Arsenal podejmie próbę zostania pierwszym brytyjskim klubem kobiecym, który w sobotę awansuje do europejskich finałów, pokonując w pierwszym meczu półfinałowym meczu z Francją 2:1 2:1 przeciwko OL Lyonnes.
Obrońcy przybyli w piątek do miasta zwanego gastronomiczną stolicą Francji, gdzie cieszyli się przyjemnym majowym słońcem lśniącym na dachu imponującego stadionu Groupama, wiedząc, że triumf z poprzedniego sezonu zaostrzy apetyt ich kibiców i że będą mieli szansę napisać więcej historii. Arsenal, mistrz Europy z 2007 roku, zdobył tytuł po raz drugi w maju ubiegłego roku, pokonując w finale Barcelonę.
Dla każdego innego członka Superligi Kobiet jest to powód do zazdrości, ale nie dla Lyonnes, który może niemal drwić z tak stosunkowo skromnego sukcesu, obok rekordowych ośmiu tytułów mistrza Europy. Ich celem jest dotarcie do 12. finału i będą marzyć o swoich szansach na własnym terenie.
Jest to powtórka półfinału z poprzedniego sezonu. Rok temu drużyna Renée Slegers podobnie grała w rewanżu w Lyonie, ale w pierwszym meczu przegrywała 2:1 i odniosła oszałamiające zwycięstwo 4:1. W sobotę podobny bezwzględny występ z pewnością zapewniłby Arsenalowi dobrą formę. Są pełni pewności siebie po środowym zwycięstwie 7:0 nad Leicester City. Alessia Russo z Arsenalu jest w tym sezonie najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów z ośmioma bramkami.
W piątek Lyonnes otrzymało cios, a kontuzja wykluczyła z gry niezwykle szybką napastnikkę Malawi Tabithę Chawingę. Według UEFA Chawinga odnotował najszybszą prędkość biegu w tych zawodach w tym sezonie i wyniósł 31,5 km/h (19 mil na godzinę). Jednak gospodarze otrzymali wsparcie, gdy główny trener Jonatan Giráldez powiedział, że lewy obrońca Francji Selma Bacha i pomocnik z Haiti Melchie Dumornay są dostępni. Obaj byli niewykorzystanymi zmiennikami w pierwszym meczu, uznani za niezdolnych do występu.
Dumornay, powszechnie uważany za jednego z najlepszych zawodników na świecie, odegrał kluczową rolę w zwycięstwie Lyonnes nad Arsenalem 2:1 w pierwszej rundzie fazy ligowej. Jej drużynie bardzo brakowało jej podczas ostatniej niedzieli na Emirates.
Lyonnes będzie miało nadzieję uniknąć błędów, które pozwoliły Arsenalowi objąć prowadzenie 2:1 w pierwszym meczu półfinału, takich jak samobójczy gol Christiane Endler. Zdjęcie: Richard Heathcote/Getty Images
Jednak to, co znacznie bardziej zaszkodziło Lyonnes, to błędy, które popełnili sami, więc drużyna będzie musiała uporządkować swoją obronę.
„Naprawdę ważne jest nastawienie” – powiedział ich pomocnik Lindsey Heaps, kapitan reprezentacji USA. „Wiemy, co musimy zrobić; musimy działać lepiej. Arsenal ma kilku bardzo dobrych graczy, szczególnie w środku pola, ale my też… Wiemy, że musimy kontrolować grę, skupiać się na własnym stylu gry i lepiej kontrolować przestrzenie. Trenowaliśmy ciężko, zespołowo i indywidualnie. Skupimy się na zmianach taktycznych i naszej roli do odegrania, ale przede wszystkim to mentalność zrobi różnicę na boisku. Musimy pokazać, do czego zespół jest zdolny, pokazać naszą zwycięską mentalność. „
Heaps, należąca do amerykańskiej kadry, która wygrała finał Pucharu Świata w 2019 r. na stadionie Groupama i pokonała tam Anglię w półfinale (pod panieńskim nazwiskiem Horan), również grała w drużynie Lyonu, która wygrała ostatnią klubową Ligę Mistrzów w 2022 r. Dziewiąta europejska korona w tym miesiącu byłaby pierwszą zdobytą w tym miesiącu przez Michele Kang i znaczącym osiągnięciem ambitnej amerykańskiej bizneswoman, która jest także właścicielką London City Lioness i Washington Spirit.
W zeszłym roku Kang zmienił nazwę klubu z Lyon na OL Lyonnes, a ostatnie lato spędził w klubie dużo czasu, dodając takie gwiazdy, jak francuska napastnikka Marie-Antoinette Katoto i Lily Yohannes, a także zatrudniając Giráldeza, głównego trenera, który zdobył Ligę Mistrzów. Są niepokonani we francuskiej najwyższej klasie rozgrywkowej, więc najtrudniejsze wyzwanie czeka ich w Europie i do pewnego stopnia można odnieść wrażenie, że ich sezon przygotowywał się do sobotniego pojedynku.
Zwycięzcy dotrą do finału, który odbędzie się 23 maja w Oslo, gdzie zmierzą się z Barceloną lub Bayernem Monachium, którego półfinał ma remis 1:1 przed rewanżem na Camp Nou w niedzielę.