Strona główna Kultura Recenzja Agona – lodowata, maszynowa inspekcja ciemnej strony sportowej doskonałości | Film

Recenzja Agona – lodowata, maszynowa inspekcja ciemnej strony sportowej doskonałości | Film

4
0


Oto fascynujący eksperymentalny debiut fabularny włoskiego reżysera Giulio Bertelli, syna projektantki mody Miuccii Prady; film zrobiony maszynowo, intensywnie zaprojektowany i kontrolowany. To rodzaj dokumentu widzianego oczami Marsjanina, opowiadającego o czymś, co tak naprawdę nie istnieje; jest lodowato zimny i zdystansowany, prawie pozbawiony dialogu w konwencjonalnie dramatycznym sensie, poza stonowanymi wymianami zdań, które my, jako widzowie, raczej podsłuchujemy niż słuchamy. Gromadzi swój własny rodzaj opuszczonej siły.

Film Bertelliego wyczuwa militarne korzenie trzech dyscyplin olimpijskich: judo, szermierki i strzelectwa. Pierwotnie uważano je za osiągnięcia żołnierza w epoce przedindustrialnej i pokazują, że w tej działalności nadal istnieją rysy i formy przemocy. (W rzeczywistości film jest inspirowany makabryczną przypadkową śmiercią radzieckiego szermierza Władimira Smirnowa w 1982 r.)

Pokazano trzy włoskie sportsmenki biorące udział w (fikcyjnych) zawodach o nazwie Ludoj 2024. Zawody Alice to judo; gra ją prawdziwa włoska złota medalistka judo Alice Bellandi. Alex (Sofija Zobina) strzela do celu, a Yile Yara Vianello gra szermierza Gio. Widzimy technokratycznie dokładny sposób, w jaki ciała tych kobiet są mierzone, ulepszane, sprawdzane i poddawane testom wytrzymałościowym przez pracowników umysłowych, naukowców. Proces ten w filmie okresowo zestawiany jest z produkcją metalowych masek szermierzy.

Każda z tych kobiet ma jakiś problem. Alice zmaga się z bolesną kontuzją kolana (jesteśmy świadkami operacji, której nie da się wytrzymać) i problemami związanymi z kategorią wagową; Alex, pomimo olśniewających sesji na okładkach magazynów o modzie i sponsorów, wpada w poważne kłopoty, gdy w sieci pojawia się wirusowe wideo, na którym poluje na wilki za pomocą karabinu (choć technicznie rzecz biorąc nazywa się to „narzędziem sportowym”) w towarzystwie chłopaków, którzy podobno zapłacili jej 50 000 euro za przybycie na tę nielegalną przejażdżkę pełną emocji. Najbardziej ponury jest konkurs szermierki Gio, który kończy się tragicznym i straszliwym wypadkiem dla jej singapurskiej przeciwniczki; wydaje się, że władze sportowe rozważają po prostu obwinienie Gio, a nie własne procedury bezpieczeństwa.

Każda z tych sportsmenek wygląda, jakby spokojnie znosiła niewypowiedzianą próbę, wyrzeczoną dyscyplinę, która rządziła przez całą jej młodość; film przypominał mi trochę tenisowy film Leonarda Van Dijla Julie Keeps Quiet, w którym występują także prawdziwi gracze. A kiedy kolano Alicji pęka po raz drugi, nieodwracalnie wyłączając ją z działania, jej krzyk bólu jest tym bardziej niepokojący, że miesza się z wściekłością i rozpaczą. Cała ta praca, cały ten trening, cały ten ból… na nic. To bardzo wywrotowe spojrzenie na ideał olimpijski.

Agon jest dostępny na Mubi od 24 kwietnia.