Brentford kontynuuje grind w Europie. Bezbramkowe derby zachodniego Londynu z Fulham przyniosły drużynie Keitha Andrewsa pięć ligowych remisów z rzędu, a szansa na zbliżenie się do Liverpoolu została zmarnowana.
Wybawieniem dla Fulham był Bernd Leno, który w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry popisał się niesamowitym refleksem, pokonując uderzenie z bliskiej odległości Dango Ouattary. Calvin Bassey, potężny środkowy obrońca, szybko uściskał bramkarza, rozpoznając moment ratujący mecz.
W meczu, w którym było niewiele okazji do zdobycia gola, obie strony były najbliżej zwycięstwa, a Igor Thiago zachowywał się stosunkowo spokojnie pod limonkowozielonym murem zbudowanym przez Basseya i Joachima Andersena. Brentford naciskał i naciskał pod koniec meczu, grożąc stałymi fragmentami gry, gdy Fulham uciekał. Zespół Marco Silvy nie oddał celnego strzału.
Brentford, mimo braku ostatnich zwycięstw, napisał w tym sezonie wyzywającą historię, plasując się w górnej połowie tabeli pomimo zamieszania zeszłego lata. Odpadł Thomas Frank, jego dwaj główni strzelcy i kapitan także. Do awansu dołączyli trener Andrews, który grał po stałych fragmentach gry, oraz napastnik, który w poprzednim sezonie ledwo grał. Thiago pozostaje na ogonie Erlinga Haalanda, a Złoty But jest bardzo do zdobycia.
Jednak osobą, którą warto było obserwować na początku, był Harry Wilson, postać, która nie daje spokoju kibicom Brentford. To Wilson wszedł z ławki rezerwowych 17 miesięcy temu, zdobył dwa gole w doliczonym czasie gry i ukradł punkty. Jako rezerwowy po raz kolejny w maju ubiegłego roku w Gtech zdobył zwycięską bramkę z 25 jardów. Jako starter strzelił drugiego gola dla Fulham w wygranym 3:1 meczu z Craven Cottage we wrześniu, kiedy Brentford po pięciu meczach znalazł się na 17. miejscu, a efekt Andrewsa wciąż czekał, aż się zacznie.
Bernd Leno (w środku) i obrona Fulham robią wystarczająco dużo, aby udaremnić kolejny atak Brentford. Zdjęcie: Javier García/Shutterstock
Oczywiście to Wilson miał pierwszą okazję dla Fulham, dośrodkował z prawej strony, ale strzał odbił się od jego kolegi z drużyny, Rodrigo Muniza. Thiago starał się przeszkadzać w drugiej połowie bramki, strzelając główką obok bramki. Brazylijczyk wyglądał świetnie, czego można było się spodziewać po dublecie z Evertonem w zeszły weekend.
Fulham sprawnie rozgrywało piłkę w słońcu, co było płynną grą w ataku. Wilson i Emile Smith Rowe, numer 10, regularnie zamieniali się rolami; lewy obrońca Ryan Sessegnon ruszył do przodu na środek, a Alex Iwobi pracował na linii bocznej. Niemniej jednak nie było żadnych sytuacji, a najbliżej był Sessegnon w pierwszej połowie, kiedy został dostrzeżony przez Toma Cairneya, ale kopnięty z pola karnego. Gościom przeszkodziła kontuzja; Iwobi opuścił boisko przed przerwą po tym, jak złapał się za ścięgno podkolanowe.
Thomas Frank na trybunach stadionu Gtech Community Stadium, aby obejrzeć mecz swojego byłego klubu, Brentford. Zdjęcie: John Walton/PA
Frank był na trybunach i obserwował swój były klub, któremu także w pierwszej połowie nie udało się stworzyć niczego istotnego. Keane Lewis-Potter pokazał, że potrafi znaleźć miejsce w zatłoczonym miejscu tuż przed gwizdkiem, ale nie udało mu się przetestować Leno.
Energia po obu stronach wzrosła w drugiej połowie, a tam panowała desperacja w walce o pierwszą bramkę. Ouattara był doskonale widoczny dla Brentforda, gdy szukał dogodnego dogodnego miejsca na prawym skrzydle, ale to Mikkel Damsgaard próbował zadać oszałamiający strzał. Gospodarze zagrali bezpośrednio: po przekątnej piłkę Mathiasa Jensena głową skierował Kevin Schade, a Damsgaard wpadł środkiem i po pierwszym uderzeniu zza pola karnego prawie trafił w lewy górny róg.
Dośrodkowanie Ouattary zmusiło Leno do przewrócenia się, a Wilson uderzył piłką w poprzek bramki, gdy powinien był ją znaleźć. Leno, w przeciwieństwie do Caoimhína Kellehera, miał dużo pracy, blokując Jensena po jego rzucie wolnym z lewej strony, zmierzającym w lewy górny róg. Najlepszy moment bramkarza Fulham miał dopiero nadejść.