Gol Ibane’a Bowata w drugiej połowie wystarczył, aby poprowadzić Portsmouth do istotnego zwycięstwa 1:0 u siebie ze spadającym z ligi rywalem Leicesterem, a drużyna Foxes znacznie zbliżyła się do League One. Niechlujny strzał z rzutu rożnego rezerwowego Bowata w 63. minucie zapewnił Pompejuszowi trzecie zwycięstwo z rzędu, pozostawiając im jedno zwycięstwo przed utrzymaniem się na pozycji lidera.
Jest to obecnie jedno zwycięstwo na 17 nieszczęsnych Foxes, których spadek do trzeciej ligi 10 lat po zwycięstwie w Premier League może zostać potwierdzony już we wtorkowy wieczór, gdy zespół będzie gościł Hull, pod warunkiem odliczenia punktów przez West Brom.
Gary Rowett ubolewał nad „brakem jakości” swojej drużyny i teraz potrzebny jest drobny cud, aby utrzymać się na szczycie. „To rozczarowujące i myślę, że zostało to przepłukane i powtórzenie tego, co mówiłem po pięciu ostatnich meczach” – powiedział menedżer Leicester.
„To był bardzo fizyczny mecz, a Portsmouth bardzo go utrudnił. Chcą cię udusić. Myślałem, że poradziliśmy sobie z tym dobrze i nie sądziłem, że w grze było zbyt wiele. Myślę, że brak walki to coś, co zostało przyklejone do zespołu w ciągu sezonu. Nie wiem, czy to sprawiedliwe, ale myślę, że pokazaliśmy brak jakości.
„Myślałem, że pokazaliśmy brak opanowania. Myślałem, że pokazaliśmy brak stanowczości, aby wykonać podstawowe czynności w jednym momencie, gdy straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Mogę powiedzieć, że mamy wiarę. Myślę, że musimy to pokazać w naszym występie i pokazać to w naszych wynikach.”
Pompey przełamał remis w 63. minucie, kiedy rzut rożny Adriana Segecica spowodował spustoszenie w polu karnym Leicester, a Bowat ostatni raz dotknął trzech zawodników Pompey, którzy stłoczyli się po lewej stronie pola karnego sześciojardowego słupka. Obrońca Pompejusza Regan Poole postawił się później na linii obrony, blokując strzał Patsona Daki, i świętował, jakby zdobył zwycięskiego gola.
Jaydon Banel podtrzymał nadzieje Derby na play-offy, a zwycięzca zwyciężył 1:0, co przybliżyło Oxford do League One. Gospodarze dominowali przez większą część meczu. Obie drużyny potrzebowały zwycięstwa z odmiennych powodów i wyszły na prowadzenie dzięki pięknej indywidualnej bramce Banela. W 22. minucie zdobył piłkę na własnej połowie i rzucił się do przodu, zatrzymując dwóch obrońców, po czym strzelił nisko w lewy dolny róg ze skraju pola karnego. Oxford niewiele oferował w pierwszej połowie, ale poprawił się w drugiej, po czym zmarnował dwie duże okazje, po których Myles Peart-Harris i Yunus Konak nie trafili w bramkę.
Millwall mogło podziękować za fenomenalny początek, po zwycięstwie 2:0 nad QPR na stadionie Den, które zapewniło im powrót na drugie miejsce w tabeli w ciągu nocy. Jedno zwycięstwo w poprzednich pięciu meczach powstrzymało Lions przed awansem, ale wczesne gole Dereka Mazou-Sacko i Camiela Neghliego sprawiły, że kontrolowali derby Londynu niemal od pierwszego gwizdka. Podopieczni Alexa Neila wyprzedzają o jeden punkt Ipswich, które w niedzielę będzie gościć innego pretendenta do awansu Middlesbrough.
Derek Mazou-Sacko strzela pierwszego gola dla Millwall pokonując Joe Walsha z QPR. Zdjęcie: Richard Pelham/Getty Images
Millwall objął prowadzenie już po trzech minutach, kiedy niskie dośrodkowanie Femiego Azeeza trafiło aż do Mazou-Sacko, który podbiegł do luźnej piłki i pięknym wykończeniem minął bramkarza QPR Joe Walsha zza pola karnego. Był to pierwszy gol francuskiego pomocnika dla klubu, który uspokoił nerwy kibiców Lions, którzy byli świadkami porażek ich drużyny w dwóch ostatnich meczach u siebie.
Millwall świętował swoją drugą bramkę w 17. minucie, kiedy Mazou-Sacko przejął piłkę i szybko podał ją Neghliemu, który wbił się w środek bramki, po czym pięknym strzałem w dalszy róg.