Austriacki filozof i powieściopisarz Robert Musil napisał kiedyś obszerną medytację na temat ludzkich możliwości, opartą na zobaczeniu wyrażenia „genialny koń wyścigowy” w dziale sportowym gazety. Musila zaniepokoił ten pomysł. Jego podstawowe pytanie brzmiało: czy koń naprawdę może być geniuszem?
Jeśli mamy przypisać koniowi etykietę geniuszu na podstawie jego zdolności do szybkiego biegania i skutecznego jedzenia owsa, to gdzie pozostają niezmapowane zdolności prawdziwego ludzkiego geniuszu? Czym jest świadomość? Czym jest człowiek? Czy w istocie pytanie powinno brzmieć: czy kiedykolwiek pojawi się człowiek tak genialny, że będzie w stanie faktycznie dostrzec geniusz konia?
Jako niewielki wkład w tę dyskusję chciałbym zasugerować, że jeśli naprawdę jest wśród nas taki geniusz, to – z mojego własnego doświadczenia – mało prawdopodobne jest, aby był on pisarzem sportowym. Poza tym konie są fajne.
Wspominam o tym tutaj dlatego, że moim zdaniem nie doceniasz tego, jak dobry jest Adam Ramsay-Peaty w stylu klasycznym. Być może masz o nim wyobrażenie: pawią, porywająco zwiniętą postać, która najwyraźniej jest całkiem niezła w stylu klasycznym. Ale czy wiesz, jak dobry jest naprawdę? Co jest bardzo, bardzo, bardzo dobre.
Ramsay-Peaty to KOZÓŁ. To Messi, Bolt, Sokrates stylu klasycznego, sportowiec, który ponad wszelką wątpliwość udowadnia, że można być geniuszem w czymś tak wyspecjalizowanym. Czyli, z całym szacunkiem dla oszałamiających zdolności fizycznych i nieskończenie złożonej biomechaniki, w zasadzie pływania jak żaba.
Ramsay-Peaty ma teraz 31 lat. Jest ośmiokrotnym mistrzem świata i zmieniającym paradygmat rekordzistą świata na 50 m i 100 m. W rzeczywistości jest on posiadaczem 14 najszybszych czasów w historii w 100. i pierwszej szóstki w 50. Zgodnie z zasadą, że możesz unicestwić tylko to, co jest przed tobą, jest największym brytyjskim sportowcem wszechczasów. Udowodnij mi, że się mylę i że nie ma żadnych rzutek, prawda.
Adam Ramsay-Peaty pokazał, że po powrocie do pływania nadal ma szansę na zwycięstwo, wygrywając na 50 m i 100 m stylem klasycznym na Mistrzostwach Wielkiej Brytanii w pływaniu. Zdjęcie: Adam Davy/PA
Od tego tygodnia powraca także Ramsay-Peaty. W środę powrócił do elitarnych zawodów, zdobywając tytuł mistrza Wielkiej Brytanii w pływaniu na 100 m w Londynie. Jego czas wynoszący 58,97 sekundy został opisany przez komentatora BBC jako „zdumiewający” i to znakomicie, a jego głos przeszedł w przenikliwy pisk, dźwiękowy powrót do mężczyzn w brązowych garniturach i grubych okularach robiących to w kłębie dymu i whisky.
Szersza historia jest taka, że Ramsay-Peaty jest o jeden duży krok bliżej startu na czwartych Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles, prawie rezygnując ze sportu przed i po Paryżu. Jest trochę taki jak ten, jeden z tych sportowców, który wydaje się jednocześnie niezwykle zaangażowany i bliski odejścia, jak Ronnie O’Sullivan ziewający i prasujący podczas finału mistrzostw świata, a następnie lewą nogą podwijający 147.
Osobiście bardzo chcę, żeby tam był. Częściowo dlatego, że w Paryżu był o włos drugi na 100 m, a następnie uzyskał pozytywny wynik testu na obecność wirusa koronowego, co dla KOZI nie jest wykluczone. Ale także po to, by wnieść jego bardziej przyjemny rodzaj ciepła.
„Następne dwa lata będą prawdopodobnie najtrudniejsze w mojej karierze” – powiedział w tym tygodniu, a ty chciałeś wybić się w powietrze i skakać jak frontman NuMetal, bo on musi powiedzieć takie rzeczy. Ramsay-Peaty to jeden z tych gości, którzy po prostu żyją harówką, bólem i strachem. Właściwie jest o jeden lepszy od geniusza stylu klasycznego. To umęczony geniusz stylu klasycznego.
Nie ma w tym nic złego. To lepsze niż być torturowanym i nie być w niczym zbyt dobrym, jak większość z nas. Ale niezwykłą rzeczą jest także bycie umęczonym geniuszem, kołyszącym się przed rasą ludzką, sam na sam ze swoim zegarem, egzystencjalnie heroiczny. Ale także, i jest to nieuniknione, wykonywanie stylu klasycznego.
