Strona główna Sport Czy Bath lub ktokolwiek inny powstrzyma molocha Bordeaux Bègles w Europie? |...

Czy Bath lub ktokolwiek inny powstrzyma molocha Bordeaux Bègles w Europie? | związek rugby

10
0


W zeszłym tygodniu dyrektor ds. rugby w Northampton, Phil Dowson, dokonał interesującego porównania boksu i rugby. Zasugerował, że istnieje spora szansa, że ​​ćwierćfinał Pucharu Mistrzów jego drużyny przeciwko Bath będzie dobrze oglądany ze względu na kontrastujące filozofie klubów dotyczące najlepszego sposobu rozgrywania meczu. „Styl tworzy walkę” to znana mantra ringowa, która coraz częściej sprawdza się w rugby na najwyższym poziomie.

Z jednej strony Northampton, wszystkie ostre jak brzytwa kąty i zręczne ręce. Po drugiej stronie znajdowało się Bath, znane ze swojego talentu do niszczenia rywali, a następnie dobijania ich w końcowych etapach. Wynik piątkowego wieczoru, zgodnie z przewidywaniami Dowsona, był naprawdę klasycznym meczem przez nokaut, w którym Bath pokonała deficyt 28-7 na początku meczu, wygrywając 43-41 i docierając do swojego pierwszego półfinału Pucharu Europy od 20 lat.

Dla porównania, emocjonujący, ogólnofrancuski pojedynek pomiędzy Bordeaux Bègles i Tuluzą, który odbył się w niedzielę, na pierwszy rzut oka nie był tak wyrównany. Obie drużyny znają się doskonale i przez długi czas efektem była zacięta walka, charakteryzująca się wyjątkową obroną i oszałamiającym indywidualnym występem angielskiego flankera Toulouse, Jacka Willisa.

Nawiasem mówiąc, można by napisać cały felieton na temat sposobu, w jaki angielski rugby potraktował Willisa i jego brata Toma, udającego się do Bordeaux, oraz na temat różnicy, jaką obaj mogliby jeszcze wywrzeć na perspektywy swojego kraju w przyszłorocznych mistrzostwach świata. „Fenomenalny” – tak ocenił Benjamin Kayser w Premier Sports. „Jestem szczęśliwy dla Francji, że Anglia go nie wybrała”. Właśnie.

Na razie jednak skupmy się na tym, dlaczego Bordeaux ma 160 minut na obronę tytułu w Pucharze Mistrzów. A w szczególności, czy ktokolwiek będzie w stanie je przetrwać, nawet jeśli są poniżej swoich najlepszych blasków. Najlepszym przykładem był mecz w Tuluzie; nie wszyscy poparliby UBB na początku drugiej połowy, gdy goście prowadzili 15:5, a szczególnie Willis okazał się prawdziwym zagrożeniem.

Ale co się wtedy stało? Bordeaux zdobyło 25 punktów bez odpowiedzi, podczas gdy coraz bardziej osłabiona Toulouse, która wcześniej straciła swojego reprezentanta Doriana Aldegheriego z powodu czerwonej kartki w ciągu 20 minut, ponownie nie zdobyła gola. Po raz kolejny ławka gospodarzy zrobiła znaczącą różnicę, podobnie jak potężny Ben Tameifuna, który wywarł kluczowy wpływ na awarię i dodał niezwykle ważną próbę z bliskiej odległości. W tradycyjnym stylu liny Toulouse stawał się coraz bardziej zmęczony i ostatecznie przegrywał na odległej sekundzie.

Dowody z pewnością wskazują, że błędem byłoby skupianie się wyłącznie na szybkościowych błyskotliwościach Louisa Bielle-Biarreya i Matthieu Jaliberta, ignorując większych głazów – takich jak Tameifuna, Adam Coleman, Jefferson Poirot, Cameron Woki i Temo Matiu – którzy sprawiają, że Bordeaux staje się coraz trudniejszym przeciwnikiem. Podobnie było w zeszłorocznym finale: Northampton miało rację przy stanie 20-20, ale w drugiej połowie nie udało mu się zdobyć punktu i przegrywało 28-20.

