z okresu zimnej wojny z połowy akcji, i po drodze rozlewa się trochę herbaty, ale nie na tyle, aby nie narobić sobie kłopotów za ujawnienie tajemnic państwowych. Mimo to jest bezwstydnie krytyczny wobec niektórych operacji CIA, takich jak spiski mające na celu destabilizację lewicowych reżimów, w tym Jacobo Árbenza w Gwatemali.

Słychać, jak reżyserkę Katharinę Otto-Bernstein zadaje wnikliwe pytania poza kamerą, ale jej głównym zadaniem jest nakłonienie Sichela do opowiedzenia anegdot, a następnie uzupełnienie historycznych luk mieszanką materiałów archiwalnych i dodatkowych wywiadów z gadającymi głowami. Ci ostatni pochodzą od różnych starych pracowników CIA i dziennikarzy, którzy je zajmowali, w tym autora Scotta Andersona, dziennikarza Carla Bernsteina i syna pracownika CIA Johna Haddena; wypełniają tło podziemnych porozumień politycznych pomiędzy szefem CIA Allenem Dullesem a jego sekretarzem stanu, bratem Johnem Fosterem Dullesem, za rządów Eisenhowera.

Ponadto córki i żona Sichela zastanawiają się nad obciążeniem, jakie kariera Sichela wywarła na życie rodzinne, choć wydawałoby się, że jest on na tyle łagodnym ojcem rodziny, że wszyscy mówią o nim miłe rzeczy. Najciekawszych spostrzeżeń dostarcza sam Sichel, zwłaszcza gdy wspomina mozolną podróż z Francji, gdy był jeszcze nastolatkiem, przed inwazją nazistów; musiał poprowadzić zrozpaczonego ojca w poszukiwaniu matki i siostry Sichel. Później wspomnienia o niesamowitym poziomie alkoholizmu w kręgach waszyngtońskich dodają koloru, przywołując świat zewnętrznych represji i wewnętrznej libido towarzyszącej pijackim lunchom i ciągłemu paleniu, co brzmi jak połączenie Mad Men i Johna Le Carré.

„Ostatni szpieg” w kinach w Wielkiej Brytanii i na platformach cyfrowych od 24 kwietnia.