Strona główna Sport „Cichy zabójca” Sabastian Sawe bije rekord świata w superbutach podczas maratonu londyńskiego...

„Cichy zabójca” Sabastian Sawe bije rekord świata w superbutach podczas maratonu londyńskiego | Maraton Londyński

6
0


Nazywają Sabastiana Sawe cichym zabójcą. I szepczcie, ale Kenijczyk może właśnie w niedzielę w Londynie pobić rekord świata w maratonie mężczyzn.

Jest to imponujący cel wyznaczony przez Kelvina Kiptuma w 2023 r. i wynoszący dwie godziny i 35 sekund. Sawe uważa jednak, że jest w podobnej formie, jak wtedy, gdy we wrześniu ubiegłego roku bił rekord świata w Berlinie, ale przeszkodziła mu temperatura sięgająca połowy dwudziestu stopni Celsjusza.

Co ciekawe, tym razem ma także na sobie nowe superbuty Adidas Pro Evo 3, które ważą zdumiewająco lekkie 96 gramów i według niego są nawet szybsze od swoich poprzedników. Zapytany w piątek, czy może to doprowadzić do pobicia rekordu trasy w Londynie wynoszącego 2:01:25, a może rekordu świata, Sawe udzielił krótkiej i częściowo pouczającej odpowiedzi: „Tak” – odpowiedział ze śmiechem.

I chociaż trasa w Londynie nie jest tak szybka jak w Berlinie czy Chicago, agent Sawe, Eric Lilot, mówi, że poproszą rozruszniki serca, aby pokonały połowę trasy w 60 minut i 30 sekund, co przynajmniej da mu szansę na przejście do historii, zwłaszcza biorąc pod uwagę prognozę wiatru na ostatnich kilku milach.

„To cichy zabójca” – dodał Lilot. „Jest taki cichy. Ale kiedy wchodzi na drogę, jest bestią. „

Trener Sawe, Claudio Berardelli, potwierdził również, że zwycięzca zeszłorocznego maratonu londyńskiego w pełni wyzdrowiał po złamaniu przeciążeniowym stopy po Berlinie i kontuzji pleców w grudniu, przez co opuścił 10 dni treningów.

„Kiedy zaczął mieć problemy z plecami, pomyślałem: «Hej, nie spieszmy się, naprawimy to»” – powiedział Berardelli. „A jeśli będziemy gotowi na mecz w Londynie, być może zobaczymy, co robić. Ale na początku lutego robił wrażenie. Podjęliśmy pewne ryzyko, ponownie zwiększając głośność i intensywność. Ale jego ciało zareagowało. „

A biorąc pod uwagę, że Sawe przebiegł tylko cztery maratony, Berardelli jest przekonany, że ma na koncie więcej. „Od ponad 20 lat trenuję w Kenii i kiedy zacząłem pracować z Sabastianem, od razu zdałem sobie sprawę, że to nie tylko dobry sportowiec, to nie tylko jeden z najlepszych kenijskich chłopaków. Przynajmniej z mojego doświadczenia wynika, że ​​jest innym człowiekiem. Wyjątkiem.”

Jednak Sawe nie będzie miał tego po swojemu, biorąc pod uwagę, że zmierzy się z wieloma talentami z Kenii i Etiopii, wśród których znajduje się Jacob Kiplimo, który w zeszłym miesiącu pobił rekord świata w półmaratonie, biegając w czasie 57 minut i 20 sekund, mistrz olimpijski Tamirat Tola i Yomif Kejelcha, który debiutuje w maratonie, zdobywając we wrześniu srebro na 10 000 m.

Jacob Kiplimo jest rekordzistą świata w półmaratonie i może popchnąć Sabastiana Sawe. Zdjęcie: Andrew Baker/Wydarzenia maratonu londyńskiego/Zdjęcie materiałów informacyjnych/PA

Niektóre świadome głosy uważają, że Kejelcha stanie tutaj na podium. Jego rodowód i najlepszy wynik w półmaratonie wynoszący 57:24 sugerują, że mogą mieć rację. Jednak najbardziej intrygującym rywalem jest Kiplimo, który w zeszłym roku w Londynie zajął drugie miejsce za Sawe z czasem 2:03:37.

Przed piątkową konferencją prasową para zorganizowała pojedynek w stylu bokserskim, patrząc sobie w oczy w błyskach kamer. Brakowało tylko dyrektora wyścigu, Hugh Brashera, który ich rozdzielił.

Zapytany, czy byłby w stanie pokonać faworyta, Kiplimo odpowiedział, że zwiększył przebieg i jest lepiej przygotowany w porównaniu z zeszłym rokiem. Zobaczymy w niedzielę” – dodał. „Ale wiem, że będziemy walczyć razem”. Ta bitwa może oczywiście sprawić, że rekord świata będzie mniej prawdopodobny – czołowi zawodnicy będą obserwować siebie nawzajem bardziej niż zegar.

Zainteresowanie Wielkiej Brytanii zostaje osłabione przez wycofanie się Emile’a Cairessa z powodu kontuzji. Jednak Patrick Dever, który w maratonie nowojorskim zajął trzecie miejsce, wraz z Philem Sesemannem i Mohamedem Mohamedem będą starali się przebiec połowę dystansu w tempie 2:06,30.

Tymczasem wyścig kobiet może przerodzić się w dwustronną bitwę pomiędzy obrońcą tytułu Tigst Assefą, która także zdobyła srebro olimpijskie w Paryżu, a Hellen Obiri, która zdobyła brąz w Paryżu i zwyciężyła w maratonach w Bostonie i Nowym Jorku. Jednak mistrzyni Walencji, Joyciline Jepkosgei, mogła jeszcze udowodnić, że ma racje w tym intrygującym wyścigu.