Saints słusznie wskażą kontuzje, które zniweczyły ich szanse zarówno w zeszłym roku w Cardiff, jak i podczas piątkowego meczu Rec, a ostatnimi ofiarami byli Curtis Langdon i Tom Pearson. Nie można także ignorować trendu występującego w dużych meczach pomiędzy dobrze dobranymi drużynami: szybkie rozpoczynanie jest wyraźnie pożądane, ale najlepsze finiszowanie jest tym, co zapewnia współczesne trofea.

Louis Bielle-Biarrey i Maxime Lucu z Bordeaux Bègles świętują zwycięstwo nad Tuluzą. Zdjęcie: Duprat Stephane/Abaca/Shutterstock

Dlatego też może nie opłacać się całkowicie skreślać Bath przed półfinałem na początku przyszłego miesiąca. Tak, pomogłoby to, gdyby nadchodzący mecz odbył się w Milton Keynes, a nie nad brzegiem Garonny, ale jeśli istnieje jakikolwiek zespół zaprojektowany tak, aby przeciwdziałać modus operandi UBB, jest to potencjalnie skład Johanna van Graana.

Właśnie wtedy, gdy Bordeaux będzie chciało odkręcić śrubę w drugiej połowie, spojrzy w górę i zobaczy zespół przygotowany na dokładnie to samo. Tameifuna przeczytał Thomasa du Toita, tępaka z Bath, który w piątkowy wieczór śmiał się po raz ostatni w stałym fragmencie meczu z Saints.

Naprzeciwko Jaliberta i Maxime’a Lucu wystąpią podobnie wpływowi Finn Russell i Ben Spencer, kolejny kontrastujący duet, który zapewnia niezłą mieszankę taktyczną. Można również bezpiecznie przewidzieć, że Bath wybierze ławkę rezerwowych z wynikiem 6-2, mając świadomy cel powrotu do domu z bolesną siłą. Jak to ujął Van Graan: „Nie wiemy, jak się poddać”.

Istnieje również precedens historyczny. Nikt nie dawał Bath wielkich nadziei, kiedy w 1998 roku udali się do Bordeaux na finał starego Pucharu Heinekena, a jedynie zespół Andy’ego Nicola zwyciężył 19-18 z ówczesnym obrońcą drużyny Brive, a wszystkie punkty zdobył obrońca Jon Callard. Może warto byłoby, aby Van Graan zamieścił kilka sugestywnych zdjęć z tego meczu, aby przypomnieć wszystkim, że wyniki w rugby nie zawsze są przesądzone.

A może historia mogłaby się jeszcze powtórzyć w przypadku innej drużyny z West Country. Zespół Exeter Chiefs miał niepewne momenty w ćwierćfinale Challenge Cup w Treviso, ale zwycięstwo 44-41 nad Benettonem było kolejnym powrotem do czasów, gdy drużyna Chiefs w Europie nie akceptowała odpowiedzi „nie”. Tym razem muszą jeszcze udać się do Belfastu, aby zmierzyć się z Ulsterem, ale ich umiejętność wytrzymania w ostatniej kwarcie, gdy Henry Slade oddał kilka pozbawionych nerwów kopnięć, przypomniała im ich doniosły sezon z podwójnymi zwycięstwami w 2020 roku.

Smoki słusznie argumentują, że żadna bajka o owalnym kształcie nie jest w stanie przyćmić względnego cudu wcześniej uciskanego regionu Walii, który zwyciężył w tegorocznym Challenge Cup. Jeśli jednak Chiefs, odmłodnieni w ostatnich fazach meczów w tym sezonie po brutalnie trudnych przygotowaniach do sezonu, oraz Bath nadal będą walczyć w weekend finałowy w Bilbao w przyszłym miesiącu, wzbudzi to szczególne wspomnienia. W którym momencie, kto wie? Ostatni cios w odpowiednim momencie może wystarczyć.

To jest wyciąg z naszego cotygodniowego e-maila od związku rugby pt. „Podział”. Aby subskrybować, wystarczy odwiedzić tę stronę i postępować zgodnie z instrukcjami.