Kiedy Unai Emery oświadczył, że „Premier League jest priorytetem” pomimo zbliżającego się półfinału Ligi Europy, nie mógł sobie wyobrazić pozbawionego życia pokazu, jaki jego zespół Aston Villi stworzy w Craven Cottage.
Być może jego zawodnicy nie zgadzają się z preferencjami menadżera dotyczącymi spraw wewnętrznych, a może wiosenne słońce w Londynie okazało się zbyt dużym odwróceniem uwagi od spraw piłkarskich. Tak czy inaczej, Villa opuściła Craven Cottage w sobotę w porze lunchu z pustką w pełni zasługującą na ich minimalne wysiłki, po tym jak przez cały mecz oddała tylko jeden celny strzał.
To nie tak, że Fulham było genialne; Mało kto twierdzi, że drużyna Marco Silvy posiada taką siłę, która pozwala zmiażdżyć drużyny przeciwne. Gospodarze zrobili jednak to, co było od nich wymagane i Ryan Sessegnon strzelił jedynego gola w meczu, który w dużej mierze zapadł w pamięć. Pomimo nierównej formy, Fulham traci obecnie zaledwie dwa punkty do szóstego miejsca i mocno walczy o kwalifikacje do europejskich pucharów.
Przed tym meczem Silva przyznał, że jego nieśmiała drużyna potrzebuje „odrobiny inspiracji i kreatywności” w świetle ostatnich problemów ze zdobywaniem punktów, po tym jak w pięciu z poprzednich sześciu meczów nie udało mu się trafić do siatki. Mogli podziękować Villi za pomoc w ich sprawie.
Już w dziesiątej minucie, po tym jak Villa została rozbrajana po raz kolejny, Emi Martínez stała z piłką w dłoni i krytykowała każdego, kto chciał słuchać w bordowo-niebieskich strojach.
Sfrustrowany Unai Emery na linii bocznej Craven Cottage. Zdjęcie: Matthew Childs/Action Images/Reuters
Na szczęście dla ospałych gości, ich gospodarzom często brakowało mocy, aby zapewnić odpowiednie zagrożenie, w dużej mierze przypominając pluton rzucający wykałaczkami, gdy tylko pojawi się w zasięgu wzroku.
Jednak na dwie minuty przed przerwą udało im się dotrzeć do bramki. Początkowy strzał głową Sasa Lukicia został sparowany przez Martíneza, ale tylko do Sessegnona, który na chwilę się opanował, po czym przebił nogi Ezry Konsy na linii bramkowej.
Jeśli kibice Villi liczyli, że szaleństwo w przerwie meczu ożywi ich drużynę, szybko się mylili. Błąd Lucasa Digne’a pozwolił Harry’emu Wilsonowi bez przeszkód uderzyć na Martíneza, ale zwlekał i niecelnie oddał strzał obok bramki, gdy wydawało się, że bramka będzie najbardziej prawdopodobna.
W miarę jak wściekłość Emery’ego rosła, rosła także pilność jego chodzenia po strefie technicznej. Przewaga punktowa pod Villą jest z pewnością zbyt duża, aby drugi sezon z rzędu zepsuli kwalifikacje do Ligi Mistrzów, ale menadżer dał jasno do zrozumienia, że chce, aby jego zespół po raz pierwszy od sezonu 1992/93 zajął trzecie miejsce w tabeli. Jeśli mają to osiągnąć, będą musieli wykazać się znacznie lepiej.
Niewielka interwencja pozbawiła Fulham drugiego gola tuż po godzinie gry, kiedy główka Timothy’ego Castagne’a została skreślona kredą przez sędziego Michaela Olivera, który orzekł, że Sander Berge bezprawnie przeszkodził Martínezowi w tym procesie.
Chcąc ożywić swój zespół, Emery dokonał poczwórnej zmiany i zastąpił prawie całego pomocnika na 20 minut przed końcem. Niedługo potem Tammy Abraham, piąty dodany na ławce rezerwowych, wypracował sobie trochę wolnego miejsca, ale dziko strzelił nad poprzeczką. To był strzał charakterystyczny dla popołudnia Villi.