Adam Ramsay-Peaty regularnie pojawia się w felietonach plotkarskich od czasu nawiązania związku z Holly Ramsay, córką znanego szefa kuchni Gordona Ramsaya. Zdjęcie: Tim Williams/Action Plus/Shutterstock
To dziwne wydarzenie. Większość dyscyplin tego typu naśladuje jakąś formę pokazu wojskowego lub przynajmniej użyteczną cechę fizyczną. Płotki: tak. Ludzie przeskakują różne rzeczy. Potrójny skok? Nie tak bardzo. Musisz przeskoczyć szybko działający strumień? Nie zrobisz potrójnego skoku. Styl klasyczny graniczy z tym. Jesteś w wodzie w Szczękach, dyszysz, krzyczysz, Nemezis się zbliża. Wódz Brody nie płynie żabką w stronę brzegu.
Bezużyteczny, gra go Adam Ramsay-Peaty, który jest doskonale przystosowany do tego zestawu ruchów fizycznych: niezwykle dużych stóp i dłoni, podwójnych stawów łokciowych, podstawowego sposobu działania jego ciała. Jest stylem klasycznym, geniuszem wszechczasów w przypadku wydarzeń, które w zasadzie istnieją przez przypadek, na przykład bycia naprawdę dobrym w bieganiu do tyłu po zygzaku. A najlepsze jest to, że jest normalnym, sympatycznym i fascynującym facetem, który ma niezwykły talent. Słynął z tego, że jako dziecko tak bardzo bał się wody, że jego rodzina przepraszała sąsiadów za krzyki podczas kąpieli. Na pierwszą lekcję pływania poszedł w wieku czterech lat i radził sobie całkiem nieźle aż do chwili, gdy zaświeciła mu się żarówka, kiedy zaczął pływać stylem klasycznym.
Miał regularny okres dojrzewania, zauważył, że ludzie, z którymi pływał, wypadli znakomicie w Londynie w 2012 roku, a potem zaczął poważnieć. Rio 2016 go stworzyło. Zdobył złoto na 100 m i pobił rekord świata. Od tego czasu była to mieszanka polotu, wdzięku, blasku i tego, co opisuje jako „niezwykle samotną podróż”.
Siedem tysięcy kalorii dziennie zarezerwowanych przez 16-godzinny post. Trening obsesyjny („Miecz jest najbardziej zabójczy, gdy jest ostry”). Sposób myślenia gladiatora. Wstręt do samego siebie w zwycięstwie. Ramsay-Peaty również przeżył, czasami zagrożony uzależnieniem i depresją. „Diabeł na moim ramieniu mówi: «Tracisz życie, nie jesteś wystarczająco dobry, potrzebujesz drinka, nie możesz mieć, czego chcesz, nie możesz być szczęśliwy»” – powiedział. Nie musisz być naładowanym energią, wszechczasowym geniuszem pływania, aby to poczuć.
Inna sprawa, że Ramsay-Peaty na poziomie GOAT, naprawdę powinien być masowo sławny. Jest genialny, charyzmatyczny, można się z nim utożsamić. Ale jest także ofiarą upadku sportów mniejszościowych. Jest ofiarą algorytmicznego życia, naszej nieustannej monokultury, hałasu, który wszystko zagłusza.
Adam Peaty był tak blisko trzeciego z rzędu indywidualnego złota, gdy ścigał się na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, mimo że później dowiedział się, że jest zakażony koronawirusem. Zdjęcie: Tom Jenkins/The Guardian
Wcześniej konsumowaliśmy naszych sportowców centralnie. W tamtych czasach Ramsay-Peaty byłby Lesterem Piggottem, Duncanem Goodhewem, Daleyem Thompsonem. W dzisiejszych czasach piłka nożna pochłonie całe powietrze w pomieszczeniu. Na przykład Noni Madueke jest całkiem niezłą zawodniczką na elitarnym poziomie. Jest także niesamowicie bogaty i ma prawie dwa miliony obserwujących na Instagramie. Adam Ramsay-Peaty to niekwestionowany KOZÓŁ w tej wszechogarniającej dyscyplinie. Mało kto by go w ogóle rozpoznał.
Jest tu pewna dziwność. Gwiazda przyszła po Ramsay-Peaty z innej perspektywy, która również wydaje się kpić ze spartańskiego pozbawienia elitarnego sportu. W zeszłym roku poślubił córkę Gordona Ramsaya, ojca z aurą A-listy, a obecnie regularnie pojawia się na bocznych panelach plotkarskich, w strefie, w której zakłada się nogę.
Tabloidy odbiły się szerokim echem w jego ślubie, po części dlatego, że niestety jego własna rodzina była prawie całkowicie nieobecna. Należy mieć nadzieję, że nowa rodzina przyniesie mu szczęście i że uda mu się pogodzić także ze starą. Kto wie, może uda mu się także stać się niszowym geniuszem w pomaganiu teściom, chociaż znowu oznaczałoby to wypchnięcie ludzkich możliwości do wcześniej niewidzianych granic.
Tak czy inaczej, desperacko chcę go zobaczyć w Los Angeles, tę kiwającą głowę wciąż przechylającą wody, naszą własną niszę, dziwnie codziennego geniusza koni wyścigowych.