Uściskany, wiwatowany i ozdobiony girlandami pierwszy człowiek, który przebiegł oficjalny maraton w czasie krótszym niż dwie godziny, wrócił jako bohater do swojej rodzinnej wioski w Kenii.
Sabastian Sawe, który zadziwił świat, uzyskując w zeszły weekend maraton londyński czas 1:59:30, w czwartek poleciał kenijskim samolotem wojskowym zwykle zarezerwowanym do operacji specjalnych do swojego rodzinnego regionu, zachodniej Kenii.
Czekając na pasie startowym małego lotniska położonego na skarpie na wysokości 2150 metrów nad poziomem morza, Lydia Sawe drżała z niespokojnego podniecenia, trzymając dłonie splecione wokół ogromnego bukietu pomarańczowych róż, gdy samolot jej męża wylądował.
Drzwi samolotu otworzyły się, a 31-letni biegacz spojrzał na swoją żonę i promieniejąc, rzucił się w stronę jej ramion. „Gratulacje, kochanie” – szepnęła mu do ucha, a łzy spływały jej po twarzy.
Lydia Sawe wita swojego męża Sabastiana na pokładzie samolotu wojskowego. Zdjęcie: Ed Ram/Getty Images
Sawe, który pobił rekord świata o 65 sekund, wpisał się do księgi gości w małej poczekalni VIP na lotnisku w Eldoret i uściskał szereg zachwyconych przyjaciół i mieszkańców. Otrzymał wieniec wykonany z rośliny sinendet, która symbolizuje zwycięstwo w obrębie jego grupy etnicznej Kalenjin, i Lydia nakarmiła go sfermentowanym mlekiem z tykwy, aby uczcić swoje zwycięstwo.
Żona Sawe’a, Lydia, po przybyciu do Eldoret podaje mu sfermentowane mleko z tykwy. Zdjęcie: Ed Ram/Getty Images
„Zwycięstwo, które miało miejsce w ostatnią niedzielę, nie było tylko moim zwycięstwem, było to zwycięstwo nas wszystkich” – powiedział w języku kiswahili, zwracając się do radosnej społeczności lokalnej, która zebrała się, aby powitać go przy wejściu na lotnisko.
„Jestem bardzo szczęśliwy, że jestem w domu i… tak bardzo zostałem przyjęty, jestem bardzo wdzięczny” – powiedział Guardianowi.
Znani biegacze nie są niczym nowym w tej położonej na dużych wysokościach części Kenii. W miastach i wioskach wokół miasta Eldoret, w Wielkiej Dolinie Rift, życie toczy się wokół uprawy roli, hodowli bydła i wychowywania kolejnego pokolenia rekordzistów świata w biegach długodystansowych.
Każdego dnia czerwone drogi gruntowe wijące się pomiędzy skromnymi domostwami a polami kukurydzy są przemierzane przez trenerów tysięcy pełnych nadziei, pełnych entuzjazmu młodych biegaczy.
Ludzie mieszkający i dorastający w Eldoret często są dobrymi biegaczami długodystansowymi, ponieważ ludzie żyjący i trenujący na wysokościach produkują więcej czerwonych krwinek, aby radzić sobie w środowisku o niższej zawartości tlenu. Podczas zawodów na niższych wysokościach większa liczba czerwonych krwinek może zwiększyć dostarczanie tlenu do mięśni, co skutkuje lepszą wytrzymałością i wydajnością.
Babcia Sabastiana, Vivian Kimaru, również odniosła sukcesy sportowe. „Wzięłam udział w igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 r. na 1500 i 800 m i dotarłam do półfinału” – powiedziała. „Jestem bardzo dumna” – powiedziała o swoim wnuku, przemawiając z domu jego rodziców w wiosce Ndonyongaria, gdzie kontynuowano uroczystości.
Goście jedzą na uroczystej imprezie w Ndonyongaria, rodzinnej wiosce rodziców Sawe. Zdjęcie: Ed Ram/Getty Images
Ludzie siedzieli pod namiotami, a kobiety tańczyły na trawie pomiędzy ulewami ulewnego deszczu, podczas gdy z systemu nagłaśniającego dudniła tradycyjna muzyka. Po przemówieniach i modlitwach podano kopczyki ryżu, duszoną kapustę, gulasz wołowy i chapati.
Po niedzielnym zwycięstwie Sawe nastąpiły dni pośpiechu i w środę wieczorem przybył do Kenii wśród chaotycznych tłumów na międzynarodowym lotnisku w Nairobi.
„To pozostanie w mojej pamięci na zawsze”: Sabastian Sawe o przełamaniu bariery dwóch godzin w maratonie – wideo
Podczas wystawnego przyjęcia powitalnego i śniadania w rezydencji prezydenckiej prezydent William Ruto, który również pochodzi z Eldoret i należy do tej samej społeczności Kalenjin, powiedział, że osiągnięcie Sawe to „nie tylko sportowy triumf, to decydujący moment w historii ludzkiej wytrzymałości”.
Wręczył Sawe’owi dwa czeki na łączną kwotę 8 milionów szylingów (46 000 funtów), jeden za zwycięstwo w wyścigu, a drugi za pobicie rekordu świata. Sawe otrzymał także tablice rejestracyjne samochodu, na których widniał jego rekordowy czas. W zamian Sawe podarował prezydentowi jedno ze swoich butów wyścigowych z napisem markerem na podeszwie: 1,59,30.
Sawe wręcza but Williamowi Ruto w State House w Nairobi. Zdjęcie: Luis Tato/AFP/Getty Images
Bieganie nie jest hobby ani rozrywką w Eldoret i okolicach; jest postrzegana jako droga do bogactwa, często nieosiągalna innymi środkami. Biegaczy motywuje pragnienie lepszego życia dzięki umowom sponsorskim, zwycięstwom w wyścigach i stypendiom lekkoatletycznym na zagranicznych uniwersytetach i prestiżowych akademiach.
Emmy Biwott, lat 45, dyrektor rządowej szkoły podstawowej hrabstwa Uasin Gishu, która przybyła na lotnisko, aby powitać Sawe, powiedziała, że sportowcy są „naszym dochodem”. W regionie „90% osób, które radzą sobie dobrze, to sportowcy” – stwierdziła.
Toby Tanser, autor książek o bieganiu w Kenii i założyciel Shoe4Africa, organizacji charytatywnej zajmującej się bieganiem i AIDS, powiedział, że motywacją do sukcesu biegowego w regionie były pieniądze. Sześciu z 10 najszybszych maratończyków w historii mężczyzn i cztery najszybsze maratończyki pochodziły z Kenii.
W wiosce Sawe Tanser powiedział: „Nie zobaczysz ani jednego biegacza dla zabawy, biegacza charytatywnego ani po prostu biegającego dla zdrowia. Ludzie tutaj biegają, szukając wyjścia z biedy. Prawie każdy słynny kenijski biegacz pochodzi ze wsi”.
Lydia Sawe podczas uroczystości pozuje do portretu. Zdjęcie: Ed Ram/Getty Images
Z dala od tłumu, w salonie teścia, Lidii, siedziała w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół. Jak zmieni się życie jej rodziny, w skład której wchodzi trzech synów? „Nawet nie mogę sobie tego wyobrazić” – powiedziała.
„To będzie takie dziwne” – powiedziała o przyszłości. „Będziemy (pójdziemy) gdzieś. Będę kimś. „